Moniuszko? Kościuszko?

W weekend na nasze ekrany wszedł film „Popiełuszko. Wolność jest w nas". Czy jest to produkcja udana?

Reklama

Wybierając się na film do kina miałem sporo obaw. W ostatnich latach, szczególnie w Teatrze Telewizji wiele było takich obrazów, które ukazywały nam PRL jako czarno-biały świat szlachetnych opozycjonistów i diabolicznych ubeków. Tych pierwszych filmowano na tle skąpanej słońcem przyrody, tych drugich w zadymionych melinach w otoczeniu kobiet lekkich obyczajów – kto widział „Złodzieja w sutannie” ten wie, o czym piszę. Całe szczęście ekranowa biografia księdza Jerzego odbiera, od tamtego schematu. Czy jednak można ten film nazwać biograficznym? To raczej imponujący fresk historyczny na tle którego umieszczono sceny z życia księdza Popiełuszki, przeplatając je ogromną liczbą autentycznych wydarzeń z historii współczesnej, do czego wykorzystano także zdjęcia dokumentalne. Jest tu klika scen „kulejących”. Patetyczne pokazywanie Polski w kilku sekwencjach od Bałtyku, po szczyty Tatr, z góralami, harcerzami, górnikami w galowych mundurach i Zbigniewem Herbertem w tle to jednak mała przesada – istny, defiladowy patriotyzm - ale to właściwie jedyny zarzut, jaki mam do twórców filmów. Adam Woronowicz błysnął już aktorsko w „Chopinie. Pragnieniu miłości”, a tutaj tylko swą klasę i talent potwierdził, znakomite są także zdjęcia i rozmach inscenizacyjno-scenograficzny. Cieszy także fakt, że postać księdza Jerzego postanowiono pokazać z różnych perspektyw. Nie jest więc on tylko i wyłącznie bohaterem, jak Moniuszko i Kościuszko – o czym zresztą humorystycznie mowa w filmie - czy też walczącym za sprawę cierpiętnikiem-męczennikiem, ale także człowiekiem potrafiącym z siebie żartować, rozładowując w ten sposób patos, na jaki zanosiło się w kilku scenach. Obok kapitalnej Agaty Piotrowskiej-Mastalerz w roli makbetowsko podłej pani prokurator, mamy również autentycznie zawstydzonych sędziów, którzy zmuszeni są wydać wyrok, z którym się nie zgadzają, a co, powodowani strachem, jedna czynią. Między innymi ta scena ratuje film od czarno-białego ukazywania realiów PRL-u. „Prymas. Trzy lata z tysiąca” i „Śmierć jak kromka chleba” były poruszającymi dramatami. „Popiełuszko. Wolność jest w nas” ma raczej inne ambicje. To film w dużej mierze przeznaczony dla szkolnej widowni, streszczający kilka dekad z historii, ale bynajmniej nie oznacza to, że jest przez to gorszy. Zwłaszcza w finale porusza, podobnie jak wspomniane filmy Kotlarczyk i Kutza. Bez wątpienia warto zobaczyć.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • klucha
    02.03.2009 16:23
    tylko jak na tle postaci ks Jerzego wyglądają ci ,,teczkowi"?
  • Krzysztof
    02.03.2009 15:06
    Wyszedłem z tego filmu zbudowany, zwłaszcza teraz kiedy co chwila wyciąga się z teczek kolejnych agentów w sutannach. Dla młodszych i starszych film o. ks. Jerzym jest doskonałą okazją, aby zobaczyć postawę duchoweiństwa i wiernych, któzry w czasach zniewolenia nie bali się być WOLNI.
    KAŻDEMU TEN FILM POLECAM
  • inwigilowana"
    05.03.2009 18:30
    Jeszcze raz pójde sobie obejrzec ten film aby posmakowac w niuansach gry aktorskiej i paru scen ( głównie tych z humorem) tego filmu a najwazniejsze żeby rozpocząć Wielki Post od refleksji...mysle ze ten film w tym pomoze...przypomnieć sobie, że sa mozliwe takie postawy,postacie jak ks P. i jego motto Zło dobrem zwyciezac
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -9°C Poniedziałek
    noc
    -10°C Poniedziałek
    rano
    -8°C Poniedziałek
    dzień
    -7°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama