Anioły z Rwandy

W sercu Afryki umierający odzyskują nadzieję dzięki Siostrom od Aniołów, które prowadzą jedyne w Rwandzie hospicjum.

Reklama

Maria nie pamięta, ile ma lat. Mąż porzucił ją dawno temu. Urodziła dziesięcioro dzieci. W poszukiwaniu lepszego życia z trojgiem najmłodszych z Burundi przywędrowała do Rwandy. Obcy ludzie przygarnęli ich do siebie. W wyniku wylewu została sparaliżowana. Nie mogła pracować. Wegetowała w glinianej komórce bez wody i prądu… Dzieci jadły raz na dwa, trzy dni. – Najpierw odwiedzałyśmy ją w tej komórce, a kiedy hospicjum zostało otwarte, wzięłyśmy do siebie. Dzieciom opłaciłyśmy szkołę, a posiłki jedzą w ośrodku – opowiada kierująca hospicjum s. Barbara Pustułka. Wcześniej przez wiele lat prowadziła ośrodek zdrowia i centrum dożywiania w Demokratycznej Republice Konga.

Jan Paweł II przychodzi we śnie

By hospicjum mogło powstać, misjonarki ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów musiały uzbroić się w cierpliwość. Przez kilka lat wytrwale zbierały pieniądze, a jednocześnie prowadziły rozmowy z rwandyjskimi władzami, które zupełnie nie rozumiały, o co im chodzi z tym ośrodkiem. – Często słyszałam pytania kolejnych urzędników: czemu to hospicjum ma służyć? I zarzuty: jest tylu ludzi chorych pozbawionych opieki, po co zajmować się umierającymi? – opowiada s. Barbara. Kabuga, gdzie powstało hospicjum, leży na obrzeżach rwandyjskiej stolicy – Kigali. Na 30 tys. mieszkańców jest tu jeden tylko ośrodek zdrowia. Jeden lekarz odpowiada za około 15 takich ośrodków. Lekarzy brakuje także w szpitalach. W całym kraju jest tylko jeden specjalista od opieki paliatywnej. Trzy razy w tygodniu odwiedza on hospicjum. – Zacząłem specjalizację w tym kierunku, ponieważ nie mogłem dłużej patrzeć na cierpienie pacjentów terminalnie chorych oraz ich rodzin nieradzących sobie z bólem najbliższych – wyznaje dr Christian Ntizimira, podkreślając, że 85 proc. wykrywanych w Rwandzie nowotworów to przypadki w ostatnim stadium, już nieuleczalne.

W Rwandzie opiekę nad hospitalizowanym chorym sprawuje rodzina, która musi zapewnić mu także wyżywienie. Pielęgniarze, ze względu na dużą ilość pacjentów, zajmują się wyłącznie zabiegami medycznymi. Chorzy, o których nie zadba rodzina, po prostu głodują. W hospicjum sióstr podopieczni mają kompleksową opiekę i wyżywienie. Przy wejściu do ośrodka wita nas popiersie jego patrona, bł. Jana Pawła II. Papież przyśnił się chłopcu cierpiącemu na chorobę Duchenne’a, która powoduje nieodwracalny zanik mięśni. Mama porzuciła go, gdy miał 3 lata. Ojca nie zna. Chore dziecko wychowywała ciocia. – Kiedy chodziliśmy po kolejnych ośrodkach, szukając pomocy, Kevinowi przyśnił się Jan Paweł II i powiedział mu, że będzie zdrowy. Gdy zobaczyłam na ścianie ośrodka popiersie papieża, odczytałam to jako znak Bożej opatrzności. I tak Kevin trafił do hospicjum – opowiada ciocia 14-latka. – Często odwiedzam chorych w ich domach. Spotykam wiele rodzin, które pozostają bezradne wobec cierpienia najbliższych. Rozwój opieki paliatywnej to konieczność i wielkie wyzwanie dla Rwandy – mówi ks. Jean Népomucène Nimwizere. Rwandyjski pallotyn pracuje w leżącym nieopodal sanktuarium Bożego Miłosierdzia. – W hospicjum chorzy są zadbani, czyści, mają też opiekę duchową, nie umierają sami. Towarzyszą im siostry i cały personel ośrodka. Widzę ogromną różnicę między chorymi, których odwiedzam w ich domach w wiosce, a umierającymi w hospicjum – wyznaje kapłan. Jeden z pacjentów, 68-letni Daniel, przebywał w ośrodku tylko 6 tygodni. W tym czasie uporządkował sprawy rodzinne, spisał testament i ustanowił odpowiedzialnego w rodzinie (swego następcę). Odszedł w spokoju, przygotowany na spotkanie z Panem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Jadwiga
    09.02.2014 22:52
    Niech Was chronią dobre Anioły , niech Wam niosą siłę w codzienności , niech dają radość za każdego człowieka któremu udało się pomóc. Szczęść Wam Boże w codzienności i w odpoczynku .
  • ja
    10.03.2014 10:16
    ten artykul powinni przeczytac Belgowie. Moze niektorzy przynajmniej zdaliby sobie sprawe, jak bardzo sa zacofani fundujac swoim dzieciom eutanazje. W Belgii takze przydalyby sie takie Siostry.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    -2°C Poniedziałek
    rano
    -1°C Poniedziałek
    dzień
    0°C Poniedziałek
    wieczór
    -3°C Wtorek
    noc
    wiecej »

    Reklama