Ambasadorzy Boga

Diecezja warszawsko-praska bacznie śledzi krwawe wydarzenia w Republice Środkowoafrykańskiej. Od czterech lat wysyła tam świeckich misjonarzy.

Reklama

W kurii przy ul. Floriańskiej, gdzie mieści się też siedziba warszawsko-praskiego Dzieła Misyjnego, spotykamy ks. Marcina Iżyckiego i jedną z dziesięciu świeckich misjonarek z tej diecezji – Joannę Stępczyńską.

Obóz w katedrze

Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Warszawskim siedzi jak na szpilkach. Niemal wyrywa się, żeby wracać do Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie pracowała od marca do grudnia 2013 r. Gdy w grudniu ubiegłego roku rosło napięcie w kraju, a walki wisiały na włosku, ks. Marcin Iżycki, szef praskiego Dzieła Misyjnego, poprosił ją o czasowy powrót. Kolejny bilet do Afryki wystawiony był na 7 stycznia, ale po Nowym Roku walki wybuchły z nową siłą. – Ryzyko było zbyt duże. Co innego księża, zakonnicy i siostry zakonne pracujący na misjach, często poświęcający im całe życie... Ale na świeckich misjonarzy, którzy przeważnie wyjeżdżają na kilka lat, musimy uważać szczególnie. Jesteśmy za nich odpowiedzialni i nie możemy ich narażać – tłumaczy ks. Iżycki. Jednak teraz sytuacja w RŚA poprawiła się na tyle, że Joanna Stępczyńska (nie kryjąc radości) przygotowuje się do powrotu. Diecezja Bouar była jednym z miejsc atakowanych przez wycofujące się oddziały Seleki, najemników wynajętych do obalenia dotychczasowych władz. – Gdy w październiku trwał w mieście ostrzał kilku dzielnic i lotniska, do naszego centrum parafialnego zaczęli przychodzić szukający schronienia mieszkańcy. W katedrze musieliśmy stworzyć coś w rodzaju obozowiska na kilka tysięcy osób – opowiada misjonarka.

Sakramenty i świadectwo

Obecność świeckich misjonarzy z diecezji warszawsko-praskiej w Bouar sięga 2010 r. Wówczas razem z mężem wyjechała tam Aleksandra Styruła. – Zbyszek już raz tam wcześniej był, zanim jeszcze się pobrali. Drugi raz wyjechali już razem – opowiada ks. Iżycki. Czym się zajmowali w Afryce? – Zbyszek prowadził warsztat samochodowy należący do diecezji, Ola natomiast pracowała w kurii – mówi szef Dzieła Misyjnego. Komuś może się wydawać, że to dziwne zajęcia dla misjonarzy, którzy przecież mają głosić Ewangelię. – Trzeba to rozumieć w kontekście danej misji. Praca świeckich i księży czy osób zakonnych znakomicie się dopełnia. Duchowni sprawują sakramenty, ale świeccy swoją zwykłą pracą dają bardzo ważne świadectwo życia i chrześcijaństwa. Trudno odrywać od siebie sakramenty i to świadectwo. Te dwa aspekty pracy misyjnej są nieocenione – tłumaczy ks. Marcin Iżycki.

Francuski we Włoszech

Zajęcia i obowiązki Aleksandry Styruły w Afryce przejęła Joanna Stępczyńska. W Polsce zajmowała się redagowaniem i korektą książek. Kiedy w RŚA szukano zastępstwa dla świeckich misjonarzy z diecezji warszawsko-praskiej, dzięki znajomym zakonnicom zgłoszono się do niej. – Musiałam to dobrze przemyśleć, przemodlić – mówi. Nie tak łatwo było się zdecydować. W końcu w Polsce trzeba było wszystko zostawić. Trafiła na szybki kurs francuskiego do... włoskiej Parmy. A później już do Afryki. – Pracuję w diecezjalnej prokurze, czyli zajmuję się tym wszystkim, na co duszpasterze nie mają czasu: finansami, umowami, podatkami, projektami. W weekendy razem z kapucynem br. Piotrem Michalikiem posługuję w wioskach w buszu – mówi Joanna Stępczyńska. Jej opowieść można dobrze rozumieć dopiero wtedy, gdy wytłumaczy się charakter afrykańskich parafii. Każda z nich jest podzielona na małe wspólnoty terytorialne. W samym Bouar są katedra i osiem parafii. Do tego kilkanaście w buszu. Jeden weekend misjonarze poświęcają na posługę w jednej wiosce. Zanim w grudniu przyjechała na chwilę do Polski, Joanna Stępczyńska zajęła się też formacją afrykańskich kobiet. Będzie ją kontynuować po powrocie. Co tam zastanie? – Mieliśmy wizytę żołnierzy francuskich z Sangaris. Patrolują miasto. Patrząc na to, co Bouar przeżył, myślę, że Opatrzność chyba czuwała nad tym miastem. Zaczyna być na tyle spokojnie, że misjonarze odważają się przemieszczać. Sprzątanie po uchodźcach domu, ogrodu, pola i sadu zajęło nam sporo czasu. I jeszcze jest co robić – relacjonuje br. Piotr Michalik.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    4°C Poniedziałek
    noc
    3°C Poniedziałek
    rano
    3°C Poniedziałek
    dzień
    4°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama