Krym nie zagranica

Chruszczow lekką ręką podarował Krym Ukrainie, bo i tak wszystko miało zostać w granicach sowieckiej rodziny. Postradziecka Rosja w rzeczywistości nigdy nie uznała rozpadu imperium. Dlatego teraz, upokorzona na Majdanie, postanowiła odzyskać półwysep – bo Ukraina „zaniedbała rodzinę”.


Reklama

Ten, kto nie żałuje utraty przez Rosję Krymu, nie ma serca; ten, kto chce go odzyskać, nie ma głowy – tak dziennik „Moskowskij Komsomolec” skomentował faktyczną okupację Krymu przez wojska rosyjskie w ostatnich dniach. To, że Krym jest oczkiem w głowie kolejnych władców Kremla, było oczywiste od dawna.


Raj utracony


Pewnie niejeden Rosjanin ma pretensję do towarzysza sekretarza Nikity Chruszczowa – Ukraińca, który po Gruzinie Stalinie objął rządy na Kremlu – za to, że w 1954 r. zwyczajnie sprezentował swoim rodakom kawałek ziemi. Okazją do takiego podarunku była 300. rocznica umowy między carską Rosją a kozackimi powstańcami Chmielnickiego. Słynna ugoda w Perejasławiu oddawała de facto Ukrainę pod jurysdykcję Rosji – tak to przynajmniej interpretuje historiografia rosyjska. Dla wielu Ukraińców Chmielnicki tym samym zdradził narodowe aspiracje swoich ziomków (uważał tak na przykład ukraiński wieszcz Taras Szewczenko).

Zdaniem innych, sojusz z Rosją był konieczny w walce o stworzenie samodzielnego państwa kozackiego – w opozycji do polskiej szlachty. 
W każdym razie nic dziwnego, że w latach 50. XX wieku, gdy bardziej brano pod uwagę koniec świata niż rozpad Związku Radzieckiego, przekazanie Krymu w prezencie Ukrainie wyglądało po prostu jak przypieczętowanie więzi „bratnich narodów”. Właściwie jakie to miało znaczenie, czy administracyjnie Krym należy do Rosyjskiej FSRR czy Ukraińskiej SRR – skoro nawet „Polsza nie zagranica”, to co dopiero republika tworząca ZSRR. I gdy parę lat temu Władimir Putin powiedział, że rozpad Związku Radzieckiego był największą geopolityczną tragedią XX wieku, to miał na myśli również i to, że wraz z sowieckim mocarstwem runęła też cała wizja, w której mieściło się takie wzajemne „obdarowywanie się” kawałkami ziemi przez „bratnie narody”. 


Przeciąganie liny


Nic dziwnego, że już w 1991 roku podniosły się głosy, że Krym powinien wrócić do Rosji. W 1992 roku rosyjski parlament unieważnił nawet decyzję Chruszczowa, a władze Krymu ogłosiły, że zrywają z Ukrainą. Kijów jednak, co jasne, nie uznał tego. Aby uniknąć realnej secesji, zgodził się na nadanie Krymowi szerokiej autonomii. Rosja zgodziła się na to m. in. pod warunkiem, że stacjonująca na Krymie Flota Czarnomorska będzie mogła pozostać tam do 2017 roku. Później (już za Janukowycza) umowa przedłużyła tę gwarancję do 2047 roku. Autonomia dla Krymu, umowa z Rosją były tak naprawdę tylko próbą oddalenia w czasie formalnego przejęcia przez Rosję półwyspu. Rosjanie nie kryli się właściwie nawet z tym, jaki mają stosunek do tego terenu, zajmując również obiekty, które – zdaniem Ukraińców – nie powinny według umowy znajdować się w ich rękach. 
Choć integralność terytorialną Ukrainy, obejmującą autonomię krymską, gwarantuje umowa (w zamian za rezygnację Ukrainy z posowieckiej broni atomowej) podpisana przez USA, Wielką Brytanię i samą Rosję, było jasne, że ta ostatnia jest gotowa „honorować” nieszczęsny dla niej prezent Chruszczowa tylko do czasu, gdy sama będzie w stanie kontrolować władze w Kijowie. Pierwszym sygnałem, że sytuacja jest niepewna z punktu widzenia Kremla, była pomarańczowa rewolucja. Ostatnie wydarzenia na Majdanie tylko pogłębiły przekonanie, że o Ukrainę trzeba powalczyć innymi niż dotąd metodami. I wiadomo było, że pierwszy w kolejce będzie Krym – najbardziej naturalny obszar zainteresowania Rosji i również najłatwiejszy cel do zdobycia.


Rosyjski w praktyce


Krym zamieszkiwali kiedyś zarówno Grecy, jak i Tatarzy, i Turcy. Rosjanie przyszli później. Każdy kolejny car marzył o dostępie do Morza Czarnego. „Russian dream” zrealizowała dopiero Katarzyna Wielka w 1783 roku. To pierwszy powód, dla którego Krym tak bardzo boli Moskwę. Po drugie, spośród ok. 2 milionów mieszkańców Autonomicznej Republiki Krymu aż 60 proc. stanowią etniczni Rosjanie. Ukraińcy to zaledwie 25 proc. populacji, natomiast krymscy Tatarzy, którzy również czują się tutaj jak u siebie, to ok. 12 proc. ludności.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    9°C Piątek
    wieczór
    6°C Sobota
    noc
    4°C Sobota
    rano
    8°C Sobota
    dzień
    wiecej »

    Reklama