Tajemnice generała

Wojciech Jaruzelski często powtarzał, że kiedyś historia osądzi go sprawiedliwe. Może się okazać, że ten sąd będzie dla niego znacznie bardziej surowy niż oceny nawet najbardziej zagorzałych jego współczesnych przeciwników.


Reklama

W warunkach realnego socjalizmu był postacią nietuzinkową. Nie znam drugiego przypadku, aby człowiek o jego biografii i pochodzeniu społecznym osiągnął tak wysokie stanowisko i cieszył się niezmiennym zaufaniem Kremla, jakiego nigdy nie miał Gierek czy Kania, ale nawet Bierut czy Gomułka. 


Panicz


Urodził się w Kurowie w 1923 r., gdzie jego ojciec Władysław, ziemianin o szlacheckim rodowodzie, herbu Ślepowron, zarządzał dużym majątkiem w Trzecinach. Dwór dziadków, gdzie mieszkali, „była to posiadłość otoczona wspaniałą przyrodą, cudownymi krajobrazami” – wspominał generał po latach w rozmowie z Teresą Torańską. Imię otrzymał na część dziadka Wojciecha Jaruzelskiego, powstańca styczniowego, wywiezionego na Sybir. Okazało się, że wnuka spotka podobny los. Ojciec Władysław był znakomitym kawalerzystą. W 1920 r. ochotniczo zaciągnął się do armii, aby bronić Polski przed najazdem bolszewickim. Wojciech odziedziczył po nim zamiłowanie do koni. Była to właściwie jedyna ekstrawagancja, której oddawał się z przyjemnością, wiodąc później życie peerelowskiego dygnitarza. Na polowanie chodził niechętnie, towarzysząc głównie zagranicznym delegacjom, choć miał opinię dobrego strzelca. W suto zakrapianych żołnierskich biesiadach nie gustował, był abstynentem, nie pił, nie palił. Na tle typów, których „nie matura, lecz chęć szczera” zrobiła oficerami, wyróżniał się inteligencją, ogładą, dobrymi manierami, a czasem pańskim gestem. Nawet jako wysokiej rangi dowódca lubił w stadninach, prowadzonych przez wojsko, wybrać się wierzchem na przejażdżkę. Osobiście gratulował Janowi Kowalczykowi, gdy zdobył złoty medal olimpijski w jeździectwie w Moskwie w 1980 roku.


Charakter młodego Jaruzelskiego ukształtowała szkoła oraz internat u ojców marianów, gdzie spędził 6 lat. Wychowanie było surowe, wyrabiało obowiązkowość, poczucie odpowiedzialności. Ważną szkołą było dla niego także harcerstwo. Jeszcze na szkoleniach wyższych dowódców wojskowych w 1968 r. wspominał swoje doświadczenia harcerskie jako wzór godny do naśladowania nawet w nowych warunkach. W młodości bliskie mu były ideały ruchu narodowego. Z pewnością cała rodzina Jaruzelskich gorliwie praktykowała. Matka do końca życia była osobą głęboko wierzącą, podobnie jak siostra. Jego szwagier pracował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Kiedy matka umarła w 1966 r., pojechał na jej pogrzeb do Lublina, ale nie wszedł do kościoła, stał przed nim. Był już wtedy szefem Sztabu Generalnego i właśnie takie zachowanie ustalił z ówczesnym marszałkiem Marianem Spychalskim. Po latach oceniał to jako oportunizm, ale – jak wyjaśniał – takie były czasy.

Prof. Jerzy Eisler, dyrektor warszawskiego oddziału IPN i autor monografii „Siedmiu wspaniałych”, poświęconej szefom polskiej partii komunistycznej, w tym także Jaruzelskiemu, zwraca uwagę, że decydując się na karierę zawodowego oficera, Jaruzelski musiał bardzo dużo zapomnieć ze swego wychowania, poglądów oraz przekonań wyniesionych z domu, aby dostroić się do mentalności tak bardzo specyficznego środowiska, jakim była kadra oficerska Ludowego Wojska Polskiego.


Najważniejszą rzeczą, jaką Jaruzelski wyniósł ze szkoły marianów, nie była jednak pobożność, ale zdyscyplinowanie. „Dyscyplina, której nauczyłem się u marianów, ułatwiła mi przystosowanie się do rygorów obowiązujących w Riazaniu” – wspominał, odnosząc się do kolejnego ważnego etapu jego życia, jakim była nauka w Szkole Oficerskiej w Riazaniu. Ubolewał nad zniszczeniem ojcowizny, ale utratę domu i majątku uważał za cenę, jaką jego grupa społeczna musiała zapłacić za postęp społeczny. „Dziejowa konieczność – mówił Torańskiej. – Reforma rolna była koniecznością. Moją babkę też wyrzucono z dworu, pozbawiono ziemi i musiała się tułać po znajomych”. Do końca życia nie zmienił swych poglądów.

Jak na peerelowskiego dygnitarza żył skromnie. W jego życiu, rodzinie nie było skandali obyczajowych. Żona Barbara, z którą pobrali się w 1960 r., była germanistką, nauczycielem akademickim na Uniwersytecie Warszawskim. Córkę Monikę wychował w duchu ateistycznym, a potajemnie ochrzciła ją babcia. On sam twierdził, że od wiary odszedł w czasie wojny, chociaż jeszcze w 1943 r. w liście do matki zapewniał, że pozostanie takim, jakim był, i nie zmieni swoich przekonań. Znaczące jest to, że nie poinformował jej, kiedy w 1947 r. zapisał się do PPR. Jako szef Głównego Zarządu Politycznego LWP zorganizował cały system ateistycznego szkolenia poborowych. Był także wykonawcą planu poboru kleryków do wojska oraz tworzenia dla nich specjalnych kompanii, w których byli poddawani dodatkowym szykanom. W okresie obchodów milenijnych w 1966 r. nakazał żołnierzom ubranym po cywilnemu uczestniczyć w rozbijaniu zgromadzeń religijnych.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • smig
    08.06.2014 13:44
    Czy Gość Niedzielny musi poświęcać tyle stron na politykę i "oswajanie" nas z powszechnie znanym życiorysem człowieka, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć ?
  • dodam
    10.06.2014 15:29
    Zgadzam się ze Smig, czlowiek nie wart literki w GN, wystarczy ze sie za niego pomodlimy, reszta mnie nie obchodzi.
  • wert
    09.07.2014 21:21
    Nie chce zapomnieć. Dla mnie śp. Gen. W. Jaruzelski jest bohaterem godnym nasladowania.
  • M.R.
    10.07.2014 15:44
    Materiał zawiera sporo nieścisłości. Te zażarte walki na Wale Pomorskim to legenda rozmijająca się z prawdą. Fikcja wynikająca z sowieckiej nieznajomości geografii i topografii tego terenu. Meldunki poszły do góry i nikt tego później nie prostował, bo by to było krępujące. Jaruzelski raczej wysyłał do walki niż sam walczył. I to jako typowy żołnierz tyłowy. Bardziej zajmował się zaopatrzeniem dowództwa w wygody, wynajdywanie kwater, prowiant dla koni etc. Na tym polegała jego działalność zwiadowcy. Pisał kaligraficznym pismem ładne, choć fikcyjne wypracowania, nie pił, nie palił. Odstawał tym od wielu swoich towarzyszy, którzy z pisaniem mieli problemy, natomiast z piciem - nie. Podobnie opisane epizody walk z "reakcyjnymi bandami" są czystą fikcją, z tego co wiadomo, jego czynna rola ograniczyła się do jednego przypadku w którym oddział podziemny zaatakował posterunek UB, a jego wysłano do obserwowania z ukrycia co się dzieje (wojsko nie reagowało, prawdopodobnie mieli cichą umowę z "bandą"). Cała rzeczywista droga wojenna Jaruzelskiego wygląda tak, jak gdyby był chronionym odgórnie gryzipiórkiem, a przygotowywano legendę jego szlaku bojowego. Co znamienne, po powrocie jego matki i siostry z zesłania, co nie nastąpiło od razu po wojnie i obie miały wątpliwości czy to rzeczywiście on! Siostra, którą miałem okazję poznać wyrażała się o swoim bracie jak najgorzej. Relacje z matką i siostrą były bardzo chłodne i sporadyczne, nawet otoczenie Jaruzelskiego odbierało je jako nienaturalnie sztuczne i sztywne, wymuszone. Podobno Jaruzelski nie znał łaciny, z którą sobie bardzo dobrze radził przed wojną, podobno też nie miał śladu wypadku, który odniósł w dzieciństwie, a po którym miała pozostać mu stała blizna. Podobno też Jaroszewicz, podważał m. in. autentyczność Jaruzelskiego, co miało być jedną z przyczyn jego niewyjaśnionej śmierci. Błyskawiczną karierę wojskową zaczął robić dopiero po wojnie, a jego wykształcenie wojskowe, było delikatnie mówiąc, bardzo niepełne i zupełnie nie odpowiadało stanowiskom jakie zajmował. Stosunek do kolegów, którzy ułatwiali mu karierę był, delikatnie mówiąc, bardzo wybiórczy, a zachowania (np. w czystkach antysemickich - haniebne).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    9°C Niedziela
    rano
    11°C Niedziela
    dzień
    11°C Niedziela
    wieczór
    10°C Poniedziałek
    noc
    wiecej »

    Reklama