Serce Ukrainy

Gdyby nie Chortyca, mielibyśmy w Zaporożu dzisiaj drugi Donieck – słyszałem podczas przechadzki po legendarnej wyspie na Dnieprze, gdzie narodziła się Sicz Zaporoska. Miejscowy skansen i muzeum na wyspie rocznie odwiedzaponad 250 tys. ludzi.

Reklama

Wyspa Chortyca nawet dzisiaj robi wrażenie swym ogromem. Ma 12,5 km długości oraz ponad 2,6 km szerokości. Mimo że na skutek budowy Dnieprogesu, potężnej zapory i hydroelektrowni na Dnieprze, sztandarowej budowy stalinizmu, wody wokół wyspy podniosły się o kilka metrów, Chortyca nadal dominuje w krajobrazie tego miejsca. Wystające przed nią z wody czubki potężnych skał dają wyobrażenie, jak niezwykłe musiało to być miejsce, zanim zapora przedzieliła wody Dniepru, niszcząc jeden z najbardziej niezwykłych krajobrazów Europy Wschodniej. Tworzyły go ciągnące się na przestrzeni ponad 70 km różnej wielkości skalne stopnie, zwane porohami. Hydroelektrownia była swego czasu największa w Europie. Miała zaopatrywać w energię stalownie Zaporoża, głównej zbrojowni Związku Sowieckiego. Dzisiaj wytwarzanej tutaj energii wystarcza jedynie, aby oświetlić ulice Zaporoża. Zniszczonej przyrody, zatopionych kilkuset miejscowości, zniszczonego unikatowego krajobrazu nie uda się już nigdy odzyskać. Porohy będą żyły tylko na stronach powieści oraz na planie kolejnych filmów. Chortyca jednak przetrwała, choć budowa zapory całkowicie zmieniła jej otoczenie.

Kraina mityczna

Dla Ukraińców Chortyca symbolizuje powstanie społeczności Kozaków Zaporoskich. Między porohami a Morzem Czarnym, na obszarze nazywanym Dzikim Stepem, stworzyli niezwykłą społeczność wolnych i bitnych wojowników, których sława szeroko się niosła przez całą ówczesną Europę. Kozacką tradycją karmiła się później przez wieki ukraińska kultura, wydając arcydzieła literackie, malarskie i muzyczne. Przyjęcie w 2003 r. jako narodowego hymnu pełnej wersji pieśni „Jeszcze Ukraina nie umarła”, której słowa refrenu wprost odwołują się do tradycji kozackich, „Pokażemy, żeśmy bracia, z kozackiego rodu”, dla wielu Ukraińców stało się impulsem, aby się z nimi zapoznać.

Jednak porohy, Dniepr i Chortyca to nie tylko ukraińska kraina mityczna. Genialne opisy z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza, wpisały ten krajobraz także w naszą mitologię, jako pogranicze dwóch światów: Rzeczypospolitej oraz Siczy Zaporoskiej, państwa wolnych Kozaków, nieustraszonych wojowników, ale i tęgich rabusiów i rzezimieszków. Przez porohy wiódł jeden z ważniejszych szlaków Rzeczypospolitej, który kończył się w Oczakowie, nad Morzem Czarnym. Stały tam nie tylko składy polskich kupców, ale okresowo także nasze straże. Polski złoty wiek, rozkwit kultury sarmackiej był związany z Dnieprem. Dlatego z takim poświęceniem Rzeczpospolita walczyła o zachowanie nad nim kontroli. Przeszkodą zresztą byli nie tylko Kozacy, ale i niekończący się step. Jak pisał jeden z historyków: „Tatarowie od Dniestru, a dzikość stepowej natury od Dniepru, broniły do Czarnego Morza przystępu”. Podobno resztki tego pierwotnego stepu zachowały się w jednym z rezerwatów przyrody pod Donieckiem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -8°C Niedziela
    rano
    -8°C Niedziela
    dzień
    -7°C Niedziela
    wieczór
    -8°C Poniedziałek
    noc
    wiecej »

    Reklama