Wykolejona

Najpierw mówiono, że polską kolej ciągną w dół połączenia lokalne. Gdy je zlikwidowano, okazało się, że… sięgnęła dna. Z kraju, który miał jedną z najgęstszych sieci kolejowych w Europie, stajemy się jednym z najgorzej skomunikowanych.

Reklama

I co ciekawe, dzieje się to w momencie, w którym na świecie kolej wraca do łask. Nie tylko z powodu niezawodności (w porównaniu z transportem drogowym), ale także bezpieczeństwa i ceny. Najtaniej tonę towarów przetransportować koleją. Transport kolejowy ma także najmniejszy wpływ na środowisko naturalne. Nie trzeba chyba o tym przekonywać szczególnie tych, którzy mieszkają przy drogach przelotowych, po których jeżdżą obciążone tiry. Transport kolejowy jest też najszybszy. Szybka, bezpieczna, tania? Nasza kolej?

Kura czy jajko?

To typowy przykład sporu, co było pierwsze. Kura czy jajko. Czy polska kolej jest fatalna dlatego, że od lat, systematycznie, ma coraz mniejsze znaczenie na transportowej mapie kraju, czy ma coraz mniejsze znaczenie, bo świadczone przez nią usługi są na fatalnym poziomie? Powyższy spór jest dzisiaj nie do rozstrzygnięcia.

Faktem jednak jest, co przez całe lata mówiono, że dramatyczny stan kolei jest spowodowany koniecznością finansowania nieopłacalnych lokalnych połączeń. Ale systematyczne likwidowanie wspomnianych połączeń nie tylko nie stawiało na nogi poszczególnych spółek kolejowych, ale jeszcze bardziej je pogrążało. Po latach takiej polityki Polska jest jednym z najgorzej skomunikowanych państw w Unii. „Udała” się rzecz niesłychana. Jeszcze kilkanaście lat temu, patrząc na mapę połączeń kolejowych, wyraźnie było widać granice zaborów. Zabór rosyjski miał bardzo słabo rozbudowaną sieć kolejową, pruski bardzo mocno, a austro-węgierski był gdzieś w połowie stawki. Dzisiaj, patrząc na połączenia kolejowe w Polsce, dawnej granicy pomiędzy zaborami już nie widzimy. Wszędzie siatka połączeń wygląda jak w zaborze rosyjskim.

10 razy więcej

Analizę siatki połączeń zrobiło Centrum Zrównoważonego Transportu. Z tej analizy wynika, że żaden kraj Europy Środkowej nie ma tak wielu i tak dużych miast, do których nie można dojechać pociągiem pasażerskim. To w Polsce znajduje się także największe w Europie miasto bez dostępu do kolei – Jastrzębie-Zdrój. Warto to podkreślić. Nie chodzi o to, że połączenia pomiędzy dużymi miastami są nieskomunikowane, czy że są rzadkie. Problem w tym, że do tych miast pociąg nie dojeżdża wcale! W Polsce jest 100 miast powyżej 10 tys. mieszkańców, do których nie da się dojechać pociągiem. Ciekawe jest porównanie z krajami sąsiednimi. W Czechach jest tylko jedna taka miejscowość, w Austrii 5, na Węgrzech 6, a na Słowacji 8. W krajach tych w sumie 280 tys. ludzi mieszka w miastach bez komunikacji kolejowej.

Tymczasem w Polsce takich osób jest 10 razy więcej niż w wymienionych krajach razem wziętych: ponad 2,1 miliona! W Jastrzębiu mieszka ponad 90 tys. osób. Kolejne miasto to 75-tysięczny Lubin, a zaraz za nim 70-tysięczne Siemianowice Śląskie. Tymczasem w Austrii największe z takich miast ma 15 tys., na Węgrzech 19,7 tys., na Słowacji 14,8 tys.

Po co komu kolej?

Gdy w latach 70. XX w. zaczęto we Francji analizować opłacalność superszybkich kolei, powstał problem jej rentowności. Nikt wcześniej takich kolei nie budował. Zanim jednak powstał projekt pociągu, zanim przeprowadzono pierwsze jego testy, już w latach 60. została opracowana strategia rozwoju transportu kolejowego. Przez kolejne dziesięciolecia ta strategia była, z niewielkimi tylko zmianami, konsekwentnie realizowana. Pierwszą linię superszybkiej kolei otwarto na trasie Paryż–Lyon 27 września 1981 roku. Miasta na trasie tej linii, i na kolejnych otwieranych, biły się o to, by zatrzymywał się u nich szybki pociąg. Wysyłały do Paryża oficjalne delegacje, lobbowały, naciskały. Po co? Przecież miały połączenie zwykłej kolei? Bo szybki transport oznacza rozwój. Już pierwsze lata pokazały, że regiony (miasta), w których zatrzymuje się TGV mają wyższy wzrost gospodarczy. Szybciej rozwijają się dlatego, że mogą powstawać u nich firmy, które ceniły sobie szybkie połączenie np. ze stolicą. Zyskiwały także całe regiony, w których spadało bezrobocie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Maluczki
    07.11.2014 17:20
    Panie Tomaszu!
    Czego Pan nie wie?
    Przecież kolej, to główny przeciwnik lobby samochodowego, które jest prywatne, a kolej państwowa, a państwo jest w rekach tych, dla których jest "nienormalnością". Nie wie Pan tego, czy wali Pan głupa?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    11°C Czwartek
    wieczór
    7°C Piątek
    noc
    5°C Piątek
    rano
    10°C Piątek
    dzień
    wiecej »

    Reklama