Wyrzec się syna

O totalnej kontroli, braku miłości i wyjściu z cienia, z Ruth Hoffmann, autorką książki „Dzieci STASI”,

Reklama

Barbara Gruszka-Zych: Tytuł Pani książki sugeruje, że jej bohaterami są nie dzieci swoich rodziców, ale służb specjalnych.

Ruth Hoffmann: Bo to były w pewnym sensie dzieci Stasi, czyli Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Ich rodzice, urzędnicy Stasi, podlegali regułom szczegółowo określającym zasady życia prywatnego, także relacji z dziećmi.

Ci ludzie nie mieli rodzinnej intymności, nawet w domu byli w pracy?

Zarówno podczas przeprowadzania rozmów z bohaterami mojej książki, jak i po jej opublikowaniu zgłaszały się do mnie różne osoby z podobnymi doświadczeniami. Mówiły, że atmosfera w ich rodzinach była bardzo chłodna, naznaczona dystansem rodziców do dzieci, pozbawiona jakichkolwiek oznak miłości.

Wszystko było podporządkowane karierze rodziców?

Może zabrzmi to przerażająco, ale większość ojców świadomie podporządkowywała życie rodzinne karierze nie ze strachu, ale z przekonania.

Dziecko na starcie dostawało komunikat, że się nie liczy?

Wiedziało, że będzie kochane tylko wtedy, gdy będzie się zachowywać w określony sposób. Przy czym miłość jest tu zbyt dużym słowem, bo ci, z którymi rozmawiałam, tak naprawdę nie czuli miłości swoich rodziców. Jako dzieci nie doświadczali nawet bliskości fizycznej – głaskania po głowie, przytulania, nie siedzieli mamom i tatom na kolanach. A kiedy zaczynali opowiadać, jak rodzice na nich krzyczeli i bili, bałam się o tym pisać, bo to potwierdzało stereotyp złego Niemca.

Pisze Pani, że wystraszone dzieci często się moczyły, nie potrafiły panować nad reakcjami fizjologicznymi…

Wśród dorosłych dzieci Stasi nie spotkałam ani jednego, które by nie poniosło jakichś poważnych szkód psychicznych. Jeden z leczących ich psychologów, dr Harald Freyberg z Uniwersytetu w Greifswaldzie, powiedział mi, że to nie przypadek, że życie prywatne pracowników Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego toczyło się według podobnych wzorców. Do tej pracy wyszukiwano konkretne typy osobowościowe.

Ludzi podatnych na ideologię?

Zdecydowanie tak. Stasi bardzo starannie dobierało sobie pracowników. O tę pracę nie można się było ubiegać, proponowano ją wybranym. Przez wiele lat byli poddawani próbie. Ale nie chodziło tylko o to, żeby ochoczo przyswajali ideologię komunistyczną. Musieli też uwierzyć w istnienie bardzo konkretnego wroga stworzonego przez STASI. Jego obraz był im mocno wtłaczany do głów. Z czasem nabierali przekonania, że żyją w świecie, w którym istnieje wróg próbujący nieustannie zniszczyć NRD. Mógł ukrywać się wszędzie, i kiedy się zdarzyło, że jest nim własne dziecko, to trzeba było z nim walczyć. Wśród pracowników Stasi modny był slogan: „bezwzględny wobec wroga”. Realizowali go też w swoim życiu prywatnym.

Jakie cechy musieli mieć rodzice, żeby wypełniać role narzucone przez Stasi?

Nie mogli mieli rozbudowanych uczuć wyższych, takich np. jak współczucie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    8°C Sobota
    noc
    7°C Sobota
    rano
    10°C Sobota
    dzień
    11°C Sobota
    wieczór
    wiecej »

    Reklama