Dyskoteka wśród grobów

Minął ponad miesiąc od zaginięcia kilkudziesięciu studentów w meksykańskim stanie Guerrero, ale choć kraj zawrzał, władze ich nie odnalazły.

Reklama

Pamiętaj, aby się wyspać podczas sjesty w Acapulco, ponieważ czas od północy do świtu spędzisz na tańcu. Niezliczone nocne kluby nadają rytm nocy, a za dnia piękni ludzie pielęgnują swą opaleniznę na plażach i wodach Zatoki Acapulco – tak brzmi polska reklama jednego ze światowych gigantów przemysłu turystycznego. Za atrakcjami Acapulco kryje się łatwy dostęp do kokainy i jej pochodnych, a luksusowy kurort oferuje ją we wszystkich postaciach i stężeniach. Ma też wybór innych twardych narkotyków. Heroina? Metamfetamina? – „piękni ludzie” ze Stanów i Europy nie mają na miejscu żadnego problemu z wprowadzeniem się w conocny stan dyskotekowych drgawek, bezpiecznie odgrodzeni od reszty miasta.

Turyści w Acapulco, największym mieście stanu Guerrero, malowniczo wciśniętym między Pacyfik a góry Sierra Madre, raczej nie zauważyli wielotysięcznej manifestacji zwykłych mieszkańców, którzy domagali się od rządu odnalezienia 43 studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Chilpancingo, stolicy stanu położonej o 85 km na północ od kurortu. Wielu uczestników protestu miało zakryte twarze – nie dlatego, że planowali jakieś rozruchy, tylko z obawy przed stojącymi to tu, to tam mężczyznami robiącymi zdjęcia.

To halcones („sokoły”) – informatorzy karteli narkotykowych, które mogą później ukarać niepokornych skuteczniej niż jakakolwiek miejscowa władza. Zresztą nikt nie ma wątpliwości, że mafia ma lokalną policję w kieszeni. Po tragedii w Iguali sprowadzona do stanu Guerrero policja federalna odkryła już 26 zbiorowych grobów, w tym kilka wokół Acapulco.

Noc strachu

Iguala to inne duże miasto stanu Guerrero, położone na północ od Chilpancingo. 26 września studenci, przyszli nauczyciele, postanowili tu demonstrować swoją niezgodę na kolejne obniżenie publicznego finansowania ich szkoły. Wybrali Igualę, gdyż zdobyła ponurą sławę „rekordzistki korupcji”, „mistrza stanu” w defraudacji publicznych pieniędzy. Dość powiedzieć, że burmistrz José Luis Abarca w ciągu kilku lat swych rządów stał się szczęśliwym posiadaczem 17 miejskich nieruchomości, szybko oczyszczonych z lokatorów przez mafijnych „czyścicieli własności”.

Studenci przyjechali w dniu, w którym jego żona Maria Pineda, odpowiedzialna w magistracie za kwestie socjalne, miała ogłosić raport ze swych działań, które polegały głównie na wprowadzaniu „niezbędnych oszczędności”, m.in. w szkolnictwie. Manifestacja studentów była krótka: zabrała się za nią lokalna policja wraz z „żołnierzami” gangu Guerreros Unidos („Zjednoczeni Wojownicy”), zbrojnym ramieniem wielkiego kartelu Beltran Leyva. Wieczorem na ulicach znaleziono 6 ciał studentów, którzy zginęli od kul lub zostali posiekani maczetami, w szpitalu znalazło się 25 rannych.

Ale łapanka trwała całą noc. Trzy dni później burmistrz Abarca w lokalnej stacji radiowej ogłosił w tonie dość nerwowym, że jego miasto przeżyło najazd „zamaskowanych przestępców”, którzy „uciekli w nieznanym kierunku z ukradzionymi torebkami wszystkich kobiet i rzeczami osobistymi wszystkich mężczyzn” (!). Policja federalna nie mogła go jednak przesłuchać na tę okoliczność, bo kilka godzin później burmistrz wraz z małżonką uciekli z miasta i nikt, łącznie z policją federalną, nie ma pojęcia, gdzie się podziali. Można się domyślać, że – jak to bywa w takich wypadkach – po prostu kupią sobie anonimowość: po fakcie ujawniono, że burmistrz dostawał od kartelu 153 tys. dolarów amerykańskich miesięcznie za „pilnowanie interesów”.

Płonące doły

Kartel może tyle płacić, bo stan Guerrero, wraz z sąsiednimi Oaxaca i Chiapas, choć stanowi najbiedniejszy region Meksyku, leży na najwrażliwszym odcinku szlaku przemytu twardych narkotyków z krajów Ameryki Południowej (przede wszystkim z Kolumbii) do USA i Kanady. To nie stany graniczące bezpośrednio z USA, nie miasta wielokrotnie opisywane w książkach i reportażach telewizyjnych, Ciudad Juárez są rekordzistami przemocy, tylko stan Guerrero, terytorialne zaplecze Acapulco, dzierży haniebną palmę pierwszeństwa w kraju – 2087 zarejestrowanych morderstw w roku 2013 (to nieco ponad 3 razy więcej niż w Polsce, która ma 12 razy więcej mieszkańców niż Guerrero).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    5°C Sobota
    noc
    4°C Sobota
    rano
    5°C Sobota
    dzień
    5°C Sobota
    wieczór
    wiecej »

    Reklama