Słowacy walczą o rodzinę

Kraj naszych południowych sąsiadów czeka 7 lutego wielki test cywilizacyjny. Tego dnia Słowacy pójdą do urn i odpowiedzą na trzy istotne kwestie.

Reklama

Pierwsze pytanie brzmi: „Czy zgadzasz się z tym, że małżeństwem nie może być nazywana żadna inna forma współżycia osób oprócz związku między jednym mężczyzną i jedną kobietą?”. Drugie pytanie: „Czy zgadzasz się z tym, że parom osób tej samej płci nie może być dozwolona adopcja dzieci i następnie ich wychowywanie?”. I wreszcie trzecia kwestia: „Czy zgadzasz się, że szkoły nie mogą wymagać uczestnictwa dzieci w zajęciach dotyczących wychowania seksualnego lub eutanazji w sytuacji, gdy ich rodzice nie zgadzają się z treściami nauczania?”. Lewica i obóz liberalny już odsądzają słowackie referendum od czci i wiary jako „antygejowskie”. Wszystko zależeć będzie od frekwencji. Jeśli do urn pójdzie mniej niż 50 proc. Słowaków – referendum nie będzie miało mocy wiążącej. Inicjatorem głosowania była „Aliancia za rodinu”, czyli „Sojusz na rzecz rodziny”.

Prowadzi on na Słowacji niezmordowaną akcję na rzecz udziału w referendum i udzielenia odpowiedzi wzmacniających podmiotowość tradycyjnej rodziny. Organizacje homoseksualne i liberalny salon już wzywają do bojkotu głosowania. Na katolickich stronach na Słowacji, ale i w Polsce znaleźć można prośby o modlitewne wsparcie w intencji sukcesu referendum.

Śladem Chorwacji

Obecna kampania to finał trwającej od ponad roku akcji obrony rodziny na Słowacji. Pierwszy sukces działacze prorodzinni odnieśli 5 czerwca 2014 roku. Tego dnia parlament w Bratysławie przegłosował poprawkę do konstytucji definiującą małżeństwo jako „związek mężczyzny i kobiety”. O sukcesie zdecydował parlamentarny konsensus polityczny słowackich chadeków z partii KDH z rządzącą partią SMER – mieszanką lewicy i narodowych populistów. Za poprawką głosowało 102 parlamentarzystów, 18 było przeciwko. Chadecy z KDH wskazywali, że od dłuższego czasu w Europie nasilają się posunięcia prawne deformujące naturę związku małżeńskiego. Inspirującym przykładem dla słowackich posłów była decyzja parlamentu Chorwacji, który postanowił afirmować naturalną tożsamość małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety. Wpis do chorwackiej konstytucji był wynikiem ogólnonarodowego referendum, w którym 66 proc. głosujących Chorwatów poparło taki zapis.

Słowaccy działacze katoliccy i prorodzinni utworzyli „Sojusz na rzecz rodziny” (AZR), który rzucił hasło dodatkowego referendum potwierdzającego decyzję parlamentu. Liderzy AZR podkreślali, że chociaż w ubiegłym roku udało się wprowadzić konstytucyjny zakaz zawierania „homomałżeństw”, to jednak jest on niewystarczający, aby „zagwarantować świętość rodziny i ochronić dzieci przed deprawacją”. Słowaccy obrońcy praw rodziny wolą dmuchać na zimne. Obawiają się, że za jakiś czas mogą pojawić się postulaty legalizacji związków osób tej samej płci w formie „związków partnerskich”, jak w RFN czy jak we Francji (jako PACS – „Obywatelskie umowy solidarności”). Legaliści mogliby twierdzić, że nie są to z definicji małżeństwa i korzystając z takich kruczków prawnych, forsować możliwość adopcji dzieci przez homozwiązki pod inną nazwą.

Katolicy w akcji

Polacy niewiele wiedzą o bliskich więzach, jakie od wieków łączą Chorwatów i Słowaków. Oba te słowiańskie narody walczyły w XIX wieku o samodzielność w obrębie państwa austro-węgierskiego. Nic dziwnego, że sukces chorwackiego referendum z grudnia 2013 roku niezwykle mocno zainspirował słowackich obrońców rodziny. Aby mogło dojść do referendum, chorwacka „Inicjatywa dla rodziny” musiała zebrać ponad 740 tys. podpisów w sprawie jego przeprowadzenia. Lewica chorwacka początkowo lekceważyła tę inicjatywę, a potem – na szczęście zbyt późno – przystąpiła do agresywnej kampanii, straszącej, że w razie przyjęcia poprawki Europa odwróci się do Chorwacji plecami. Przykładem takich histerycznych deklaracji były słowa Zorana Pusiča, lewicowego działacza praw człowieka, który grzmiał: „Dla społeczeństwa jest niebezpiecznie, gdy instytucja demokratyczna, jaką jest referendum, jest wykorzystywana, aby szkodzić demokracji. Ta poprawka jest sprzeczna z duchem konstytucji, która powinna chronić i gwarantować równość, wolność i sprawiedliwość”.

Charakterystyczny był też ton wypowiedzi chorwackich działaczy ruchów homoseksualnych, którzy ogłosili, że „życie w rodzinie partnerskiej tej samej płci, z dziećmi lub bez, jest rzeczywistością, której żadna poprawka do konstytucji nie jest w stanie zmienić”. A jednak mimo tych prób kreowania atmosfery zagrożenia swobód obywatelskich – obrońcy rodziny wygrali. Chorwaci nie ulegli straszeniu, że referendum stawia pod znakiem zapytania demokrację. „Inicjatywa dla rodziny” wskazywała, że gdy w Europie tematy referendum służą ideom lewicy – nikt jakoś nie mówi o zagrożeniu wolności.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    -3°C Wtorek
    noc
    -3°C Wtorek
    rano
    0°C Wtorek
    dzień
    1°C Wtorek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama