Przyszedłem was wyzwolić

Garść uwag do czytań na V niedzielę zwykłą roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Życie człowieka nie jest łatwe. Bóg to widzi. I chce to zmienić. To chyba główna myśl czytań tej niedzieli. Pozostaje pytanie, dlaczego pozwala szatanowi nas gnębić. Dlaczego tak wiele zła na nas mimo wszystko dopuszcza. Ale gdy wiadomo, że go nie chce, chyba człowiekowi lżej...

1. Kontekst pierwszego czytania Hi 7,1-4.6-7

Był sobie Hiob.... Albo i nie był. Bo Księga Hioba nie jest dziełem historycznym. To księga mądrościowa. Nie fakty w tej opowieści się liczą, ale nauka historii płynąca, kwestie, które wypowiadają jej bohaterowie. Całkiem możliwe, że Hiob jest postacią historyczną. Że spotkało go jakieś wielkie nieszczęście, że przyszli do niego przyjaciele. Ileż razy podobne historie mają miejsce także dziś. Ale ta księga na pewno nie jest relacją z ich spotkania. To ubrana w ramy opowiadania refleksja nad ludzkim cierpieniem.

O ile we wcześniejszych księgach Starego Testamentu cierpienie jest traktowane jako odpłata za grzech – własny czy czasem nawet ojców – o tyle tu, bez wnikania w szczegóły, cierpienie jest ukazane jako próba ze strony Boga. Hiob pozbawiony najpierw majątku i dzieci (w tej kolejności), w końcu sam zapada na trąd. By go pocieszyć i pouczyć przychodzą do niego trzej przyjaciele. Przemawiają w duchu tradycyjnego przekonania, że nieszczęścia które spadły na Hioba są skutkiem jakiegoś jego grzechu. Ale Hiob nie czuje się winny...

Pierwsze czytanie tej niedzieli, to fragment jednej z mów Hioba. Przytoczmy je wraz z opuszczonym jednym zdaniem i dodatkowo paroma wierszami na końcu. Tekst czytania pogrubiona czcionką.

Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka?
Czy nie pędzi on dni jak najemnik?
Jak niewolnik, co wzdycha do cienia,
jak robotnik, co czeka zapłaty.
Zyskałem miesiące męczarni,
przeznaczono mi noce udręki.
Położę się, mówiąc do siebie:
Kiedyż zaświta i wstanę?
Lecz noc wiecznością się staje
i boleść mną targa do zmroku.

Ciało moje okryte robactwem, strupami,
skóra rozchodzi się i pęka.
Czas leci jak tkackie czółenko
i przemija bez nadziei.
Wspomnij, że dni me jak powiew.
Ponownie oko me szczęścia nie zazna.

Nikt już mnie powtórnie nie ujrzy:
spojrzysz, a już mnie nie będzie.
Jak obłok przeleci i zniknie,
kto schodzi do Szeolu, nie wraca,
by mieszkać we własnym domostwie;
nie zobaczą go strony rodzinne.

Smutne i piękne. I chyba nie wymaga komentarza. No, oprócz może wyjaśnienia, że Hiob nie wierzył jeszcze w życie pozagrobowe w tym znaczeniu, w jakim my je dziś rozumiemy. Wedle wierzeń Izraela w tych czasach zmarli zstępowali do szeolu. Ale choć zasadniczo niewiele o tej krainie było wiadomo, ogólnie uznawano, że nie jest to kraina szczęśliwa, a życie tam, szczęśliwym życiem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    1°C Wtorek
    wieczór
    0°C Środa
    noc
    1°C Środa
    rano
    4°C Środa
    dzień
    wiecej »

    Reklama