ECMO za uratowanie Adasia

Jerzy Owsiak przekazał Uniwersyteckiemu Szpitalowi Dziecięcemu w Prokocimiu sztuczne płucoserce, kupione przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Reklama

Sztuczne płucoserce (ECMO) trafi na oddział intensywnej terapii kardiochirurgicznej, czyli do Kliniki Intensywnej Terapii i Kardiochirurgii Dziecięcej, kierowanej przez prof. Janusza Skalskiego. To właśnie tam w grudniu ub. roku lekarze walczyli o życie skrajnie wychłodzonego 2-letniego Adasia z małopolskich Racławic.

Kilka dni po tym, jak dziecko trafiło do szpitala, Jerzy Owsiak obiecał medykom z Prokocimia nagrodę za wspaniałe wyniki - czyli właśnie płucoserce.

- Historia uratowania tego chłopca zakończyła się fantastycznym happy endem i podwójnym sukcesem: Adaś wrócił do zdrowia i jest już w domu, a teraz szpital dostał ECMO - nie kryje radości prof. Skalski.

- A ja ściskam dłoń profesora, bohatera polskiej służby zdrowia. Lubimy narzekać na tę służbę zdrowia i mieć pretensje o różne rzeczy, ale w tym szpitalu dzieją się rzeczy wielkie - mówił z kolei Jerzy Owsiak, przekazując szpitalowi sztuczne płucoserce warte 320 tys. zł.

Jak opowiadał, z profesorem zna się od wielu lat i z podziwem obserwuje poziom, jaki osiągnęła kierowana przez niego klinika. - Pierwszy finał WOŚP dotyczył kardiochirurgii dziecięcej i wtedy nikt nie spodziewał się, że polscy lekarze osiągną tak wiele. Krakowski szpital od dawna świetnie działa, a przypadek Adasia tylko pokazał to całemu światu. Jednak lekarze tak samo dobrze pracowali dzień przed jego odnalezieniem, a i rok wcześniej też mieli na koncie sukcesy medyczne. Jeśli coś się dzieje, to można na nich liczyć - podkreślał J. Owsiak.

ECMO służy do ratowania pacjentów, których życie trzeba podtrzymywać aż do ustabilizowania stanu ich zdrowia   Monika Łącka /Foto Gość ECMO służy do ratowania pacjentów, których życie trzeba podtrzymywać aż do ustabilizowania stanu ich zdrowia Zanim w towarzystwie prof. Skalskiego spotkał się z dziennikarzami, zwiedził także cały oddział kardiochirurgii. - On się niczym nie różni od oddziałów w szpitalach amerykańskich, angielskich. Tu jest wyposażenie na najwyższym poziomie. A skoro jedno płucoserce się tu spaliło, trzeba było kupić nowe urządzenie. Bo jeżeli możemy to zrobić dzięki pieniądzom ze zbiórek, to dlaczego miałoby być inaczej? Niestety, czekanie na to, że sprzęt zostanie kupiony z innych źródeł, na które można by liczyć (ministerstwo), może nie mieć sensu. A to płucoserce w szpitalu ma już służyć chorym dzieciom - mówił J. Owsiak, dodając, że WOŚP kupiła też sprzęt o wartości ok. miliona złotych, w który zostanie wyposażony remontowany właśnie Szpitalny Oddział Ratunkowy. Jego otwarcie planowane jest w najbliższym czasie.

Prof. Skalski tłumaczył natomiast, że sztuczne płucoserce jest urządzeniem, które wykorzystuje się nie tylko w leczeniu pacjenta będącego w stanie hipotermii, ale także w przypadkach, których nie da się leczyć w konwencjonalny sposób. Są to m.in. zatrucia lekami, ciężkie poparzenia, próby samobójcze, ciężkie postacie grypy.

Podczas epidemii świńskiej grypy kilka lat temu niektórzy pacjenci zostali uratowani właśnie dzięki zastosowaniu ECMO. Kolejną sytuacją, gdy urządzenie jest potrzebne, jest też podtrzymywanie życia pacjenta czekającego na przeszczep serca.

- Nasz Adaś, który stał się najbardziej rozpoznawalnym pacjentem na świecie - podobno jego losy śledziło 6 mld osób na całym świecie - został ambasadorem polskiej medycyny. Pokazał, że coś dobrego się tu dzieje, że mamy ludzi i sprzęt, który także dziś wszystkim prezentujemy. Nie byłoby nas stać na ten zakup, gdyby nie WOŚP - dodaje prof. Skalski.

Od wczoraj szpital ma jeszcze jeden powód do radości. - Udało się bowiem dogadać z NFZ i już nie musimy rozliczać każdego wacika i gazika, które zostały użyte na oddziale. Procedury, który zaczęły tu obowiązywać od stycznia, doprowadziły do absurdu i kataklizmu, bo musieliśmy siedzieć i liczyć plastry, a nawet ich długość, a nie leczyć. Na szczęście argumenty, których użyliśmy, przekonały NFZ - opowiada prof. Skalski.

- Lecząc pacjentów, którzy wymagają długotrwałego podtrzymywania życia, musimy mieć zabezpieczenie finansowe. Nie da się rozliczać każdego plasterka i każdej igły. Wczoraj na najwyższym szczeblu udało się ustalić zasady, które cofnęły obowiązujące prawo do 1 stycznia, czyli anulowały to, co działo się przez ostatnie miesiące. Teraz jest po staremu - rozliczamy jako jedną procedurę wszystko, co robimy przy pacjencie. Możemy normalnie pracować - cieszy się szef kliniki kardiochirurgii dziecięcej.

O sprawie małego Adasia pisaliśmy też w tekstach:

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .
Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
18°C Środa
noc
14°C Środa
rano
14°C Środa
dzień
12°C Środa
wieczór
wiecej »

Reklama