Smutna diagnoza

Najnowsza książka prof. Andrzeja Nowaka opisuje nieznaną międzynarodową grę o Polskę w 1920 r. Jej lektura prowokuje pytanie, czy w razie zagrożenia możemy liczyć na pomoc Zachodu.

Reklama

Książka „Pierwsza zdrada Zachodu. 1920 – zapomniany appeasement” jest rezultatem studiów prowadzonych przez prof. Nowaka od wielu lat. Analizując nieznane dokumenty, głównie z brytyjskich i sowieckich archiwów, kreśli w niej ponury obraz zdrady Zachodu. Pomimo że właśnie zakończyła się I wojna światowa i na gruzach mocarstw centralnych oraz carskiej Rosji powstały nowe państwa, Wielka Brytania i jej sojusznicy nigdy do końca nie pogodzili się z myślą, aby Europę Środkową traktować inaczej niż tylko jako naturalny obszar dominacji rosyjskiej bądź niemieckiej. To właśnie wtedy na Zachodzie narodziła się polityka appeasementu, czyli zaspokojenia bądź handlowania bezpieczeństwem innych w imię realizacji własnych narodowych celów. Efekt był taki, że kiedy w lipcu 1920 roku Armia Czerwona szykowała się do generalnego szturmu na Warszawę, w Londynie trwały przygotowania do konferencji pokojowej, na którą brytyjski premier David Llyod George zaprosił przedstawicieli bolszewików z przebywającym w Anglii Lwem Kamieniewem, zastępcą Lenina w radzie Komisarzy Ludowych.

Do konferencji, która miała zatwierdzić nowy, sowiecki ład w Europie Środkowej, w końcu nie doszło. Bolszewicy niesieni sukcesem swej wiosennej ofensywy nie wstrzymali działań bojowych, ale ruszyli do ostatecznego, jak im się wydawało, szturmu. W efekcie przegrali nie tylko tę bitwę, ale i całą kampanię. Strategiczny plan Lenina przerzucenia rewolucji do Niemiec spalił na panewce. W tle tych wydarzeń są opisane działania Polski zmierzające do tego, aby po latach zaborów odzyskać utracone dziedzictwo w kształcie, który miał na nowo zdefiniować nie tylko bezpieczeństwo nasze, ale także całej Europy Wschodniej. Gdyby zamysł Józefa Piłsudskiego zbudowania na przestrzeni międzymorza, między Bałtykiem a Morzem Czarnym, silnej Polski, połączonej sojuszem z innymi państwami narodowymi, przede wszystkim suwerenną Ukrainą, powiódł się, historia potoczyłaby się inaczej. Profesor Nowak pokazuje, że na przeszkodzie realizacji tego planu stanęły nie tylko nasza słabość oraz siła Armii Czerwonej, ale i postawa Wielkiej Brytanii, największego mocarstwa tamtego świata, która takiego rozwiązania nie chciała.

Kulisy zdrady

W zajmujący sposób w książce są przedstawione sylwetki brytyjskich polityków, a także najważniejszych urzędników, których analizy i diagnozy miały decydujący wpływ na podejmowane decyzje polityczne. Profesor Nowak pokazuje, jak wielkie znaczenie dla biegu historii miały stereotypy i antypolskie uprzedzenia najważniejszego brytyjskiego eksperta ds. terytorialno-politycznych Europy Wschodniej Lewisa Namiera (Ludwika Bernsteina-Namierowskiego). Namier wychodził z założenia, że nieomal każdego Żyda mieszkającego na tym obszarze należy traktować jako naturalnego wroga Polski. Uważał więc, że granice powinny przebiegać w ten sposób, aby jak najmniejsza część społeczności żydowskiej znalazła się w granicach państwa polskiego. To właśnie mapy i komentarze Namiera wpływały na decyzje podejmowane przez brytyjskiego premiera. Zdołał on politykom narzucić nie tylko konkretne linie w terenie, ale przede wszystkim rodzaj myślenia o sposobie wyznaczenia granic w Galicji Wschodniej.

Strach przed „polskim imperializmem”, który Namier demonizował, powodował, że nawet opanowanie tych terenów przez bolszewików wydawało się mniejszym zagrożeniem dla brytyjskich interesów aniżeli uwzględnienie polskich roszczeń do terenów, które od setek lat były związane z dziejami naszej państwowości. Tak narodziła się linia demarkacyjna z lipca 1920 roku, znana dzisiaj jako tzw. linia Curzona. Zmieniła kształt historii, choć wtedy nie udało się jej zrealizować. W nowych historycznych okolicznościach z niebytu wyciągnął ją Stalin i bez wielkich problemów narzucił mocarstwom zachodnim jako nowe wschodnie granice Polski.

Do konferencji w Londynie nie doszło, gdyż 15 sierpnia 1920 roku znad Wieprza ruszyło polskie kontruderzenie, które zmieniło nie tylko losy tej bitwy, ale całej wojny. Jednak pewien sposób myślenia zachodnich elit o sposobach rokowania z agresywnymi mocarstwami pozostał. To filozofia, w której nie ma miejsca na racje mniejszych i słabszych partnerów. Nie ma także stałych reguł oraz praw, które powinny być przez wszystkich przestrzegane. Liczą się tylko interes własny oraz przekonanie, że nie warto narażać się, zabiegając o los „dalekich krajów, o których niewiele wiemy”. W ten sposób jesienią 1938 roku brytyjski premier Neville Chamberlain mówił o Czechosłowacji, której los właśnie został przesądzony podczas konferencji monachijskiej. W podobnej filozofii mocno zakorzenione były także rozmowy na konferencjach w Teheranie i Jałcie, gdzie decydowano o kształcie mapy Europy bez udziału zainteresowanych. Konferencja w Londynie, do której przygotowania prof. Nowak szczegółowo opisuje, była wręcz modelowym sposobem takiego uprawiania polityki.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    11°C Czwartek
    wieczór
    7°C Piątek
    noc
    5°C Piątek
    rano
    10°C Piątek
    dzień
    wiecej »

    Reklama