Przekonałam Kaczyńskiego

O sporach z Jarosławem Kaczyńskim, feminizmie i tradycyjnej rodzinie 
z Beatą Szydło rozmawia Bogumił Łoziński

Reklama

Bogumił Łoziński: Czy James Bond to Pani ulubiony bohater?


Beata Szydło: (Śmiech) Nie, ale jeden z tych, z którymi filmy lubię oglądać. Bond ma jedną cechę, która jest w tej chwili Polsce potrzebna – w jego słowniku nie ma wyrażenia „nie da się”, on dokonywał rzeczy niemożliwych. My też musimy odrzucić myślenie, że się nie da, że nie można, i zabrać się do pracy. 


Jak Pani reaguje, gdy słyszy o sobie „Kaczyński w spódnicy”?


Pierwszy raz to usłyszałam w 2010 r., kiedy zostałam wiceprezes PiS. Wtedy też było zainteresowanie mną. To bardzo miłe, że porównuje się mnie do Pana Prezesa – to jest wybitny polityk. 


To laurka, którą wygłasza każdy polityk PiS o swoim prezesie. 


Ale to jest autentyczne. Dużo mu zawdzięczam i nie wstydzę się o tym mówić. Wiele razy zostałam doceniona przez Jarosława Kaczyńskiego. To nie znaczy, że nie ma między nami różnic.


Nawiązanie do Bonda zostało odczytane jako deklaracja niezależności wobec prezesa PiS.


Chciałam pokazać, że mam dystans do spekulacji, że będę sterowana z tylnego siedzenia przez Jarosława Kaczyńskiego. Cieszę się, że to się przebiło do mediów. Każdy, kto mnie zna, wie, że będę samodzielna, ale dobry premier musi umieć słuchać innych, nie bać się korzystać z wiedzy swoich współpracowników, bo nikt nie jest wszechwiedzący. Jeśli ktoś uważa, że jest najmądrzejszy i pozjadał wszystkie rozumy, to na pewno poniesie klęskę. 


Polski James Bond jest niesterowalny?


Bond też miał swoją szefową. (śmiech) A mówiąc poważnie, jeśli Polacy powierzą nam ster rządów, to oni będą moim zwierzchnikiem.


Jakie będą relacje między Panią a prezesem PiS? 


Jeśli uda się nam zwyciężyć, będę z ramienia PiS tworzyć rząd, opierając się na jego programie. Jestem przekonana, że nasze relacje będą się układały dobrze. 


Dlaczego Jarosław Kaczyński usunął się w cień?


To jest pytanie do niego. Myślę, że on genialnie wyczuwa sytuację polityczną, nastroje społeczne i dlatego dał szansę młodszym od siebie, Andrzejowi Dudzie i mnie. 


A może po odejściu z krajowej polityki Donalda Tuska prezes Kaczyński nie ma z kim walczyć?


Nigdy naszym celem nie była walka z Donaldem Tuskiem. To Platforma za sens swojego istnienia przyjęła niedopuszczenie PiS do władzy. Zresztą politycy PO do dzisiaj mówią, że ich głównym zadaniem jest niedopuszczenie nas do rządzenia. Dla nas celem jest wygrywanie wyborów, zdobywanie zaufania Polaków, ale po to, żeby przeprowadzać dobre zmiany. Zmiany, które będą służyć Polsce i obywatelom. 


W przypadku zwycięstwa będzie Pani mogła samodzielnie stworzyć rząd?


To premier dobiera sobie współpracowników. Oczywiście nie może abstrahować od faktu, z jakiego ugrupowania pochodzi lub jaka jest koalicja.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -1°C Wtorek
    noc
    -2°C Wtorek
    rano
    1°C Wtorek
    dzień
    1°C Wtorek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama