wiara.pl

info

Tradycjonalista w gimnazjum

dodane 2009-02-13 14:53

Mariusz Piecyk, Francja

Człowiek, który posiada solidną wiedzę religijną łatwo ostoi się wobec - z jednej strony - bombardowania mediów, z drugiej - argumentacji tradycjonalistów. Człowiek o niewielkiej wiedzy ma nikłe szanse na wyjście cało z tej sytuacji. Przykro mi, że nie ma w Polsce kompetentnego wyjaśnienia miejsca tradycjonalistów w Kościele łacińskim.

Wiele ostatnio napisano o tradycjonalistach w Kościele łacińskim, jednak chciałbym zwrócić uwagę na zagadnienie, które mnie poruszyło ostatnio. Chodzi o zamiłowanie do tradycjonalizmu (a nawet ultrakatolicyzmu) u przedstawicieli młodego pokolenia, czyli tych, którzy podlegają w Polsce obowiązkowej katechezie szkolnej. Jedna z zaprzyjaźnionych osób opowiedziała mi historię pewnego gimnazjalisty, fanatycznie wręcz zapatrzonego w „prawe skrzydło” Kościoła rzymskokatolickiego. Podczas dyskusji w czasie katechezy ów młody człowiek bardzo wyraziście argumentował słuszność święceń biskupich bezprawnie udzielonych czterem nominatom przez bp. Lefebvre'a i wychwalał decyzję Papieża o zdjęciu ekskomuniki. Jego poglądy były jeszcze bardziej wyraziste w odniesieniu do nauczania II Soboru Watykańskiego: potępił dialog Kościoła z „parszywymi Żydami”, „maniakalny ekumenizm”, posoborową liturgii (liturgia trydencka była dla niego jedyną prawdziwą) oraz dialog ze światem i innymi religiami. Lista jego „lefebrystowskich” poglądów jest jeszcze większa. Ale nie o nią tu chodzi. Zastanowiło mnie, dlaczego w młodym człowieku tak silnie ugruntowały się skrajnie prawicowe poglądy? Mógłbym to zrozumieć we Francji, gdzie mieszkam i pracuję - odsetek tak myślących praktykujących katolików jest tu dość spory. W Polsce jednak reforma soborowa (zwłaszcza reforma liturgii) była wprowadzana przez wiele lat i trwa do dzisiaj. Na ogół towarzyszyła też odpowiednia katecheza. I tutaj zaczyna się problem. Katecheza mistagogiczną dla przeciętnego katolika zakończyła się w szkole średniej. Niestety zbyt późno uświadomiono sobie, że brakuje katechezy dorosłych. Wiele do życzenia pozostawia również poziom i program nauczania katechezy w szkole (w poszczególnych diecezjach jest on skrajnie różny). Nieco uogólniając (choć zdaję sobie sprawę, że jest to krzywdzące) chcę postawić tezę: Młody człowiek, który zaczyna stawiać pytania, znajduje na nie wprawdzie odpowiedź u kompetentnego katechety, ale widzi rozdźwięk w życiu codziennym (np. w kościele parafialnym, w rodzinie). Zaczyna więc szukać dalej - w Internecie. Przejrzałem polskie strony internetowe prowadzone przez tradycjonalistów. Na jednym z portali znalazłem źródło poglądów owego gimnazjalisty. Całkiem niezła argumentacja, poparta wypowiedziami wysoko postawionych hierarchów z Watykanu, stała się dla niego przekonująca. W czym problem? W tym, że ten uczeń bardzo szybko porzucił ortodoksyjną doktrynę Kościoła rzymskokatolickiego na rzecz marginalnej tradycjonalistycznej. Porzucił wiadomości otrzymane w czasie szkolnej katechezy na rzecz znalezionych w portalu internetowym. Zakwestionował nauczanie Soboru na rzecz populistycznego mydlenia oczu przez fanatyków tradycjonalizmu. Nie mam zamiaru dokonywać oceny postępowania tradycjonalistów czy ultrakatolików. Zawsze w historii Kościoła istniały ugrupowania prawicowe i lewicowe, działające na marginesie ortodoksji. Zawsze też były dążenia fundamentalistyczne. Chcę tylko zwrócić uwagę, jaki skutek przynosi dyskusja na temat przywrócenia liturgii trydenckiej, zniesienia ekskomuniki lefebrystowskich biskupów i „styl retro”, jaki zdaje się zauważać w kręgach watykańskich.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 61 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 5 Głosów: 5 Bogna Białecka 2009-02-13 17:13
Niezalogowany użytkownik Księża w modnych ciuchach (bez koloratki nawet) próbujący mówić młodzieżowym slangiem, których można spotkać w większości gimnazjów i liceów sami doprowadzili do sytuacji w której młodzież ceniąca autentyzm i wyrazistość przekonań sięga do takich wzorców w Kościele Katolickim, które starają się zachować katolicką tożsamość. Może księża wyciągną z tego jakieś konstruktywne wnioski? Może doczekam się czasów, gdy zwykły ksiądz odważy się przyjść w sutannie na lekcję zamiast uprawiać maskowanie obronne?
Ocena: 4 Głosów: 4 Wojtek 2009-02-13 18:44
Niezalogowany użytkownik ".....ortodoksyjną doktrynę Kościoła rzymskokatolickiego na rzecz marginalnej tradycjonalistycznej."
Przepraszam, doktryna Kościoła Rzymskokatolickiego po II soborze watykańskim nie jest ortodoksyjna, to jak wytłumaczyć wypowiedź kard. Suenesa, że sobór był rokiem 1792 dla Kościoła? Jak ocenić wypowiedź ks. Ratzingera, że konstytucja Gaudium et spes jest anty Syllabusem bł. Piusa IX? Doktryna przedsoborowa była ortodoksyjna, a ta po liberalna. Nieporozumieniem jest stawianie znaku równości między partiami prawicowymi, a zwolennikami Tradycji. Takie dyrdymały pisać człowiek żyjący we Francji, której biskupi zawsze byli w opozycji do Stolicy Świętej. I takie są fakty. NOM jako pierwszy został zaprowadzony przez biskupów, bez czekania na publikację wersji wzrocowej nowego mszału. To że gimnazjaliści wiedzą więcej o Katolickiej Tradycji, niż katecheci świadczy o tym że ludzie którzy powinni pokazywać bogactwo Kościoła, nie mają o tym żadnego pojęcia. I mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo wiem to 4 - letniego doświadczenia z katechezy.
Ocena: 3 Głosów: 3 2009-02-15 22:22
Niezalogowany użytkownik Obawiam się że ten gimnazjalista może być bardziej w łączności z Ojcem Świętem niż Ksiądz, skoro kamieniem zgorszenia dla księdza jest wychwalanie przez niego decyzji Ojca Świętego.
Ocena: 1 Głosów: 1 Sarcina 2009-12-06 01:00
Niezalogowany użytkownik

Niestety, przykro czytać takie wypociny. Może dlatego autor wstydził się podać, że jest księdzem. A jest nim przede wszystkim, dopiero potem Piecykiem (dość letnim zresztą). Tekst przypomina propagandową dialektykę komunistów. Ksiądz jest chyba bardzo młody, skoro tego nie zauważa. A co do tematu: nie jestem zwolennikiem odwracania na siłę celebransa, czy powrotu łaciny, ale dowolność współczesnych liturgii (tak, wielu liturgii - co kościół, to jakieś nowinki) może budzić zastanowienie skołowaciałej młodzieży, która, jak sądzę, wcale nie jest w swojej masie zwolenniczką radosnego podrygiwania w czasie mszy św., czy "słowotwórstwa" odprawiających księży, którzy w ten sposób chcą być "nowocześni" lub "współcześni". W ten sposób niestety nie wygrają ze zgiełkiem tego świata. Za to w młodych rodzi się tęsknota za czymś prastarym właśnie, tradycyjnym, kanonem po prostu, stałym i niezmiennym. Mam przy tym wrażenie, że wszelka walka z tym zainteresowaniem przynosi dokładnie odwrotny skutek - coraz więcej ludzi interesuje się tematem i dostrzega w starym rycie bogactwo duchowości.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...