W okopach nie ma ateistów

Kiedy Europa zajęta jest falą migracji, a uwaga świata skierowana jest na konflikt w Syrii, wojna w Donbasie, choć przycichła, trwa nadal. Byłem pod Szyrokino nad Morzem Azowskim, w najbardziej gorącym punkcie tego frontu.

Reklama

W ostatnich dniach października w Mariupolu jest spokojniej. Nie słychać kanonady, która dudniła bez przerwy, gdy byłem tu kilka miesięcy temu. Mniej widać wojska na ulicach. Pokój jednak nie wrócił do miasta. Obie strony schowały się za potrójną linią okopów, zaminowanych pól oraz zasieków z drutu kolczastego. Podział Donbasu jest faktem. Na tereny kontrolowane przez separatystów trudno dojechać. Podzielone zostały państwo, rodziny i gospodarka. Także Kościoły, poza prawosławnymi uznającymi kanoniczną zwierzchność Patriarchatu Moskiewskiego, mają problemy z organizacją opieki duszpasterskiej dla tych, którzy pozostali na terenach kontrolowanych przez Doniecką Republikę Ludową (DNR).

„Majak”

Dzięki pomocy paulina o. Leonarda Aduszkiewicza, proboszcza w Mariupolu, udało mi się pojechać pod Szyrokino, na wzgórze, gdzie stoi ośrodek pionierski „Majak”, a właściwie to, co z niego zostało. Dostęp do tego miejsca jest trudny. Próbowałem tam dojechać z grupą bojowników z batalionu „Azow”, ale zatrzymano nas na jednym z posterunków. Żołnierze kategorycznie odmówili przepuszczenia kogokolwiek. Dopiero decyzja komendanta całego regionu skłoniła ich do podniesienia szlabanu. Jechaliśmy samochodem o. Leonarda, towarzyszyli nam sekretarz prasowy Sektora M ppłk Iwan Birukow oraz jego zastępca. Wzgórze, gdzie stoi zrujnowany budynek „Majaku”, góruje nad okolicą. Roztacza się stamtąd widok na dolinę, w której leży Szyrokino, oraz na brzeg Morza Azowskiego. Na linii horyzontu, w odległości ok. kilometra, widać pasmo wzgórz oraz farmę wiatrową.

Tam są placówki zajmowane przez DNR oraz rosyjskich najemników. Stały tutaj także artyleria i czołgi, ale po podpisaniu porozumienia zostały wycofane przez obie strony. Ostrzał artyleryjski ustał, co nie znaczy, że jest spokój. Dowódca odcinka „Majak”, niski żylasty sierżant Toriec, jest wyraźnie niezadowolony z naszego przybycia. – Dwa dni temu była ekipa telewizyjna, nagrywali, kręcili się po całej okolicy, a separatyści zaobserwowali ruch i później nas ostrzelali. Wy zrobicie zdjęcia i odjedziecie, a do moich żołnierzy będą strzelać – narzeka. Ostatecznie jednak przeważa opinia Birukowa, że mają nas przepuścić. Od posterunku, który postawiony jest na drodze do budynku ośrodka pionierskiego, biegnie asfaltowa droga, ale ostrzeliwują ją snajperzy przeciwnika. Idziemy więc sadem, poganiani przez dowódcę, aby nie kusić losu. Budynek jest zasadniczym punktem ukraińskiego oporu na wzgórzu. Przetrwał ciężki ostrzał i choć poszczególne piętra są zniszczone, na parterze toczy się życie. Żołnierze mieszkają w ciasnych salach, gdzie wstawiono piętrowe łóżka. Prądu nie ma, ale mają własne generatory. Wzgórza broni piechota morska, jak podkreśla Birukow, elitarny oddział armii ukraińskiej. Wiosną przejęli pozycje od  oddziałów ochotniczych. Nad budynkiem obok flagi ukraińskiej powiewa czerwona bandera z kotwicą, symbol piechoty morskiej. Jest piękny jesienny dzień, nie słychać strzałów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -1°C Środa
    dzień
    0°C Środa
    wieczór
    -1°C Czwartek
    noc
    -2°C Czwartek
    rano
    wiecej »

    Reklama