Naukowcy się bawią

O konsekwencjach będzie się myśleć potem, jeśli w ogóle. I zapewne będzie to problem zupełnie innych osób.

Reklama

Brytyjscy naukowcy otrzymali zgodę na rozpoczęcie badań nad modyfikowaniem genów ludzkich zarodków - doniósł wczoraj PAP. Bioetycy komentują, że to kontrowersyjne, bo może doprowadzić do "projektowania dzieci na zamówienie". A ja się dziwię, że dopiero na tym poziomie widzą problem...

Jak mają wyglądać wspomniane badania? Bierzemy kilkudniowe zarodki, pochodzące z programu in vitro ale już niepotrzebne, i sprawdzamy, co spowoduje konkretna modyfikacja, czyli za co odpowiada konkretny gen. Po 7 dniach zarodki będą niszczone. Może to w przyszłości umożliwić - wyjaśnia dyrektor Instytutu Paul Nurse - skuteczniejsze leczenie chorób w rodzaju HIV lub chorób dziedzicznych, takich jak dystrofia mięśni.

Pierwszy problem bioetyczny, jaki tu się pojawia, wynika z faktu, że dokonujemy eksperymentów na ludziach. Eksperyment ma przynieść wiedzę, ale dla zarodka, którego dotyczy, nie jest konieczny ani nawet wskazany. Jest zabójczy.

Drugi problem dotyczy potencjalnych korzyści. Być może faktycznie uda się usunąć lub zmodyfikować gen odpowiedzialny za konkretną chorobę. Może nawet uda się go "podmienić" na zdrowy. Dotyczy to tylko tych chorób, których dziedziczenie jest zależne od uszkodzenia jednego genu, ale przecież takie istnieją. Czy pomoże to ją leczyć? Bardzo wątpliwe. Z prostego powodu: takiej operacji można dokonać na bardzo wczesnym etapie rozwoju zarodka. Wtedy, gdy komórek jest kilka. Zanim namnożą się do setek, tysięcy, milionów... Nikt przecież nie wymieni genów we wszystkich komórkach ciała narodzonego dziecka. To znaczy: ewentualne leczenie będzie mogło dotyczyć wyłącznie dzieci poczętych metodą in vitro. Stwierdzenie genu w komórkach dzieci poczętych drogą naturalną może co najwyżej oznaczać, że lekarze będą zalecali aborcję.

To nie jest środek leczenia dzieci z chorób dziedzicznych, tylko "leczenia" z nich świata.

Dopiero na trzecim miejscu mówiłabym o problemie, jaki stwarza możliwość modyfikacji genomu pod kątem życzeń rodziców. Część cech da się pewnie w ten sposób zaprogramować, części nie. Bioetycy alarmują, że możemy do tego dojść. Za jakiś czas zapewne przestaną alarmować, uznając że korzyści przewyższają straty. Tak jak dziś nikt nie robi już problemu z faktu, że materiałem do badań są ludzkie zarodki, a korzyści wydają się iluzoryczne.

Dopóki będziemy uznawać że to, co technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone, nikt się nie zatrzyma. A już na pewno nie zatrzyma nikogo pytanie, co właściwie zamierzamy stworzyć i co zrobimy z tym, co stworzymy. O konsekwencjach będzie się myśleć potem, jeśli w ogóle. I zapewne będzie to problem zupełnie innych osób.

Dziś naukowcy się bawią. A że zamiast klocków mamy geny... To przecież zabawa dorosłych.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • skierka
    04.02.2016 11:00
    Przepraszam to jeszcze raz ja, ale nie mogłem się powstrzymać....ja o tym komentarzu , chodzi o METODĘ.

    Krótko ,żeby nie nudzić :

    A/ PODMIOT ORZEKAJĄCY .czy lekarz jest osobą uprawniona o tym kto jest człowiekiem a kto nie ? pytam , bo pod pismami uzasadniającymi to co się działo np. w Buchenwaldzie istnieją podpisy lekarzy...uznanych lekarzy , dla nich to nie byli ludzie tylko "podludzie "Jeśli tak to obozy koncentracyjne ...były naukowo ,lekarsko uzasadnione...

    B? MERITUM .

    Jak właściwie wygląda ,metoda orzekania i o tym kto jest człowiekiem a kto nie ? Czy lekarze są w stanie np. udowodnić ...że sami są ludźmi ?Jak wygląda dowód na to ,że istota pod skalpelem jest człowiekiem ..albo nie .

    Co ? że naukowcy ? nauka ? a to przypadkiem nie jest ta dziedzina wiedzy która nawet nie jest do końca przekonana czy wirus jest bytem żywym czy umarłym ? Może zaczekać aż się rozwinie zanim a priori przyznamy jej "nieomylność "co ?

    Definicja nauki : to proces gromadzenie i przetwarzania informacji , warunkiem uznania czegoś takiego za naukę jest spójność logiczna implikacja, koniunkcja , alternatywa ...nic więcej...zapewniam ,ze to nie Bóg , to coś może być bożkiem dla tych którzy nie wierzą , nie potępiam , rozumiem ale niech stawi się do dysputy z gotowymi DOWODAMI dowodami a nie przypuszczeniami,

    Czy zarodek wygląda na człowieka A CÓŻ TO ZA PODEJSCIE? naukowe ??!!!

    A tak poza tematem ,pomocniczo ;

    kiedyś , kiedy byłem piękny [?]i młody zostałem doszczętnie zrugany przez przełożonego w wojsku za niedostateczne sprawdzenie ,czy za kulochwytem strzelnicy nikt nie chodzi, na mój wywód ,że przecież są druty, wiszą ostrzeżenia , nikogo tam nigdy nie widziano , sierżant odpowiedział:

    "Tak , ale tam mógł być człowiek "

    słusznie czy nie ? To a propos humanizmu ...sierżanta LWP , tylko dlaczego porównuję go z z lekarzami , ludźmi [" na oko " ]wykształconymi ?

  • fmo.blog.onet.pl
    05.02.2016 03:55
    Porada za poradę? :) Ja skorzystałem, a Pani? Prawdą jest, że nie potrafimy wymienić zadanego genu w 100% komórek organizmu człowieka. To jednak tylko półprawda. Prawdą jest też, że choć wszystkie (praktycznie) komórki mają ten sam zestaw genów, to tylko w niewielu z nich dany gen musi działać (regułą jest mniej lub bardziej zlokalizowana ekspresja). Ton Pani wypowiedzi mógł zasugerować, że terapia genowa nie istnieje i nie ma na nią widoków, możliwa jest jedynie diagnostyka prenatalna. Oczywiście tak źle nie jest. Obecnie przeprowadzono już tysiące zatwierdzonych prób klinicznych terapii genowej, czasem kompletnie nieudanych jak w przypadku Jessego Gelsingera, ale czasem bardzo udanych, jak w przypadku pani Ashanti de Silva. U obu tych pacjentów co prawda nie chodziło o dystrofię Duchenne'a, ale problem dostarczenia terapeutycznego genu do dostatecznej liczby komórek występował i został rozwiązany (przynajmniej w przypadku niektórych pacjentów). Rozważa się też obecnie różne możliwości terapii genowej dla osób dotkniętych dystrofią Duchenne'a, choć to przecież nie jedyna choroba uwarunkowana genetycznie. Terapia genowa nie jest więc czymś tak abstrakcyjnym i niewykonalnym, jak mogło to wynikać z Pani wypowiedzi, jakkolwiek zgoda, że nie jest też jeszcze podejściem rutynowym. To, że projekt, który Pani krytykuje ma charakter "czysto poznawczy", nie oznacza, że jest on bez znaczenia dla rozwoju praktycznej medycyny. W naukach medycznych wiedza prędzej lub później znajduje całkiem konkretne zastosowania. Mówiąc o "zabawach" sugerowała Pani wyjątkową płyciznę myślenia u krytykowanych naukowców, albo wręcz zupełną bezmyślność. Pani czytelnik mógłby odnieść wrażenie, że Pani, albo on sam (czy też ona sama bo i czytelniczek to dotyczy) ma bez porównania więcej rozsądku, wyobrażni i poczucia odpowiedzialności niż naukowcy, którzy z problemami medycznymi zmagają się codziennie. Byłoby to oczywiście założenie krzywdzące dla jakichkolwiek rozsądnych specjalistów. Z krótkiej notatki prasowej wynika, że nie chodzi o żadną zabawę, tylko o to, że "wiedza, którą uzyskamy będzie bardzo ważna dla zrozumienia w jaki sposób rozwija się zdrowy ludzki zarodek, pogłębi nasze zrozumienie przyczyn poronień. Nie jest to krótka droga do dzieci projektowanych na życzenie...". Przy okazji, proszę zwrócić uwagę, że pewne napięcia emocjonalne i etyczne są wbudowane w konstrukcję tego świata. Osoby, które wierzą w Boga, muszą uznać, że to On właśnie stworzył projekt/dzieło, w którym zjawiskiem równie pospolitym jak narodziny jest niestety ból, rozpacz i śmierć, zjawiskiem nierzadkim są zaburzenia rozwojowe u ludzi i zwierząt, a także poronienia, którymi u człowieka jak się ocenia kończy się ok. 10% ciąż. Jedną z podstawowych przyczyn poronień są błędy genetyczne w tworzącym się zarodku. Inaczej mówiąc, Pan Bóg, czy Pani Przyroda, czynią dość pospolicie to, co wiele osób religijnych uważa za etycznie niedopuszczalne - eliminowanie niektórych zarodków, jeśli ich rozwój wyraźnie odbiega od normy. Podkreślam, rozumiem Państwa niepokoje i w niektórych przypadkach może poczucie niesmaku, związane z badaniami medycznymi. Wydaje mi się jednak, że tego typu odczucia nie mogą być istotną pobudką do krępowania praktyk medycznych, jeśli mogą one znacznie poprawić jakość życia osób zdolnych do oceny tej jakości, albo przeciwnie do przeżywania swoich tragedii, nie mających zresztą żadnego etycznego uzasadnienia.
  • jo_tka
    05.02.2016 08:14
    Do pewnego stopnia przyznaję Panu rację - ktoś może to uznać za dyskredytowanie terapii genowej. Niemniej nie tego dotyczył komentarz, prawda?

    Ten skuteczny przypadek dotyczy zmian w limfocytach. Komórkach, które łatwo wyizolować (także w formach wczesnych) i wszczepić ponownie, już w wersji zmodyfikowanej. Robi się to rutynowo (jeśli pominąć modyfikację) przy przeszczepach szpiku. Jeśli schodzimy na poziom mioblastów (i ewentualnie wcześniejszych stadiów rozwojowych) to okazuje się, że mioblasty po pierwsze nie przeżywają wstrzyknięte do mięśnia, po drugie nie sposób ich podać do wszystkich mięśni ciała. Istnieje pomysł użycia mezangioblastów od zdrowego dawcy, ale to nie terapia genowa tylko rodzaj przeszczepu. Mezangioblastów (własnych) pacjenci mają niewiele, trudno je pobrać i wyhodować laboratoryjnie, nie mówiąc już o modyfikacjach. Proszę zauważyć, problem ma wiele poziomów: trzeba pobrać komórkę, namnożyć ją, zmodyfikować, skutecznie podać do całego ciała i jeszcze na koniec musi to przynieść efekt. Tam gdzie nie mówimy o krwi czy szpiku jesteśmy jeszcze w powijakach.

    Mówienie teraz, że te badania być może przyniosą jakiś efekt w kontekście niektórych dystrofii (nie ja to wymyśliłam) wydaje mi się ułudą. Te badania nie dotyczą zarodków z dystrofią. Być może ktoś kiedyś takie zaprojektuje, w końcu takie zarodki zapewne są w banku. Ale przecież na poziomie 7-dniowego zarodka nie mówimy o dystrofii, mam wątpliwości czy w ogóle można na tym etapie mówić o komórkach mięśniowych. Nawet jeśli uda im się naprawić wadliwy odcinek, to musieliby się zarodkowi pozwolić rozwijać dalej, czyli ktoś musiałby zaryzykować urodzenie zmodyfikowanego genetycznie dziecka. I poczekać kilka lat... Proponowałabym najpierw znaleźć model zwierzęcy i sprawdzić czy "to w ogóle działa"...

    Terapia genowa niesie pewne też ryzyko - zdarzyło się, że retrowirus użyty jako wektor uaktywniał onkogeny, czyli pojawiały się nowotwory. Niektóre badania przerwano . Leczenie nie może być gorsze od choroby, a nasza cywilizacja zasadniczo przyjęła, że eksperymenty na ludziach muszą mieć konkretny cel i przesłanki, że to może się w ogóle udać. Nie można od ludzi "zaczynać".

    Tak czy inaczej w kontekście dzieci już urodzonych problem pozostanie ten sam: jak dostarczyć WSZĘDZIE zdrowe i najlepiej własne, komórki, bo tylko takich nie dotyczy problem odrzucenia przeszczepu. A to zupełnie nie jest poziom zarodka.
  • fmo.blog.onet.pl
    05.02.2016 11:11
    Szanowna Pani, jeśli Pani komentarz mógł dyskredytować terapię genową, a zgadza się Pani jednak, że nie ma do tego uzasadnienia, to komentarz był jakoś wadliwy i warto by go poprawić, prawda? Przykład dystrofii pewnie faktycznie nie najlepiej nadają się do badania przy pomocy najwcześniejszych form zarodków, ale przecież to Pani wymyśliła ten przykład, nie ja. Autorzy krytykowanego projektu piszą, że chcą poznać szczegóły rozwoju zdrowych zarodków i przyczyny wczesnych poronień. "Mówienie teraz, że te badania być może przyniosą jakiś efekt w kontekście niektórych dystrofii (nie ja to wymyśliłam) wydaje mi się ułudą. " No to nie wiem skąd się ten przykład tu wziął. Ja znalazłem informację, że nawet w tym przypadku można wiązać pewne nadzieje z terapią genową, co nie znaczy, że jest to główny obszar jej zastosowań, ani że jest to zasadniczy cel krytykowanego przez Panią projektu. W każdym razie, dziś możliwe jest sporo z tego co czterdzieści lat temu wydawało się ułudą. Ale faktycznie jeśli zakryjemy oczy i powiemy coś w rodzaju: stop! nie wolno w naukach medycznych przeprowadzać żadnych doświadczeń, bo nie wiadomo czym one się skończą", to uda nam się może postęp zahamować. Niewątpliwie, konieczne jest szukanie jakiejś rozsądnej równowagi pomiędzy odwagą w eksperymetowaniu, a rozważnym powstrzymywaniem się przed działaniami o wątpliwej użyteczności i zasadności. "Proponowałabym najpierw znaleźć model zwierzęcy i sprawdzić czy "to w ogóle działa"... ". Niemożliwe żeby, mając dość szczegółową wiedzę z tych okolic, nie wiedziała Pani, że takie doświadczenia są prowadzone na zwierzętach, zarówno w zakresie terapii genowej, jak i inżynierii embrionalnej. Nikt nie mówi o "zaczynaniu na ludziach". Mówi się chyba raczej o tym, że kiedyś trzeba uczynić krok od wiedzy opartej na analogiach pomiędzy człowiekiem, a zwieyrzęcymi "modelami" zjawisk fizjologicznych, do wiedzy uwzględniającej specyfikę gatunku ludzkiego. I to właśnie dlatego, żeby wiedza ta mogła znaleźć praktyczne zastosowania tam, gdzie miałoby to największe znaczenie. "Tak czy inaczej w kontekście dzieci już urodzonych problem pozostanie ten sam: jak dostarczyć WSZĘDZIE zdrowe i najlepiej własne, komórki, bo tylko takich nie dotyczy problem odrzucenia przeszczepu. " Znowu twierdzi Pani coś, co jest sprzeczne z tym, co parę linijek wyżej sama Pani napisała: "Istnieje pomysł użycia mezangioblastów od zdrowego dawcy, ale to nie terapia genowa tylko rodzaj przeszczepu". Według na przykład "Genetyki medycznej" Drewy i in., pobranie komórek z organizmu pacjenta, ich modyfikacja genetyczna w warunkach in vitro i ponowne ich wszczepienie do organizmu pacjenta jest jedną z form terapii genowej, w dodatku jedną z bardziej obiecujących. Podobnie przedstawia to interesujący artykuł na forum Biotechnolog.pl (http://www.e-biotechnologia.pl/Artykuly/Terapia-genowa/ ) i myślę, że wiele innych źródeł. Nie wiem czy Pani zauważyła, że przechodząc do bardziej szczegółowych rozważań, przestaliśmy już zupełnie mówić o "zabawianiu się" naukowców, co mnie cieszy, bo dla mnie było to - obok dyskredytowania terapii genowej - najbardziej rażącym i budzącym sprzeciw elementem Pani wypowiedzi.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    2°C Wtorek
    rano
    4°C Wtorek
    dzień
    4°C Wtorek
    wieczór
    5°C Środa
    noc
    wiecej »

    Reklama