Miłosierdzie w afrykańskim stylu

W Niedzielę Bożego Miłosierdzia Papież Franciszek przypomniał nam, że pełnienie dzieł miłosierdzia nie jest jakimś dodatkiem do naszego życia, ale jest stylem życia chrześcijanina...

Reklama

Edukacja to najpotężniejsza broń jakiej możesz użyć żeby zmienić świat – mawiał Nelson Mandela. Przekonani są o tym także misjonarze, którzy głoszenie Ewangelii  łączą z dziełami miłosierdzia. Jednym z nich  jest centrum kształcenia dla kobiet w Republice Środkowoafrykańskiej. Korzystają z niego katoliczki, protestantki, muzułmanki, poganki. Analfabetki dostają tam szansę na nowe życie.

Jeszcze kilka miesięcy temu tym afrykańskim krajem targała krwawa wojna domowa. Wszyscy są zgodni, że cud zmartwychwstania zainicjowała listopadowa pielgrzymka Papieża Franciszka. W stołecznym Bangi Ojciec Święty zainaugurował Jubileusz Miłosierdzia otwierając pierwsze Drzwi Święte. Ogłosił też, ten jeden z najuboższych krajów świata, pogrążony od lat w krwawym konflikcie wojennym a zarazem totalnie zapomniany przez wspólnotę międzynarodową, duchową stolicą chrześcijaństwa. Papież przybył jako posłaniec pokoju i pojednania i swą postawą pokazał zwaśnionych stronom, jak to pojednanie budować. Miejscowi podkreślają, że liczyły się nie tyle papieskie słowa, choć i one miały ogromne znaczenie, ale przede wszystkim sama jego obecność. Jeszcze na kilka godzin przed planowaną wizytą mało kto wierzył, że do niej dojdzie. A Papież nie tylko przyjechał, ale i został na noc, mimo ogromnego oporu ze strony oenzetowskich sił pokojowych; odwiedził też obóz dla uchodźców i pojechał do najbardziej niebezpiecznej dzielnicy w Bangi, gdzie w meczecie spotkał się ze wspólnotą muzułmańską. To było getto z którego nie wchodzono miesiącami. Wyjeżdżającego stamtąd otwartym samochodem Papieża kilkudziesięciu muzułmanów odprowadziło aż pod stadion na którym sprawował Mszę wieńczącą pielgrzymkę. Dla wielu ich wyjście jest symbolem eksodusu. Wyjścia  RŚA z domu niewoli. Po papieskiej pielgrzymce w kraju udało się pokojowo przeprowadzić wybory prezydenckie. Zachodzące zmiany arcybiskup stołecznego Bangi nazywa nową erą. „Ludzie podzieleni, rozdarci, poranieni pragną, by wszystkie społeczności mogły się spotykać, wzajemnie szanować i podążać w tym samym kierunku. Po pojednaniu trzeba będzie zrobić coś, by młodzi ludzie złożyli broń. Kraju  nie można budować w oparciu o broń, ale przede wszystkim przez pokój i edukację” – podkreśla abp Dieudonné Nzapalainga.

Przykładem budowania pokoju i dialogu przez edukację jest działające w Bouar Centrum Kulturalne św. Kizito. Działało ono także w czasie wojennej zawieruchy. W kraju, gdzie ostatni konflikt próbowano zredukować do wojny chrześcijańsko muzułmańskiej w szkolnych ławkach siedzą ramię w ramię katoliczki, protestantki, muzułmanki i poganki. Razem uczą się czytać i pisać, a potem stawiają pierwsze kroki w krawiectwie i przyjaźni. Droga od nauki trzymania nożyczek i pierwszych cięć do pierwszych własnoręcznie uszytych ubrań jest naprawdę wyboista, ale daje tym dziewczynom szansę na nowe życie. „W Afryce dziewczęta, podobnie jak sieroty są postrzegane, jako niższa warstwa społeczna. Na edukację chłopca rodzice są w stanie łożyć, natomiast nie chcą inwestować w kształcenie córek. Ponadto poziom nauczania w szkołach wiejskich jest bardzo niski. Często zdarza się i tak, że nawet ci, którzy ukończyli podstawówkę nie potrafią czytać i pisać” – mówi siostra Renata Grzegorczyk prowadząca w Bouar Centrum Kulturalne Świętego Kizito. Misjonarka ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza podkreśla, że edukacja naprawdę zmienia afrykańską rzeczywistość dając dziewczynom szansę na godne życie.

Dziewczęta, które często same już są matkami zaczynają edukację od stawiania pierwszych literek i zgłębiania podstaw francuskiego. „U nas po raz pierwszy trzymały w ręku przybory szkolny, używały kleju, nożyczek” – wylicza siostra Renata. Potem przychodzi czas na naukę szycia ręcznego, poznawanie podstawowych ściegów hafciarskich, a następnie szczyt marzeń, czyli naukę szycia na maszynie. Misjonarki nie ograniczają się w swej pracy tylko do dorosłych kobiet. W myśl zasady, czym skorupka za młodu nasiąknie… obejmują swą opieką także dzieci, głównie sieroty. Pierwsze zajęcia krawieckie dla maluchów odbywały się na misyjnej werandzie. „Spotkania utrudniało palące słońce, czy deszcz. Powstała więc potrzeba stworzenia własnej salki zwłaszcza, że dzieci przybywało. Jeden z magazynów przerobiliśmy na salkę. Trzeba było wybić okna, otynkować ściany, wylać posadzkę, pomalować ściany i założyć moskitiery, czyli siatki, które miały chronić nas przed komarami” – mówi siostra Renata wspominając wysiłki mające przywrócić maluchom normalne dzieciństwo. To właśnie w tym miejscu dzieci po raz pierwszy mogły rysować i jeść posiłek przy stolikach; uczyły się posługiwać przyborami szkolnymi, bawić zabawkami, układać puzzle. Do misyjnej salki zaczęło trafiać coraz więcej sierot. Nie do przecenienia jest to, że każdy pobyt w salce łączy się skromnym posiłkiem. „Z pełnym brzuchem uczy się lepiej, a nasze dzieciaki są naprawdę bardzo zdolne, wystarczy tylko dać im szansę” – mówi siostra Renata. Grupka maluchów nosi nazwę ,,Amolenge ti Mama Marie” (,,Dzieci Maryi”). Na otrzymanych żółtych koszulkach dzieci własnoręcznie wyhaftowały ten napis i postać Maryi.

To jakże potrzebne centrum funkcjonuje dzięki wielu ludziom dobrej woli, misjonarki są bowiem wspaniałymi żebrakami i nie wstydzą się prosić o jałmużnę, gdy chodzi o lepszą przyszłość powierzonych ich opiece kobiet i dzieci. Ich podopieczne cały czas są na garnuszku Bożej Opatrzności. Studiująca we Wrocławiu Ania, śledząc na Facebooku los dziewcząt w RŚA napisała: „wiesz ile kosztuje niezależność? ile warte jest poczucie, że możesz zrobić coś samodzielnie? że coś umiesz? ja nie wiem. Wiem natomiast ile kosztuje maszyna do szycia, dzięki której kilkanaście dziewczyn w Republice Środkowoafrykańskiej zarobi swoje pierwsze pieniądze i zapracuje na szczęście, które nie ma ceny. zamiast nowej płyty ja «kupuję» im kawałek lepszej przyszłości, a Ty?”.

W Niedzielę Bożego Miłosierdzia Papież Franciszek przypomniał nam, że pełnienie dzieł miłosierdzia nie jest jakimś dodatkiem do naszego życia, ale jest stylem życia chrześcijanina. Ojciec Święty wyjaśnił, że „bycie apostołami miłosierdzia oznacza dotykanie i okrycie czułością ran Chrystusa” w ciele i duszy „tak wielu Jego braci i sióstr”. „Lecząc te rany wyznajemy wiarę w Jezusa, czynimy Go obecnym” – mówił Papież. Pomóżmy tym, które wciąż marzą o szkole, przestać podpisywać się kciukiem. Naszą jałmużną miłosierdzia uleczmy ranę analfabetyzmu i wykluczenia.  

Przeczytaj też:

Jałmużna miłosierdzia zostanie przeznaczona:

- na wybudowanie w Centrum św. Kizito kuchni oraz kupienie stołów do nauki kroju i szycia;
- zakup książek, zeszytów, przyborów szkolnych, materiału i nici potrzebnych w trakcie nauki;
- a może uda się nazbierać także na zakup maszyn do szycia dla dziewcząt kończących kurs i materiału na początek ich samodzielnej pracy.

Ofiary można wpłacać na konto:

Zgromadzenie Służebnic Matki Dobrego Pasterza
ul. Kościelna 9
05-500 Piaseczno

Nr konta: 49 1240 1109 1111 0010 2856 9951 - z dopiskiem „jałmużna miłosierdzia RŚA”

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -8°C Niedziela
    wieczór
    -8°C Poniedziałek
    noc
    -9°C Poniedziałek
    rano
    -8°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »

    Reklama