Nie oglądajmy się za siebie

Bp Jean Kockerols, biskup pomocniczy archidiecezji mecheleńsko-brukselskiej, o Kościele belgijskim, pracy z młodzieżą i współczesnej misji chrześcijan w globalnym świecie.

Reklama

Ks. Rafał Pastwa: Pracuje Ksiądz Biskup z młodzieżą w Brukseli. Jak wygląda kondycja tamtejszego Kościoła?

Bp Jean Kockerols: Kościół w Belgii zdecydowanie różni się od tego, który jest w Polsce. Terenem mojej pracy jest Bruksela. To miasto wielokulturowe, gdzie obok siebie żyją ludzie wywodzący się z różnych stron świata. Dla młodych ludzi nie jest łatwo wzrastać w wierze, bo zachwiana jest jej transmisja w rodzinach i w szkołach. Ruchy młodzieżowe coraz częściej odchodzą od idei związanych z wiarą chrześcijańską. Jest moda na sekularyzm. Młodzi, którzy szukają sensu życia, wiary, mają utrudnione zadanie.

Ilu kapłanów pomaga Księdzu Biskupowi w codziennej pracy?

To kolejne zmartwienie, bo nie mamy wystarczająco wielu młodych księży. W Brukseli jest tylko dwudziestu księży diecezjalnych mających mniej niż 65 lat. Braki uzupełniają księża zakonni oraz księża pochodzący z Afryki. Jest wprawdzie kilku seminarzystów w naszej diecezji, ale w tym roku nie wyświęcono żadnego kandydata. W mojej opinii największym problemem jest jednak brak dorosłych osób zaangażowanych w ewangelizację młodzieży i w proces przekazywania wiary.

Jak wygląda praca biskupa w Brukseli?

W każdą niedzielę sprawowane są Msze św. w 22 różnych językach. Próbuję szukać księży z różnych krajów, z których w ostatnich latach przybyli ludzie i tu się osiedlili.

Ksiądz Biskup czeka na ludzi czy raczej wychodzi i szuka ich?

Samo czekanie byłoby pozbawione sensu. Często odwiedzam szkoły, spotykam się z uczniami i rozmawiam z nimi za zgodą dyrekcji. Nie zawsze jednak otrzymuję zezwolenie.

Co jest największym wyzwaniem dla belgijskiego Kościoła?

Rywalizacja z innymi ofertami. My mamy Ewangelię i chcemy z jej programem dotrzeć do ludzi, którzy mają mnóstwo innych propozycji. Trzeba podkreślić, że w Belgii żyje ogromna liczba osób, które nie wiedzą o Ewangelii i Kościele dosłownie nic. Kompletnie nic.

Co spowodowało odejście od Kościoła tak wielu ludzi?

Po pierwsze, ludzie żyjący w dobrobycie stwierdzili, że nie potrzebują wiary i Boga. Po drugie, błędy popełnił Kościół – mam na myśli głównie nadużycia seksualne, co spowodowało spadek wiarygodności. Sekularyzacja jest również modnym i silnym trendem.

Jaka będzie przyszłość?

Kościół belgijski nie ma wpływu na politykę, jest mocno niezależny. Każde polityczne zaangażowanie jest niebezpieczne, więc tego unikamy. Stoimy na straży powszechności, bo Kościół nie może być ograniczony do jednego narodu. Jeśli chodzi o przyszłość, jestem optymistą, bo są znaki nadziei. Musimy zrozumieć, że nie powinniśmy wracać do przeszłości i wspominać, jak to kiedyś dobrze było. Próbuję odkrywać chrześcijaństwo żyjące autentycznie Ewangelią i głoszące Ewangelię. Nie mam problemu z tym, że jako chrześcijanie i jako katolicy nie jesteśmy większością w naszym kraju. Jezus zaczynał przecież z dwunastoma apostołami. Wielu uczniów odeszło od Niego. Jednak nie liczby są najważniejsze, ale to, by kobiety, mężczyźni i dzieci świadczyli o Chrystusie. Dla mnie najważniejsza jest prorocza misja Kościoła. Jesteśmy prorokami dnia dzisiejszego – nie tego, co było wczoraj.

Zdarza się u nas słyszeć opinię, że na zachodzie Europy dominuje „kultura śmierci”…

Nie zgodzę się z tym. Zapraszam, żeby przyjechać i zobaczyć. Obym był fałszywym prorokiem w tej materii, ale prawdopodobnie to, co stało się w Belgii, dotknie również wspólnoty we wschodniej Europie.

Jak więc powinniśmy się przygotować na ten moment?

Ochrzczeni muszą pracować wytrwale nad swoim chrześcijańskim charakterem życia i głęboko zastanawiać się, czym jest wiara w Chrystusa, czym jest Ewangelia i do czego nas zobowiązuje. Sprawdzianem naszej wiary jest chociażby nasz stosunek do uchodźców, do innych ludzi – a nie tylko niedzielna obecność na Mszy Świętej. Oczywiście – tak jak powiedział to Sobór Watykański II – Eucharystia jest szczytem życia chrześcijańskiego, a skoro tak, to przecież każdy szczyt musi mieć swoją podstawę i szlak wspinaczki. Jeśli wasz Kościół jest liczny i silny, to macie do spełnienia misję, ale nie powinniście mówić: „Jesteśmy lepsi od Kościoła w Belgii”, bo jesteśmy jednym Kościołem. Żyjemy w zglobalizowanym świecie, który boryka się z problemem uchodźców. Jako chrześcijanie mamy dawać świadectwo i spełniać misję obecnie przede wszystkim na tym polu.

Czy jest możliwe, aby w zgodzie, obok siebie żyli chrześcijanie, muzułmanie i niewierzący?

Tak, jest to jak najbardziej możliwe. Mało tego, na co dzień widzę, że jest to możliwe. Moim zdaniem powinniśmy pomóc wszystkim wierzącym, także muzułmanom, w tym, by zachować i pogłębić wiarę w zmodernizowanym świecie. Nie jest rozwiązaniem tworzenie gett i wzbudzanie niechęci.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    1°C Sobota
    rano
    2°C Sobota
    dzień
    2°C Sobota
    wieczór
    1°C Niedziela
    noc
    wiecej »

    Reklama