Sześć wzruszeń

Podczas Światowych Dni Młodzieży moje serce 
zostało poruszone wiele razy. Namacalnie odczuwałem, jak Bóg przemawia do mnie 
– nie tylko przez papieża Franciszka, ale także 
przez tych młodych ludzi, którzy ze wszystkich stron świata przybyli, by go słuchać. By tego nie uronić, postanowiłem zanotować przynajmniej niektóre 
z tych poruszeń.

Reklama

Oczekiwanie. To wszystko zaczęło się znacznie wcześniej – jeszcze podczas Dni w Diecezjach, gdy polskie rodziny otworzyły swoje drzwi przed pielgrzymami, a oni w zamian dzielili się z nimi swoim przeżywaniem wiary. Akurat u mnie pielgrzymi nie gościli, ale nieco „przypadkowo” trafiłem na spotkanie wspólnoty Emmanuel w Częstochowie. Radość i żarliwość rozmodlonej młodzieży zaczęły budzić moje ospałe serce.

Spowiedź. W naglącej potrzebie wyspowiadania się przed Światowymi Dniami Młodzieży nie czułem się odosobniony. Wiem też, że byli tacy, którzy robili to po długiej przerwie, nieraz po wielu latach. Dla łaknących spowiedzi stanęły w Krakowie specjalne Strefy Pojednania – ponad setka konfesjonałów, w których mogli skorzystać z sakramentu pokuty w blisko 30 językach świata. Ale z relacji księży wynika, że o spowiedź proszeni byli również w wielu innych, czasem zaskakujących miejscach.

Okno. Wszyscy spodziewali się luźnych, niemal „rozrywkowych” dialogów, a papież już w pierwszy dzień zaskoczył, przedstawiając historię krótkiego i pięknego życia Macieja Szymona Cieśli – wolontariusza, który przygotował oprawę graficzną Światowych Dni Młodzieży, a zmarł tuż przed ich rozpoczęciem. Wyłowienie z tłumu tego młodego, świetnego chłopaka było wstępem do tego, co papież powtarzał później wielokrotnie: jak cenny jest każdy z nas w oczach Boga i jak ważne zadanie ma tu do spełnienia.

Szpital. Przedłużeniem tego poprzedniego znaku stała się papieska wizyta w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu. Franciszek podszedł do każdego dziecka, błogosławił, czasem też kładł rękę na głowie. Rodzice przyznawali, że słowa więzną im w gardle. Ale tu nie trzeba było słów – wystarczyły dotyk i modlitwa.

Świadectwo. Ze spotkania w Brzegach silnie utkwiło mi w głowie świadectwo Natalii, niegdyś redaktor naczelnej czasopism o modzie: „Odnosiłam sukcesy w pracy, umawiałam się z fajnymi chłopakami, żyłam od imprezy do imprezy i to było sensem mojego życia”
– opowiadała. „Wszystko fajnie. Tylko że tamtego dnia obudziłam się z niepokojem, że to, co robię z moim życiem, jest bardzo dalekie od dobra”. Dziękuję za tak proste i celne nazwanie tego niepokoju, z którym czasem się budzę.

Kanapa. Ze wszystkich słów, które wypowiedział papież, najbardziej poruszyły mnie te o kanapie, z którą mylimy szczęście. „Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi; trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło” – mówił Franciszek. A ja czułem, że to słowa skierowane do mnie, tak często schowanego za „bezpiecznym” (jakże pozornie!) monitorem komputera.

Będziemy tęsknić. Za nim, za tym czasem. Ale życie trwa dalej. Czas się ruszyć z kanapy.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ŚDM2016

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    -5°C Niedziela
    dzień
    -4°C Niedziela
    wieczór
    0°C Poniedziałek
    noc
    2°C Poniedziałek
    rano
    wiecej »

    Reklama