Pedro między Auschwitz a Łagiewnikami

Na ulicach czysto, miasta ciche i spokojne, a ludzie kochani – uczestnicy Światowych Dni Młodzieży oceniają Polskę lepiej niż Polacy. Pielgrzymi zobaczyli też świadectwa bolesnej historii,
 a to skłoniło ich
do przemyśleń.

Reklama

W 1991 r. Polacy podpisali porozumienie z Niemcami, w tym roku mija 25 lat – opowiada 16-letni Juan z Kolumbii. Jego kolega Santiago dodaje, że Polska była przez Niemców okupowana i bardzo ucierpiała w wyniku wojny. Sławni Polacy? Lewandowski, Błaszczykowski, Jan Paweł II. Ale najpierw wymieniają Chopina, potem Kopernika i Marię Curie.

– W Kolumbii uczymy się historii Europy, a Polska to duża część tej historii. Polska jest ważna, bo leży w środku kontynentu – wyjaśnia 17-letni Sebastian. Podczas pobytu na Światowych Dniach Młodzieży zdziwili go przede wszystkim napotkani ludzie.

– Myślałem, że będą sztywniejsi. Wszyscy tutaj chcą, żebyś dobrze czuł się w ich kraju – tłumaczy.

Gdzieś
na świecie

Cudzoziemcy, którzy wiedzą o Polsce tyle co nastoletni Kolumbijczycy, to jednak rzadkość. Większość pielgrzymów, których spotykamy, przed przyjazdem nie tyle miała złe wyobrażenie o Polsce, co raczej nie miała żadnego.

– Wcześniej nie wiedziałyśmy o Polsce nic – przyznaje 16-letnia Camilla, która razem z grupą rówieśniczek przyjechała z Rzymu. Ling z Korei słyszał o Robercie Lewandowskim i nic więcej. Nie miał pojęcia, czego powinien się spodziewać po Polakach. Odissèia z leżącego w środku brazylijskiego interioru miasta Cuiabá wiedziała, że w Polsce znajduje się sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Jej towarzyszka podróży Jessica Guimarães nie słyszała o żadnym Polaku poza Janem Pawłem II. Wszyscy są jednak zadowoleni z tego, co zobaczyli.

Spokojnie jak w kościele

– W Brazylii ludzie są bardziej spontaniczni podczas liturgii – opowiada Valente, 22-latek ze stanu Minas Gerais. Msza św. z muzyką organową to dla niego egzotyka. W jego kraju podczas nabożeństw gra się na gitarach elektrycznych i perkusji, a ludzie machają gazetkami z wydrukiem czytań. Polskie Msze św. podobają się Brazylijczykowi. – U nas jest niewiele miejsc, gdzie można modlić się w ciszy. Tak bywa w kościołach benedyktynów czy franciszkanów – tłumaczy.

Valente jest związany ze wspólnotą charyzmatyczną Shalom. Jej członkowie byli bardzo widoczni na ulicach Krakowa. Ich obecność rzucała się w oczy już wcześniej podczas dni diecezjalnych, kiedy prowadzili ewangelizację na ulicach.

– To wiosna Kościoła – mówi i zauważa kolejną różnicę między Brazylią a Polską: – Tu podobnych wspólnot jest znacznie mniej.

Latynos
szuka miłosierdzia

Z 22-letnim Pedro Diazem rozmawiamy krótko po przybyciu jego grupy do Polski. 50 Latynosów odmawia jutrznię na wiślanym bulwarze pod Wawelem. Modlą się po hiszpańsku, ale oprócz flag meksykańskich mają amerykańskie, bo pochodzą z Teksasu. Jedno z pierwszych miejsc, jakie widzieli w Polsce, to Auschwitz.

– To pokazuje, jak okrutny może być człowiek, kiedy kieruje nim pycha – mówi. – Nie musimy zabijać ludzi fizycznie. Wystarczy, że kogoś, kogo nie lubimy, zabijamy w sercu. Dlaczego Bóg na to pozwolił? Myślę, że chciał pokazać moc swojego przebaczenia. Jest dla nas dobry pomimo całego naszego zła.

– Kiedy widzimy ludzkie cierpienie, to otwiera nam oczy – dorzuca z boku ktoś z jego grupy.

Pedro jeszcze nie wie, czy zobaczy Łagiewniki, bo plan podróży stale się zmienia. Młody chicano (Meksykanin z USA) wie jednak, co to jest miłosierdzie, bo sam go doświadczył.

– W młodości byłem nieuczciwy wobec rodziców, okłamywałem ich, robiłem rzeczy, które ich głęboko raniły. Rodzice mi przebaczyli i w tym doświadczyłem przebaczenia Bożego. Nie osądzali mnie, nie karali surowo, po prostu powiedzieli mi, że mnie kochają – opowiada.

W przeciwieństwie do Pedro Gwatemalczyk Alejandro widział już Łagiewniki. Sanktuarium bardzo mu się podobało.

– To piękne miejsce. To wielkie szczęście móc tam być, wzmacniać się w wierze – uśmiecha się.

Na co pozwala Bóg

Podobnie jak Pedro były obóz koncentracyjny odwiedziła też Camilla z Rzymu i jej rówieśniczka Maria Celeste. Ich zdaniem wizyta w miejscu kaźni podczas radosnych ŚDM ma sens. – Kiedy chodzisz tymi samymi drogami co więźniowie, zdajesz sobie sprawę z tego, co tam się stało – mówi poważnie Camilla.

Widok Auschwitz był poważnym doświadczeniem także dla Lily z Kanady. Nastolatka nie ma wątpliwości, że należało się tam wybrać. – Dzięki temu możemy być lepsi dla innych. Doświadczenie z przeszłości może sprawić, że nie zdarzy się to znowu – stwierdza. Zapytana, dlaczego Bóg pozwolił na coś takiego, odpowiada: – Człowiek ma wolną wolę. Bóg nie kontroluje tego, co robimy, możemy robić, co chcemy. Dlatego powinniśmy patrzeć na Maryję, która żyła tak, jak Bóg chciał.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| ŚDM2016

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    6°C Środa
    noc
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    wiecej »

    Reklama