Dzieciaki nie płaczą

Wysokie zarobki, jeden z najwyższych na świecie poziomów życia, kwitnąca demokracja, baśniowe krajobrazy raj na ziemi. A w tym raju – piekło dzieci i rodziców, które zgotowało im nadopiekuńcze państwo.

Reklama

Kilka cytatów z internetowych forów: „Jak nie lubię sąsiadki, to dzwonię, że uderzyła dziecko, wpada »gestapo«, odbiera jej dziecko, nie pytając nawet, co i jak”. „Tutaj ojciec nawet nie może pocałować ani przytulić dziecka, bo pedofil... Chory kraj”. „Nas ściągnięto z pracy, a dzieci już nie zobaczyliśmy. Walczymy w sądzie”. „Często zabierają dzieci tam, gdzie wystarczy rozmowa z rodzicami. Ale nie: najpierw zabrać, wywieźć 1800 kilometrów na północ, a potem przez trzy do pięciu tygodni wyjaśniać sprawę”.

Norweskie Hitlerjugend?

Tak mniej więcej wygląda wymiana doświadczeń Polaków mieszkających w Norwegii, przerażonych systemem „opieki”, jaki stworzyło tamtejsze państwo. To, o czym huczy od lat na forach internetowych, zbadał dokładnie Maciej Czarnecki, autor porażającej realizmem książki „Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym”. Obraz, jaki wyłania się z historii, które poznał nie tylko od strony poszkodowanych, ale również z wnikliwego studium dokumentów urzędów norweskich i procesów sądowych, pokazuje, do czego prowadzi ideologia państwowej kontroli nad rodziną. Nic dziwnego, że już w 2011 r. ówczesna polska konsul Adriana Warchoł porównała Barnevernet – norweski urząd ochrony dzieci – do niesławnego Hitlerjugend. Zaczynając lekturę „Dzieci Norwegii”, miałem w głowie listy, jakie do redakcji GN przyszły po moim wywiadzie z prof. Zbigniewem Stawrowskim („Klaps to nie bicie”, GN 41/2016). Część czytelników chwaliła zdroworozsądkowe (choć ciągle niepoprawne politycznie) podejście mojego rozmówcy do symbolicznego klapsa jako ostatecznej formy upominania dziecka. A przede wszystkim do prawa rodziców do decydowania o sposobie wychowywania potomstwa. – Dzieci oczekują na jednoznaczne sygnały od rodziców, które porządkują przestrzeń wzajemnych relacji. Dzieci tego po prostu potrzebują – mówił filozof. Część czytelników była oburzona, uznając – zupełnie wbrew temu, co Stawrowski mówił – że rozmówca zachęca do przemocy. Czytając książkę Czarneckiego, przypomniałem sobie zwłaszcza te słowa profesora: – Mamy obecnie do czynienia z próbą zawłaszczenia przestrzeni rodziny przez państwo, a raczej przez ludzi, którzy są przekonani, że za pomocą państwa rozwiążą międzyludzkie problemy. To jednak jest złudzenie, ideologia. Przemoc państwowa też jest przemocą. Co jest większą przemocą na dziecku: gdy wymierzy mu się klapsa, czy gdy przyjdzie policjant i zabierze dziecko z rodziny? Przepaść między jedną i drugą formą przemocy jest kolosalna. To jest dopiero agresja wobec dzieci. Potwierdzeniem tej zdroworozsądkowej intuicji jest to, co dzieje się m.in. za sprawą norweskiego Barnevernetu.

Manipulacje urzędników

Kasia i Sebastian. Maciej Czarnecki ich historię przywołuje jako pierwszą. Do Norwegii przyjechali w 2006 roku. Barnevernet zabrał im 8-letnią Natalię i półtorarocznego Karola. Pewnego dnia do Kasi zadzwonił telefon: ma się stawić w ratuszu. Jej córkę zabrali ze szkoły. W ratuszu urzędnicy i policja informują matkę, że zabierają dziecko, bo dziewczynka powiedziała, że została uderzona. Sprawę zgłosiła szkoła. Kasia zaprzeczyła. Urzędnicy napisali, że matka odmówiła współpracy. Po powrocie do domu zapłakana babcia, która opiekowała się Karolem, oznajmiła, że zabrali i jego. Nie wiedziała, co się dzieje, ale tłumacz policjantów powiedział jej, że rodzice „o wszystkim wiedzą”.

Autor dotarł do dokumentów sprawy. Urzędnicy Barnevernetu napisali, że nauczyciel zauważył u Natalki rankę przy skroni. Dziewczynka miała powiedzieć, że mama ją zbiła. Urzędnik-śledczy pytał dziewczynkę, czy była dotykana w intymnych miejscach. Ta nic nie powiedziała. Dla urzędnika to był powód, by napisać: „Barnevernet podejrzewa, że dziewczynka może być ofiarą molestowania seksualnego”. Nikt jednak córki nie zbadał, co powinno być normalną procedurą (przyznał to zresztą później badający sprawę odpowiednik naszego urzędu wojewódzkiego). Okazało się też, że Natalka rzeczywiście została uderzona w domu, ale przez małego brata, który rzucił w nią zabawką. Dopiero po paru miesiącach, gdy cudem udało się odzyskać dzieci, Natalia powiedziała matce, że zeznała, że to ona ją zbiła, bo powiedzieli jej, że jeśli tak będzie mówić, to wróci do rodziców. „Przyznaję, czasem krzyczałam. Ale nigdy nie uderzyłam dziecka z siłą. Czasem było szarpnięcie, przytrzymanie. Jak biegała na ulicy z hulajnogą. Niedawno przytknęłam jej dłoń do buzi, bo przeklinała. Ale jak w szkole powiedzieli jej, że to bicie, to zaczęła powtarzać: »Mama mnie bije«”, tłumaczy się Kasia. Tłumaczy się, bo tak ją nauczył chory system, który rości sobie prawo do wchodzenia z butami tam, gdzie nie dzieje się tragedia, tylko toczy się normalne życie, pełne napięć i reakcji, których najczęściej sami rodzice woleliby uniknąć. Chory system, który na takie sytuacje ma swoje lekarstwo, a raczej truciznę: odebranie dzieci rodzicom.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Gość
    20.12.2016 12:57
    No to mamy "cudowny" opiekuńczy kraj i pomyśleć ze Nasze Państwo też do tego zmierza (ło).
  • ewagriusz
    20.12.2016 13:20
    Nowy Wspaniały Świat... Jak to dobrze być "zacofanym".
  • Gość
    21.12.2016 11:21
    Dziecko dowiaduje się w szkole (pierwsza historia), że przemocą jest nie tylko katowanie pasem czy kablem, ale i przymykanie buzi rękoma, szarpanie, wyzywanie itp. I do tego ta matka się przyznała choć jak widać banalizuje to . Zastanawiam się czasem jak słucham takich opowieści jak wygląda prawda. Znam ludzi mieszkających za granicą, i mam znajomych znajomych i oni nie mieli nigdy problemów z tą instytucją a tu okazuje się że problem jest poważny. Pytanie jakie mi sie nasuwa to czy problemem jest banalizowanie przemocy słownej i fizycznej przez rodziców polskich czy problemem są instytucje mające chronić dzieci. Obawiam się, że prawda jest gdzieś po środku.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    8°C Środa
    rano
    6°C Środa
    dzień
    7°C Środa
    wieczór
    6°C Czwartek
    noc
    wiecej »

    Reklama