Pogodny eksperyment

O tym, co łączy księdza Jana Twardowskiego z Brazylią, nowej płycie i odsłanianiu tkanek miękkich opowiada Mietek Szcześniak.

Reklama

Szymon Babuchowski: Czy ma Pan brazylijskie korzenie?

Mietek Szcześniak: (śmiech) Nigdy nie wiadomo. Mamy takie położenie geograficzne, że wszystko może się zdarzyć.

Pierwszy raz słyszę, żeby Polak tak śpiewał bossanovę czy sambę. I nie chodzi mi tylko o czucie muzyki. Język polski na Pana nowej płycie brzmi chwilami jak portugalski!

Lubię bawić się muzyką i językiem. W ogóle lubię się bawić. Jestem dość pogodnym człowiekiem. Są, oczywiście, chwile melancholii, każdego z nas dopadają. Ale mam – w genach i z wyboru – chęć dodawania dobrych i pogodnych rzeczy do życia. Na przykład: eksperymentuję z różnymi gatunkami muzycznymi, dodając je do popu. Czasem jest to uncja jazzu, czasem trochę soulu, czasem muzyki latynoskiej, w przypadku „Nierównych” – brazylijskiej. Zaprosiłem do współpracy brazylijskich instrumentalistów, bo skomponowałem do wierszy ks. Twardowskiego bossanovy, samby i chciałem, żeby było prawdziwie, szlachetnie, organicznie. Dbałem też, by zabrzmiało to dobrze po polsku. Sporo pracowałem nad podziałami rytmicznymi tekstu, bawiąc się polskim językiem. Bardzo się cieszę, że pan to zauważył, to moje świadome zamierzenie, a jednocześnie – oko do odbiorcy, że nie traktujemy tego śmiertelnie poważnie, ale też bawimy się przy tym, z szacunkiem.

Ale co wspólnego ma z Brazylią ksiądz Twardowski, którego teksty tym razem Pan śpiewa?

Bardzo wiele! Radość życia, dystans, lubienie świata i ludzi, słoneczność – choć to czasem melancholijne słonko. Zrozumienie, że możemy się mylić, upadać, wstawać i dalej iść. Ksiądz Twardowski jest w tym zupełnie wyjątkowy. Mało kto tak obłaskawia trudne chwile i kuksańcem humoru potrafi nas zmotywować, żebyśmy wybrali dobrze, nie gniewając się na siebie i cały świat. Jego wiersze są świadomie wypracowane, ale lekkie. Chciałem, żeby muzyka ich nie obciążyła, a dała im przestrzeń. Dlatego szukałem dla nich odpowiednio lekkiej formy. Ponieważ kiedyś już udało mi się z piosenką „Spoza nas”, która powstała do „Wiersza z banałem w środku”, postanowiłem, że spróbuję bossanovy i samby. Żeby „twardowska” lekkość i pogoda zostały zachowane.

Pokazuje Pan na tej płycie swoje bardziej liryczne, łagodne oblicze. Czy ta łagodność wynika z samych tekstów księdza Twardowskiego? Tak Pan odbiera tę postać?

Bardzo chciałem, żeby głównym bohaterem tej płyty były wiersze księdza Jana, na drugim planie – muzyczna ilustracja, poszerzająca ich działanie, a na trzecim dopiero – moja interpretacja. Zaśpiewałem subtelnie, zmieniłem nawet, specjalnie na tę płytę, technikę śpiewania. Nie podnoszę głosu, żeby słuchający mógł sam interpretować.

Ale w jednym ze śpiewanych przez Pana wierszy tego łagodnego księdza Twardowskiego miłość przemawia słowami: „Poczekaj jak cię rąbnę/ to we wszystko uwierzysz”. Można by zaśpiewać te słowa śmiertelnie poważnie, a Pan wydobywa z nich humor. Poczucie humoru też Pana łączy z księdzem Twardowskim?

O tak! Żałuję, że nigdy się z nim nie spotkałem, bo chętnie bym z nim pożartował. :-)

Myśli Pan, że ludzie dzisiaj potrzebują poezji?

Ludzie zawsze potrzebują poezji. Jeżeli oczywiście ustalimy, że poezja to esencja i dobry skrót tego, co życie i codzienność nam niesie. Najważniejsze doświadczenia wrażliwych, inteligentnych ludzi, którzy opisują człowieka i świat w lapidarny sposób. Ja sam chętnie korzystam z mądrości poetów, szybciej odkrywam, co w życiu najważniejsze.

Czego Pan szuka w poezji?

Dla mnie poeci to autorytety, najkrócej mówiąc. Przyglądam się, jak widzieli ludzkie sprawy, jak sobie radzili z życiem. Bo przecież każdy z nas się z nim boryka, codziennie się zmaga. Życie oczywiście ma swoje lekkie i piękne strony, ale te trudniejsze pojawiają się często… Więc jak tu nie korzystać z cudzej mądrości, kiedy jest wręcz podana na talerzu?

I czego dowiedział się Pan o sobie po nagraniu tej płyty?

Dowiedziałem się, że jestem odważny bardziej niż myślałem. Interpretacja wierszy Twardowskiego była wyzwaniem. Umieściłem je przecież w formie nieoczywistej, jak pan raczył zauważyć, i ten eksperyment się udał. Poza tym zaśpiewałem lirycznie, często intymnie, pokazując swoje wnętrze i sposób myślenia. Takie odsłonięcie się jest dużym ryzykiem, to są „tkanki miękkie”. Wykonując te piosenki przed publicznością, czuję się jak bez skóry. Mam nadzieję, że ci, którzy zechcą, przyłożą do tego swoją uważność i wrażliwość, i wyciągną z tych piosenek pogodną afirmację życia. I nadzieję – o co zawsze mi chodzi najbardziej. Zależy mi, żeby piosenki inspirowały do rzeczy ważniejszych niż piosenki. Mam nadzieję, że to mi się udało.

Sięgnie Pan jeszcze po poezję klasyków, czy teraz czas na autorskie teksty?

Nigdy nie kalkulowałem w ten sposób. Zawsze szedłem tam, gdzie mnie wiodła moja intuicja życiowa i artystyczna.

I wiodła w dobrym kierunku?

Tak. Oczywiście to ma swoją cenę, bo nie jest się w głównym nurcie, kiedy się śpiewa i o ciele, i o duszy. Zwolennikom ciała nie podoba się, że śpiewa się o duszy – i odwrotnie. Myślę, że dobrze jest śpiewać o całym człowieku, bo i z ciała, i z duszy się składamy. Pewne projekty mam już zaczęte. Nagrywam płytę z piosenkami w stylu starego rhythm’n’bluesa i gospel, z tym samym chórem Life Choir z Los Angeles, który wystąpił też na mojej płycie „Signs”. Zarejestrowaliśmy już pięć piosenek, więc można powiedzieć, że połowę płyty mamy. Są starania, żeby chór przyjechał do Polski, mamy zaproszenie na festiwal gospel w Gniewie. Zagramy ten program. Bardzo się cieszę, bo z chórem współpracuję już od wielu lat. Jestem nawet jego członkiem, dolatującym od czasu do czasu.

A co z poezją?

Po tej płycie nabrałem wielkiej ochoty na komponowanie do poezji. Skoro eksperyment się udał, chciałbym – jeżeli tylko słuchacze będą tego chcieli – ułożyć więcej kompozycji do wierszy księdza Twardowskiego i jemu podobnych. •

Mietek Szcześniak

Rocznik 1964. Piosenkarz, kompozytor, autor tekstów. Laureat festiwali w Opolu i Sopocie. W 1999 r. reprezentował Polskę na Konkursie Piosenki Eurowizji. Pierwszy wokalista zespołu New Life Music. Jego najnowsza płyta „Nierówni” zawiera kompozycje do wierszy ks. Jana Twardowskiego.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gut
    03.01.2017 22:11
    Super Artykuł = ᐖKuksaniec Pozytywu.ᐛ 🎺 :-))) Dziękuję za rozpogodzenie myśli. 🌞 :-)) Super Fotka! ;) ◤x. Jan Twardowski◢ ➡➡➡ ◤Powołaniem poezji jest ocalać wartości najważniejsze i podeptane.◢
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -8°C Niedziela
    wieczór
    -8°C Poniedziałek
    noc
    -9°C Poniedziałek
    rano
    -8°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »

    Reklama