Dopaść Trumpa

Hillary Clinton nie miałaby problemu z wygraniem wyborów, gdyby decydowały o tym głosy hollywoodzkich gwiazd.

Reklama

Celebryci nie mieli wątpliwości. Wygra Hillary Clinton. Większość ludzi filmu z Hollywood chętnie włączyła się w prezydencką kampanię po stronie kandydatki demokratów. Nie zabrakło wśród nich tych najbardziej znanych w Ameryce i na świecie aktorów i reżyserów. Pewni zwycięstwa swojej kandydatki nie wahali się składać deklaracji, że w razie wygranej Trumpa wybiorą emigrację. Zresztą tradycją już jest, że sympatie większości tego środowiska lokują się po stronie Partii Demokratycznej. Tegoroczna kampania przypominała nieco kampanię prezydencką Ronalda Reagana, który również nie cieszył się uznaniem hollywoodzkich autorytetów, chociaż miał wśród aktorów przyjaciół. Generalnie Hollywood zajmowało wobec niego i jego polityki jak najbardziej wrogie stanowisko. Reagan był uważany, nie tylko zresztą przez nich, za „prostaka”. I dla wielu takim pozostał, mimo niezaprzeczalnych osiągnięć swojej prezydentury.

Nadchodzi apokalipsa

Ronald Reagan w porównaniu z Donaldem Trumpem wydaje się jednak postacią niemal świetlaną. Autentyczna wiara i wyznawane zasady moralne nie były dla niego grą na pokaz czy elementem kampanii wyborczej. Jak jest z Trumpem? Czy jego wypowiedzi dotyczące aborcji i ograniczenia nielegalnej imigracji były szczere, dopiero się okaże. Hillary Clinton była bardziej przewidywalna, a jej zwolennicy wiedzieli, czego mogą się po niej spodziewać – kontynuacji polityki Baracka Obamy, mocnego skrętu w lewo i przyspieszenia liberalnego kursu we wdrażaniu ustaw w sferze obyczajowej.

Tegoroczna kampania była też kampanią inwektyw, w których prym wiedli właśnie zwolennicy demokratów. O jej poziomie najlepiej świadczą wypowiedzi ludzi uważanych przez wielu za autorytety. Trudno określić, w jakiej dziedzinie, bo z pewnością nie moralnej… Dla wielu są nimi gwiazdy Hollywood o międzynarodowym rozgłosie. Wydaje się jednak, że chamskie i nieraz wulgarne wystąpienia czołowych gwiazd nie bardzo pomogły Hillary Clinton. Wprost przeciwnie.

Do najbardziej wyrazistych należą wypowiedzi Roberta de Niro. Znakomity aktor, który zresztą zawsze popierał Clintonów i Obamę, bez ogródek wygarnął, co myśli o Donaldzie Trumpie. W swojej pełnej nienawiści i złych emocji filipice przekroczył chyba granice przyzwoitości. – Sądzę, że jest bezgranicznie głupi… Jest nikim. Jest psem. Jest świnią, wybrykiem, g…, artystą, błaznem, który nie wie, o czym mówi, który nie odrabia zadania domowego, którego nic nie obchodzi, oszukuje społeczeństwo, nie płaci podatków. Jest idiotą – mówił. Pod koniec tego żenującego wystąpienia aktor dodał, że chętnie uderzyłby Trumpa w twarz. Producenci, prawdopodobnie ze względu na ostrą, nawet jak na Stany Zjednoczone, formę wypowiedzi, nie włączyli spotu promującego udział w wyborach prezydenckich do oficjalnego materiału. Zamieścili go natomiast w internecie. W telewizyjnym wywiadzie przeprowadzonym już po klęsce Hillary Clinton aktor dołączył do tych, którzy po wygranej Donalda Trumpa zapowiadali emigrację. Zapowiedział, że być może wyjedzie do Ferrazzano we Włoszech, bo stamtąd pochodzą jego przodkowie. Władze włoskiego miasteczka natychmiast zaoferowały mu schronienie, ale de Niro na razie z niego nie skorzystał. Jeszcze nie wiemy, czy ktoś inny z grona ewentualnych antytrumpowskich emigrantów już spełnił swoją wyborczą obietnicę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    8°C Wtorek
    rano
    9°C Wtorek
    dzień
    9°C Wtorek
    wieczór
    8°C Środa
    noc
    wiecej »

    Reklama