Polskie serca biją nad Dniestrem

– Na wzgórzu stoi kościół katolicki, tutaj są ruiny synagogi, a na tamtym wzniesieniu cerkiew prawosławna. A pośrodku nasz Dom Polski „Wołodyjowski”– w samym sercu wielonarodowej i wielowyznaniowej niegdyś Rzeczypospolitej – uśmiecha się Marek Pantuła, spoglądając na Raszków.

Reklama

Marek Pantuła, honorowy członek Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra”, często jeździł na rumuńską Bukowinę i do Mołdawii. Współpracował z Polonią, organizował Bukowińskie Spotkania ze Sztuką. Do głowy mu nie przyszło, żeby wybrać się do Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Bo przecież to państwo nieuznawane (prawnie stanowi część Mołdawii), miejsce, do którego – jak słyszał – lepiej się nie zapuszczać. – Którejś nocy przyśnili mi się Polacy w Naddniestrzu. Musiałem tam pojechać. W ten sposób zaprzyjaźniłem się z Natalią Sieniawską – wspomina Marek i przedstawia nam drobną blondynkę o pełnych energii oczach.

Polska Naddniestrzańska

Natalia, prezes Towarzystwa, prowadzi nas do zadbanego domu. – To będzie miejsce spotkań nie tylko dla Polonii, ale również dla Polaków, którzy przyjadą odkrywać ten zapomniany zakątek polskich Kresów. Remont ciągle trwa, ale przyjeżdżają już do nas pierwsi goście – wyraźnie cieszy się z rozwoju Domu Polskiego „Wołodyjowski” w Raszkowie. – Chciałabym bardzo podziękować wszystkim, którzy w grudniu wsparli akcję mikołajkową dla naszej Polonii. Ilość zebranych pieniędzy przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Dzięki tym środkom mogliśmy obdarować dzieci świątecznymi upominkami, zorganizować imprezę na lodowisku w Tyraspolu i jeszcze coś zostało na remont Domu Polskiego w Raszkowie – Natalia Sieniawska uśmiecha się ciepło.

Na tym niewielkim skrawku ziemi na północy nieuznawanej republiki historia przeplata się z romantycznymi mitami. Henryk Sienkiewicz uwielbiał ten kraniec świata nad przepięknie meandrującym Dniestrem, gdzie wszystko było dzikie, magiczne, mrożące krew w żyłach. W Raszkowie żądny zemsty – po tym jak Baśka Wołodyjowska wybiła mu oko – Azja Tuhajbejowicz podrzyna gardło staremu Nowowiejskiemu, a potem sam ginie, nabity na pal. Niedaleko od miasteczka leży straszny wąwóz Wołodynka, zwany Czortowym Jarem. To w nim upiorna wiedźma Horpyna razem ze swoim sługą, karłem Czeremisem, więziła Helenę Skrzetuską. Na południe od Raszkowa, w wiosce Jahorlik, znajdowała się południowa granica Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

W wiosce Katerinowka, tuż przy wjeździe do Raszkowa, znajduje się cmentarz. Kamienne krzyże, obłupane marmurowe postumenty, wytarte nagrobne płyty. Większość z nich pochodzi z XVIII i XIX w., ale są też te z XVI stulecia. Nazwiska swojskie: Przemyski, Radziwicz, Karpiński, Koszarska.

W pobliskiej wiosce Słoboda Raszkowska większość mieszkańców powie o sobie: Polak. Drewniane chatki o malowanych na niebiesko drzwiach i oknach tkwią w oślepiającej śniegowej bieli. Proboszczem tutejszego kościoła jest o. Marcin Januś, sercanin. Wierni modlą się po ukraińsku, kazania słuchają po rosyjsku, a śpiewają po polsku. Pierwsza świątynia została zburzona przez komunistów. Obecny kościół zawzięci mieszkańcy Słobody wybudowali nielegalnie na bazie prywatnego domu – co ciekawe, osoby prawosławnej. – Właścicielka systematycznie dobudowywała kolejne pomieszczenia, aż wreszcie powstała kaplica z prawdziwego zdarzenia. Jest nawet wieża – uśmiecha się o. Marcin.

– W paszporcie mam wpisane: Polka – mówi pani Mirosława, mieszkanka wsi, płynnym ukraińskim. Staruszka po polsku potrafi tylko się pomodlić i zaśpiewać pieśni religijne. – Za Sowietów nie mogliśmy uczyć się polskiego, dlatego pamiętam tylko modlitwy, których nauczyła mnie mama – wyjaśnia. W Słobodzie działa jedyna w całym Naddniestrzu szkoła z obowiązkowym językiem polskim. Towarzystwo polonijne we współpracy z misjonarzami organizuje dla młodzieży wyjazdy do ojczyzny.

Mołdawia sarmacka

Wątków szlacheckich nie brakuje także na prawym brzegu Dniestru, w Mołdawii. Nie sposób uciec również od Sienkiewicza, kiedy poznajemy naczelnika wioski Tyrnowo, miejscowości zamieszkanej przez kilkanaście rodzin polskiego pochodzenia. Postawna postura, sumiasty wąs i imponujący brzuch – na czele Tyrnowa stoi „Zagłoba”! – Jestem Corneliu Fulga Syrkowski, polski szlachcic – uśmiecha się, zapraszając na przechadzkę po swoich „włościach”.

Tyrnowo to niewielkie sioło w północno-wschodniej Mołdawii. Wioskę dzieli mała rzeczka, wyznaczając dwie historyczne części – stronę mołdawską i tę, „gdzie żyją Lachy”. Polska zubożała szlachta zaczęła przybywać na te tereny w połowie XIX wieku. Większość dotarła tu po 1863 r., czyli po klęsce powstania styczniowego. I choć z biegiem lat przejęli wiarę prawosławną, to wciąż zachowali wiele obrzędów wyznania rzymskokatolickiego. – Najbliższy kościół był w Bielcach, mało kto mógł tam wybrać się na nabożeństwo, u nas natomiast wybudowano cerkiew. Wciąż jednak obchodzimy święta Bożego Narodzenia 25 grudnia, a moja babcia, z domu Siedlecka, modliła się po polsku – wyjaśnia naczelnik Syrkowski. Pośród nazwisk osób zamieszkujących dziś Tyrnowo można spotkać także Czajkowskich czy Komarnickich. Polskie pochodzenie to bez wątpienia powód do dumy dla miejscowych, co doprowadziło przed kilkoma laty do założenia lokalnego towarzystwa polskiego. W Muzeum Etnograficznym, które prowadzi pani Eugenia, planowane jest otwarcie specjalnej izby polskiej.

Mimo dużej biedy spotkani Polacy mają otwarte, roześmiane dusze, co najlepiej widać podczas wspólnej biesiady. Co prawda większość Lachów z Tyrnowa mówi raczej po rosyjsku (czasem po ukraińsku) lub po mołdawsku, to jednak polski język wybrzmiewa pięknie w trakcie śpiewu. Wśród bogatego repertuaru miejscowych kobiet znalazła się m.in. pieśń „Hej, hej, ułani”, wykonywana przy żywym akompaniamencie harmonii męskiego rodzynka, pana Oktawiana. Rzecz jasna, nie mogło zabraknąć też szalonych mołdawskich rytmów, które doskonale komponowały się z przepyszną ciorbą de pui (zupą) i lokalnym winem. Tu każdy wyrabia swój własny trunek – „bez chemii i bez cukru”. Główne prawidła produkcji tego smakołyku pozostają niezmienne od wieków.

Nie inaczej jest w Grigorówce, wsi położonej na trasie z Bielc do Kiszyniowa. Polska wspólnota, pod czujnym okiem pani Pauliny Statkiewicz, prezes miejscowego Towarzystwa Polskich Rodzin, wita nas sekwencją polskich wierszy, prezentowanych przez najmłodszych. Każde z dzieci występuje z wielkim przejęciem, deklamując np. „Kaczkę dziwaczkę” Brzechwy, rozpromieniając się dopiero z chwilą usłyszenia zasłużonego aplauzu. Do Grigorówki przybyła również onegdaj polska biedna szlachta. Co ciekawe, pierwsze pojawiły się małżonki polskich oficerów spiskujących przeciwko caratowi w 1853 r. (a zatem jeszcze dekadę przed powstaniem styczniowym). – Mężczyźni zostali zesłani na Sybir, a ich żony trafiły do Besarabii – opowiada historię swojej wsi pani Paulina.

Szlachcianką jest także pani Larysa Zawadzka z Bielc, dumna prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Przyjmuje nas w swoim domu na przedmieściach drugiego co do wielkości miasta Mołdawii „właściwej” – pełnym pamiątek rodzinnych i archiwów dokumentujących historię rodu Zawadzkich. – Mój przodek, Leon Zawadzki, pod koniec XIX w. kupił ziemie w Mołdawii, właśnie tu, w Bielcach, i w okolicach wsi Pietropawłówka – wyjaśnia. W odróżnieniu od rodzin z Tyrnowa czy Grigorówki, Zawadzcy przybyli do Besarabii z Kamieńca Podolskiego pomnażać swoje majątki. Obecnie jej dom, w którego wnętrzach wciąż można odnaleźć zdobienia charakterystyczne dla polskich dworów szlacheckich, i mała działka są cieniem dawnej świetności Zawadzkich. Pani Larysa nie składa jednak broni, chroniąc tradycji swoich przodków i kultury polskiej w Mołdawii. Opuszczamy jej dom obdarowani dorodnymi orzechami z ogrodu i egzemplarzami pisma polonijnego „Jutrzenka”, które od 1996 r. ukazuje się w Mołdawii.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    13°C Niedziela
    wieczór
    9°C Poniedziałek
    noc
    6°C Poniedziałek
    rano
    14°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »

    Reklama