Brytyjska Izba Gmin poparła wniosek o przedterminowe wybory parlamentarne

Brytyjska Izba Gmin poparła w środę rządowy wniosek o samorozwiązanie parlamentu, zgodnie z którym przedterminowe wybory parlamentarne odbędą się 8 czerwca - niespełna trzy lata wcześniej, niż wynikałoby z kalendarza wyborczego.

Reklama

Za propozycją, przedstawioną przez premier Theresę May, zagłosowało 522 posłów, w tym większość deputowanych Partii Konserwatywnej, Partii Pracy i Liberalnych Demokratów. Zgodnie z ustawą z 2011 roku, która miała utrudnić partiom zwoływanie przedterminowych wyborów w momencie znaczącej przewagi w sondażach, rządowy wniosek w tej sprawie powinien uzyskać 434 głosy (2/3 posłów). W środę przeciwko zagłosowało zaledwie 13 posłów, a 115 nie wzięło udziału w głosowaniu.

Rozwiązanie parlamentu obecnej kadencji nastąpi w nocy z 2 na 3 maja, na 25 dni roboczych przed wyborami. Dzień wcześniej premier May spotka się z królową Elżbietą II, formalnie prosząc ją o zgodę na rozwiązanie parlamentu - z monarchinią konsultowano się w tej sprawie jeszcze w poniedziałek, zanim ogłoszono plan publicznie.

Przemawiając we wtorek na Downing Street i informując o chęci rozpisania nowych wyborów, jako główny powód decyzji szefowa rządu podała zagrożenie blokowaniem decyzji parlamentu i utrudnianiem negocjacji ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przez partie opozycyjne, które sprzeciwiają się Brexitowi.

"Nasi przeciwnicy wierzą, że skoro rządowa większość jest niewielka, (...) będą w stanie zmusić nas do zmiany kursu, ale są w błędzie. (...) Jeśli nie zorganizujemy wyborów parlamentarnych teraz, ich polityczne gierki będą trwały, a negocjacje z UE wejdą w najtrudniejszy etap tuż przed kolejnymi zaplanowanymi wyborami. Podziały w parlamencie mogą zagrozić naszej zdolności do przekucia Brexitu w sukces oraz mogą spowodować szkodliwą niepewność i niestabilność naszego kraju" - tłumaczyła. W normalnym trybie wybory odbyłyby się w maju 2020 roku.

Jak wynika z przeprowadzonego w środę sondażu YouGov, decyzja szefowej rządu została pozytywnie przyjęta przez wyborców, z których 49 proc. uważa, że May miała rację, wnioskując o przedterminowe wybory. Przeciwnego zdania było zaledwie 17 proc. Brytyjczyków.

Według najnowszych szacunków w czerwcowym głosowaniu premier May - dotychczas rządząca bez bezpośredniego mandatu demokratycznego - może liczyć na znaczne zwiększenie przewagi swej partii w Izbie Gmin, gwarantując rządowi większy komfort podczas rozpoczynających się dwuletnich negocjacji w sprawie wyjścia kraju z Unii Europejskiej.

Badanie preferencji politycznych ośrodka YouGov dla dziennika "The Times" z weekendu wielkanocnego pokazało, że aż 44 proc. wyborców oddałoby głos na partię rządzącą, a zaledwie 23 proc. na Partię Pracy, dając May aż 21 punktów procentowych przewagi nad rywalami. Prounijni Liberalni Demokraci mogliby liczyć na 12 proc. głosów, a eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) - na 10 proc.

Zgodnie z wyliczeniami telewizji Sky News przełożyłoby się to na aż 395 mandatów dla Partii Konserwatywnej (obecnie 330) przy zaledwie 164 mandatach dla Partii Pracy (229), 56 dla Szkockiej Partii Narodowej (54) i 11 dla Liberalnych Demokratów (9). Ostrożniejsze sondaże sugerują, że torysi mogą liczyć na przewagę około 100 mandatów nad opozycyjną Partią Pracy, znacząco wzmacniając pozycję premier May w negocjowaniu Brexitu.

Krótka, zaledwie siedmiotygodniowa kampania wyborcza, może promować partię rządzącą, która dysponuje także bardziej zorganizowanym zapleczem, w tym grupą zdyscyplinowanych, eurosceptycznych sponsorów.

Główną osią kampanii będzie udzielenie mandatu negocjacyjnego rządowi May na rozmowy ws. wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE, a fundamentem manifestu wyborczego torysów stanie się prawdopodobnie list szefowej rządu do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. List ten formalnie rozpoczął procedurę opuszczenia Wspólnoty, nakreślając główne warunki rządu w Londynie, w tym m.in. rezygnację z członkostwa we wspólnym rynku UE.

Zgodnie z badaniami opinii publicznej Brexit jest uważany przez wyborców za najistotniejszy temat w aktualnej polityce brytyjskiej, wyprzedzając m.in. kwestie gospodarcze i kryzys w służbie zdrowia.

Blisko milion Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii nie będzie miało prawa głosu, poza tymi osobami, które przyjęły również brytyjskie obywatelstwo.

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    13°C Niedziela
    wieczór
    9°C Poniedziałek
    noc
    6°C Poniedziałek
    rano
    14°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »

    Reklama