Gry wojenne

O strategii obrony Polski oraz o największym zagrożeniu bezpieczeństwa mówi wiceminister obrony narodowej Tomasz Szatkowski.

Bogumił Łoziński: Wyobraźmy sobie sytuację, że siłami konwencjonalnymi atakują nas Rosjanie. Co ma robić zwykły obywatel?

Tomasz Szatkowski: Gdyby miała mieć miejsce agresja, na pewno wiedzielibyśmy o niej wcześniej.

Agresor zakłada efekt zaskoczenia, więc może ukryć przygotowania. Przy dzisiejszej technice nie da się jednak całkowicie utrzymać planowanego ataku w tajemnicy. Z drugiej strony rzeczywiście, przez wiele lat nie zauważano, że poziom gotowości sił rosyjskich stopniowo rósł. Chcę jednak zapewnić, że zarówno NATO, jak i Polska posiadają odpowiednie plany na taką okazję. Jest opracowana strategia reagowania, także dla cywilów. Odbudowujemy system mobilizacyjny, który został w dużej mierze zdemolowany przez poprzedni rząd w ramach tzw. profesjonalizacji armii. Docelowo zakładamy, że obrona się powiedzie i nie wpuścimy wroga w głąb kraju. Obecnie kluczowym czynnikiem, oprócz naszego własnego potencjału, jest niewątpliwie ciągła obecność na terenie naszego kraju bojowych jednostek pod sztandarem NATO i Stanów Zjednoczonych.

Użył Pan pojęcia „profesjonalizacja” armii. Na czym to polegało i dlaczego obecne kierownictwo MON to krytykuje?

Chodzi o podstawowe założenia polityki obronnej poprzednich dwóch rządów, które były powierzchowne bądź błędne, co z kolei negatywnie wpłynęło na stan naszego bezpieczeństwa. Po pierwsze na samym początku przyjęto dogmat, że nie grozi nam niebezpieczeństwo w bezpośrednim otoczeniu Polski. Widać to w dokumentach takich jak Wizja Sił Zbrojnych 2030, w których wprost jest napisane, że odchodzimy od armii nastawionej na obronę terytorium kraju. Drugim, wynikającym z poprzedniego błędem było przekonanie, że armia złożona z zawodowców jest zawsze lepsza niż armia z udziałem poborowych. To wynikało z głębszej koncepcji zatomizowanego społeczeństwa, w której siły zbrojne nie są istotnym spoiwem narodu, a tylko jedną z grup zawodowych. W końcu istniało fałszywe przekonanie, że rzekoma jakość jest zawsze ważniejsza niż ilość. Analizy operacyjne jasno wskazują, że ilość jest tak samo ważna jak jakość. Redukcja liczebności wojska doprowadziła z kolei do sytuacji, że straciliśmy pewne zdolności.

Na jakich założeniach opiera się strategia obronna obecnego rządu?

Przede wszystkim przyjęliśmy bardzo trzeźwą ocenę sytuacji bezpieczeństwa narodowego, bez politycznie poprawnych upiększeń. W naszych pracach przyjęliśmy też obiektywną metodologię. Skandalem jest dla mnie fakt, że poprzedni rząd wydawał miliardy na wojsko, ale nie poprzedzał swoich decyzji wiarygodnymi analizami.

Bez głębokich analiz jest oczywiste, że jedynym realnym konfliktem w przewidywalnej przyszłości jest wojna z Rosją. Przygotowujemy się więc na wojnę z Moskwą?

Nie na wojnę, ale na odstraszenie potencjalnego rosyjskiego agresora. My nie mamy planów zaatakowania kogokolwiek. Nasza strategia to niedopuszczenie do inwazji i obrona przed nią. Życzylibyśmy sobie, aby nasze relacje z Rosją mogły być oparte na zasadach partnerstwa i zaufania. Zakłada to jednak wcześniejszą rezygnację Rosji z agresywnych planów i działań.

Jakie są więc założenia waszej strategii?

Musimy mieć świadomość, że dziś nie jesteśmy w stanie w pełni sami się obronić. Dlatego kluczowa jest obecność sojuszników z NATO i Unii Europejskiej. Zabiegaliśmy o nią i to udało się zrealizować. Jednak nie możemy sobie pozwolić, aby zawsze liczyć tylko na nich, dlatego musimy budować własny potencjał obronny.

To w ogóle jest możliwe, abyśmy sami obronili się przed Rosją?

Tak. Przedstawiona przez nas strategia ma horyzont 15-letni. Jeśli będzie realizowany założony poziom finansowania armii, czyli stopniowe dochodzenie do 2,5 proc. PKB, to już parę lat przed tym horyzontem powinniśmy osiągnąć zdolność do efektywnej samodzielnej obrony w najbardziej prawdopodobnych scenariuszach. Testowaliśmy to w symulacjach czy grach wojennych. Wskazaliśmy bardzo konkretne rozwiązania, jakie siły należy rozwijać, z jakich zrezygnować, co zmodernizować, a jaki sprzęt kupić i w jaki sposób walczyć, wykorzystując teren. Bardzo dokładnie wyliczyliśmy, co jest efektywne, a co nie.

Mówi Pan o testowaniu w grach wojennych. To brzmi jak zabawa w wojsko.

To jest metoda powszechnie stosowana, np. przez Amerykanów, Brytyjczyków, Holendrów. Pole walki jest na tyle skomplikowanym zjawiskiem, że bez symulowania jego mechaniki nie da się przewidzieć dynamiki konfliktu. Na podstawie tego określamy na przykład, jakie mamy potrzeby zbrojeniowe.

W czasie prezentacji strategii min. Macierewicz wymienił działania, które mają nas doprowadzić do samodzielności obronnej. Na przykład zakup czterech okrętów podwodnych uzbrojonych w środki rażenia dalekiego zasięgu. Cztery okręty wystarczą, aby odstraszyć Rosjan?

Jako pierwszy krok i element szerszej strategii. Dążymy do stworzenia kompleksu „antydostępowego”, czyli oparcia się na mocnych elementach obrony. To też jest forma prowadzenia wojny. Te okręty są częścią większego systemu, w którego skład będą wchodzić również wojska powietrzne, np. eskadry samolotów bojowych wyposażonych w pociski powietrze–woda, samoloty i śmigłowce morskie, platformy lądowe, np. nowoczesne systemy rakietowe, szereg sensorów, w tym bezzałogowych. Chodzi o to, żeby z własnego terytorium skutecznie blokować wrogowi możliwość wejścia w nasz obszar i swobodnego manewru na tym obszarze.

MON jest oskarżane przez opozycję, że zwolniło najlepszych generałów i oficerów, przez co obniżyło naszą zdolność obronną. Jakie stosujecie kryteria wymiany kadr dowódczych?

Liczba wymienionych oficerów jest mniej więcej taka sama jak za rządów PO–PSL, ale dziś robi się z tego problem. Zawsze głównym kryterium nominacji są kompetencje.

A nie lojalność wobec PiS?

Część generałów, którzy odeszli z funkcji dowódczych, objęło inne ciekawe stanowiska. Niektórzy zrezygnowali sami, na przykład gen. Mirosław Różański, autor obecnej koncepcji systemu dowodzenia, który nie zgadzał się z naszą koncepcją jej zmiany, a także kwestionował nasze plany wzmocnienia wschodniej części Polski, które czasowo odbyły się kosztem dywizji, którą wcześniej dowodził.

Czy jednym z kryterium zwolnienia była PRL-owska przeszłość oficerów?

Ono jest istotne, ale nie sam fakt służby w tym okresie, tylko stopień zaangażowania w budowanie komunizmu i zależności od Moskwy.

Pana ojciec też był pilotem wojskowym w PRL. Czy dziś byłoby to przeszkodą, aby służył w armii?

Nie sądzę, gdyż on nie pełnił żadnych funkcji politycznych, choć taka ocena nie powinna należeć do mnie. Mój ojciec długo, jak na zawodowego oficera, opierał się wstąpieniu do PZPR. W końcu to uczynił, zmuszony nieco sytuacją rodzinną, ale na pewno nie był działaczem. W jego dokumentach personalnych jest podobno notatka, że patriotyczne nastawienie, jakim się odznaczał, nie licuje z internacjonalistyczną polityką partii. Dlatego też nie mówimy, że wszyscy, którzy służyli w armii przed 1989 r., muszą odejść.

W „Strategii…” jest też mowa o konieczności cywilnej kontroli nad armią. Przecież takie rozwiązanie jest od wielu lat...

Chodzi o rzeczywiste włączenie cywilnego kierownictwa we wpływanie na zasadnicze rozstrzygnięcia w armii, a nie tylko o formalną kontrolę. Doświadczenie wielu krajów na świecie pokazuje, że to jest dobry kierunek.

W przypadku PiS cywilne dowodzenie armią może kojarzyć się z salutowaniem żołnierzy panu Misiewiczowi…

To nie powinno mieć miejsca, ale zrobiono z tego zdecydowanie zbyt wielką aferę.

A jak się Panu współpracuje z min. Macierewiczem, który – jak określił prezes Kaczyński – jest czasem ekstrawagancki?

Gdybym nie widział możliwości dobrej współpracy, to bym nie przyjął funkcji wiceministra obrony narodowej. Min. Macierewicz jest człowiekiem bardzo inteligentnym, niezwykle pracowitym, ma w sobie niezwykłą pasję, a przede wszystkim piękny, pełen poświęcenia dla ojczyzny życiorys. Ma własne zdanie, ale jest też otwarty na argumenty innych.

Pod wpływem Pana opinii zmienił pogląd na jakąś sprawę?

Tak, na przykład jeśli chodzi o obronę terytorialną. Przed stworzeniem rządu nie był do końca przekonany do tego projektu, ale argumenty wielu osób, w tym moje, sprawiły, że uznał jego celowość. Tak jest w wielu innych sprawach.

Skąd zainteresowanie prawnika wojskowością?

W rodzinie była silna tradycja wojskowa, klimat służby ojczyźnie, szacunek do munduru. Jestem synem pilota, brat mojego dziadka też był oficerem lotnictwa, dziadek służył w Narodowych Siłach Zbrojnych, a pradziadek w Armii Krajowej. Nigdy nie czułem za to powołania do bycia prawnikiem. Stąd po studiach prawniczych kontynuowałem kształcenie w dziedzinie strategii militarnej, m.in. w King’s College London czy na uczelniach wojskowych w Wielkiej Brytanii i USA.

W pierwszym rządzie PiS pełnił Pan różne funkcje. Po jego upadku, w 2008 r., przeszedł Pan szlakiem św. Jakuba z francuskich Pirenejów do hiszpańskiego Santiago de Compostela. To była ekspiacja za grzechy polityczne?

Chce Pan, żebym się przyznał, że to była pokuta za udział w krwawym reżimie. (śmiech) A na poważnie, to miałem osobiste intencje, chodziło też o pewne oczyszczenie po niewątpliwie trudnym i wyczerpującym okresie studiów zagranicznych i bezpośrednio po nich następującym intensywnym okresie pracy w rządzie i w przemyśle zbrojeniowym.

Wiara jest dla Pana ważna?

Wiara to dla mnie fundament. Każdy powinien sobie zadawać pytanie, po co żyje, jaki jest sens tego, co się robi i co się wokół mnie dzieje. Mnie te pytania prowadzą w stronę wiary.

Tomasz Szatkowski

Ukończył Prawo na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowe Studium Bezpieczeństwa Narodowego. Kształcił się też w King’s College London oraz na Akademii Obrony Wielkiej Brytanii i w Szkole Wyższej Marynarki Wojennej USA. Był członkiem Komisji Weryfikacyjnej WSI. Ma 39 lat.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    08.07.2017 18:47
    "Min. Macierewicz jest człowiekiem bardzo inteligentnym, niezwykle pracowitym, ma w sobie niezwykłą pasję, a przede wszystkim piękny, pełen poświęcenia dla ojczyzny życiorys." Gdyby pan minister był łaskaw rozwinąć myśl, gdzie on w ciągu 27 lat życia to poświęcenie dla ojczyzny wykazał ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    21°C Czwartek
    noc
    16°C Czwartek
    rano
    23°C Czwartek
    dzień
    23°C Czwartek
    wieczór
    wiecej »