Diler w drodze do Ojca

W Hiszpanii przećpał wszystko. Głód nadal dawał się jednak we znaki. Zaczął żebrać, żeby mieć kasę na kolejną działkę. Wtedy ktoś wyciągnął do niego rękę. Dzisiaj jak przez mgłę pamięta, że przechodził przez małą kaplicę.

Reklama

Ile najwięcej przemyciłem? 8 kg kokainy. Mój kumpel przewiózł kiedyś do Peru 20 kg. Dostał dożywocie – mówi 21-letni Wiktor Horniatko. Gęste brwi, zamiłowanie do modnych fryzur i fantazyjnych koszul zdradzają jego pochodzenie: ojciec był Cyganem. – Spłodził mnie i zostawił matkę. Miał swoją rodzinę, to był dla niego tylko skok w bok – dodaje ze smutkiem. Dzieciństwo w Drawsku Pomorskim nie było kolorowe. W najbliższej rodzinie wszyscy pili: mama, babcia, wujek. Wiktor nieraz został pobity przez dziadka, który także był alkoholikiem. On sam spróbował czegoś mocniejszego w wieku 8 lat, do tego doszły papierosy, a trochę później marihuana. W domu nie było pieniędzy nawet na jedzenie, a Wiktorowi marzyło się dostatnie życie. Szybko znalazł sposób na spełnienie tego marzenia.

To jedna z tych historii, których człowiek wysłuchuje w ciszy, przecierając oczy ze zdumienia. Brzmi jak scenariusz hollywoodzkiego blockbustera, w którym duże pieniądze, gangsterka i ucieczki przed policją przeplatają się z wizytami w ośrodkach odwykowych, zakładach karnych i próbami samobójczymi. Tego wszystkiego nie zabrakło w życiu Wiktora. Główny bohater tej opowieści jednak po odsiedzeniu wyroku nie wrócił do starych przyzwyczajeń: został uzdrowiony. Happy end byłby jednak nieco mniej spektakularny, gdyby przy okazji nawrócenia nie poznał swojej narzeczonej. – Bóg dotyka mnie także przez Martę, ona pomaga mi zrozumieć to, co stało się w moim życiu – przyznaje.

Jazda bez trzymanki

Dwunastolatek na imprezie w Berlinie. Okazja: urodziny ciotki. – Była wtedy z Turkiem, który właśnie skończył odsiadywać wyrok za handel narkotykami. Dał mi zapalić trawę, spodobało mi się – opowiada Wiktor. Wrócił do Polski i szybko znalazł towarzystwo, które regularnie sięgało po marihuanę. Nie było problemu ze zdobyciem towaru: mieszkający piętro niżej sąsiad był dilerem. Wkrótce Wiktor zaczął dla niego pracować.

Z gimnazjum chcieli go wyrzucić. Wyszło na jaw, że sprzedaje narkotyki innym uczniom. Uratowała go znajomość mamy z dyrektorką, udało mu się skończyć szkołę. Później usuwano go z kolejnych szkół średnich. Odpuścił. Już wiedział, że można żyć dostatnio bez studiów czy matury.

Interes szedł nieźle, ale mógł iść jeszcze lepiej. – Po co korzystać z usług pośredników, skoro mogę porozmawiać z wujkiem z Niemiec i stamtąd sprowadzać towar? Wyjechał pod pretekstem znalezienia pracy. Na miejscu dzięki znajomościom wujka pojawiły się nowe możliwości: został gońcem przemycającym narkotyki z Niemiec nie tylko do Polski, ale i do innych państw Europy. Zarabiał co najmniej 30 tys. euro miesięcznie. Było go stać na mieszkanie, markowe ciuchy, konsole do gier, dużo wydawał w kasynach. Resztę wypłaty dostawał w narkotykach.

Wiktor jest uzależniony praktycznie od każdej substancji, najbardziej od kokainy, heroiny i metaamfetaminy. Na pierwszy odwyk trafił w wieku 16 lat, za namową swojego niemieckiego szefa. – Widział, że przeginam. Chciał, żeby mój organizm przez kilka miesięcy odpoczął od narkotyków; było ze mną naprawdę źle – wspomina. Zaraz po wyjściu z ośrodka przedawkował, serce przestało bić. Zabrali go helikopterem do szpitala. Kiedy go opuścił, znowu zaczął ćpać. Nie potrafił inaczej, głody były nie do zniesienia: gorączka, wymioty, halucynacje, wycie do księżyca… Zdarzały się próby samobójcze. Kilka razy wylądował w psychiatryku, nadal jednak żył.

Dopadło go CBŚ. Postawiono mu zarzut handlu narkotykami i działalności w zorganizowanej grupie przestępczej. Dostał rok więzienia. Uciekał dwa razy – bezskutecznie. Wreszcie zostały mu tylko trzy miesiące odsiadki, później mógłby wrócić do fachu. Coś jednak zatrzymało rozwój dobrze zapowiadającej się kariery dilera. – Przez wiele lat traktowałem to po prostu jako świetny biznes. Później przyszła refleksja, że sprzedawałem innym śmierć – mówi Wiktor.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • katolik
    07.07.2017 22:44
    Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego?
    Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. 1Kor 6;9.
  • Gość
    01.08.2017 16:29
    Znam rodzinę Wiktora . Racja pełno tam alkoholików. Ale nie zgodzę się z tym że pochodził z biednego domu. Zanim zaczął cpac jego sw. Ojczym dużo zarabiał a bylo to widać było po stylu jego ubierania , samocjodzie itd.
  • Gość
    01.08.2017 17:02
    Znam tych ludzi, co za wierutne kłamstwa i bzdury. Jeżeli to jest naprawdę wywiad z Horniatem, to nic się nie zmienił, tam może o rodzinie to prawda, ale jakieś układy w Niemczech, jak mu na twarz za długi w Polsce sikali. Takie bzdury to bezczelność, mały uliczny ćpunek to był, a nie jakiś kurier, co zarabia 30 tysięcy euro miesięcznie, nie mowiac już o tym, że on kokainy pewnie na oczy nie widział, bo zażywał najtańsze dopalacze i mieszkał u kolegi na działce... Takie kłamstwa, wstyd...
  • Gość
    02.08.2017 21:15
    W wieku 12 lat kumplowaliśmy sie i nic takiego sie nie działo .. potem palił troche "marychy" ,ktora byla jakims zielskiem z pola,bo nikt nie bral go na poważnie ...twoja mama fajnka kobieta nie ma co jej oczerniac ! Klamstwo,kłamstwem pogania!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    14°C Poniedziałek
    noc
    12°C Poniedziałek
    rano
    17°C Poniedziałek
    dzień
    18°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama