Leśne requiem

Operacja polska NKWD, rozpoczęta w sierpniu 1937 r., była ludobójstwem dokonanym na Polakach żyjących w Związku Sowieckim. Zamordowano wtedy ok. 200 tys. naszych rodaków. Największą polską nekropolią w Rosji z tego okresu jest Lewaszowo pod Petersburgiem.

Reklama

Wielki Terror rozpętany na polecenie Stalina latem 1937 r. dotknął wszystkie grupy narodowe i społeczne żyjące w Związku Sowieckim. Jego ofiarą padło ponad 700 tys. osób, zastrzelonych przez NKWD i pochowanych po kryjomu w leśnych uroczyskach. Wszyscy zostali uznani za kontrrewolucjonistów i skazani w trybie nadzwyczajnym bez wskazania winy, bez sądu, bez prawa do obrony. O losie Polaków mieszkających w Związku Sowieckim przesądził rozkaz nr 00485 podpisany 11 sierpnia 1937 r. przez ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego Nikołaja Jeżowa. Nakazywał masowe aresztowania ludności polskiej w całym Związku Sowieckim. Formalnie chodziło o uderzenie w tajną strukturę polskiego wywiadu, opisaną w tym dokumencie jako Polska Organizacja Wojskowa. W istocie żadnej polskiej siatki szpiegowskiej nie było. Chodziło o pretekst do rozpoczęcia ludobójczej operacji.

Rozkaz Jeżowa przewidywał, że wszystkich aresztowanych należy podzielić na trzy grupy. Pierwszą należało natychmiast rozstrzelać, pozostałych skazać na 8 lub 10 lat łagru. Jeżow podkreślał, aby Polaków aresztować nie „dziesiątkami”, ale „setkami”. Rozkaz został wykonany z całą bezwzględnością. Wystarczyło być Polakiem, aby nocą pod dom podjechała karetka więzienna, nazywana powszechnie „czarnym krukiem”. Funkcjonariusze NKWD okazywali nakaz aresztowania i zabierali swoją ofiarę. Nawet jeżeli zatrzymany został rozstrzelany, rodzina dowiadywała się, że skazano go na 10 lat łagru bez prawa korespondencji. Wszelki ślad po nim znikał. Dzieci zamordowanych dowiadywały się o prawdziwych losach rodziców dopiero pod koniec lat 80., kiedy media zaczęły pisać o masowych grobach ofiar stalinowskiego terroru.

Najbardziej ucierpieli Polacy na Ukrainie i Białorusi. Byli to głównie chłopi mieszkający na tych terenach od stuleci. Granice wschodnie Rzeczypospolitej, wyznaczone w traktacie ryskim po wojnie polsko-sowieckiej, pozostawiły ich poza ojczyzną. Tysiące spośród nich aresztowano i rozstrzelano w Kuropatach pod Mińskiem, kijowskiej Bykowni czy pod Żytomierzem. Historycy szacują, że podczas Wielkiego Terroru życie straciło co najmniej 200 tys. naszych rodaków. Rodziny zamordowanych wysiedlano do Kazachstanu, gdzie ich potomkowie żyją do dzisiaj.

Listy śmierci

Największym miejskim skupiskiem Polaków w Związku Sowieckim był Leningrad (dziś Petersburg), gdzie osiedlali się oni od XIX wieku. Mimo że po rewolucji bolszewickiej wielu z nich wyjechało, w połowie lat 20. XX w. mieszkało ich tam jeszcze 43 tysięcy. Większość stanowili robotnicy zatrudnieni w największych miejscowych fabrykach: Zakładach Putiłowskich, Arsenale i Zakładzie Metalowym. W sierpniu 1937 r., kiedy w mieście zaczęły się aresztowania, nie było ani jednej polskiej rodziny, której bliscy nie byliby represjonowani. Anatolij Razumow, szef Centrum „Przywracanie Imion” w Petersburgu, podkreśla, że operacja polska w Leningradzie cechowała się wyjątkowym okrucieństwem. Oficjalne dane mówią, że tylko od sierpnia do grudnia 1937 r. w Leningradzie rozstrzelano 2039 Polaków, ale Razumow uważa, że w czasie Wielkiego Terroru w całym okręgu leningradzkim mogło ich zginąć ponad 6 tysięcy. Nie wszyscy pochodzili stąd, czasem byli to mieszkańcy Białorusi lub Ukrainy. Nawet ludzie, którzy nie przyznawali się do polskich korzeni i nie znali języka polskiego, trafiali na listy śmierci, jeśli NKWD odkryła, że mają znajomych w naszym kraju. Ten sam los spotykał także Rosjan, którzy kiedykolwiek mieli kontakt z Polską, m.in. tłumaczy i lektorów języka polskiego. Wystarczyła wizyta w polskim konsulacie, czy wyznanie katolickie, aby zostać objętym polską operacją.

Razumow podkreśla, że Polacy znajdowali się nie tylko na listach zestawianych według kategorii narodowościowych, ale także innych, a więc liczba polskich ofiar Wielkiego Terroru jest zapewne większa. Z całą pewnością Polacy, po Rosjanach, dominują wśród ofiar Wielkiego Terroru. Uwzględniając fakt, że stanowili jedynie niewielki procent mieszkańców Związku Sowieckiego, można powiedzieć, że proporcjonalnie byli głównymi ofiarami tej zbrodniczej akcji, którą trudno określić inaczej niż ludobójstwo polskiej społeczności żyjącej w Związku Sowieckim. – Wobec Polaków postępowano ze szczególnym okrucieństwem – podkreśla Razumow.

Polska operacja stała się wzorem powielanym przez NKWD w stosunku do innych grup narodowych. W przypadku Polaków, jak dodaje Razumow, nie stosowano nawet fikcyjnej procedury skazywania przez tzw. Specjalne Trójki NKWD. Dokumenty skazanych wysyłano zazwyczaj do Moskwy, gdzie indywidualnie zatwierdzano wyrok. W przypadku Polaków było inaczej. Do Moskwy wysłano całe spisy, po sto osób. Po ich zatwierdzeniu natychmiast zaczynano rozstrzeliwanie.

Za zielonym parkanem

W świadomości mieszkańców Leningradu zachowała się pamięć o podmiejskim lesie Lewaszowska Pustosz, należącym do NKWD i otoczonym drewnianym zielonym płotem. – W czasach pieriestrojki przyjechali tam działacze Memoriału, aby sprawdzić, co kryje się za parkanem – wspomina Irina Flige, szefowa petersburskiego Memoriału. Przede wszystkim byli to krewni ofiar Wielkiego Terroru, którzy pamiętali o swych zamordowanych w 1937 r. bliskich. Na miejscu zatrzymali ich żołnierze. „Czego pilnujecie, skoro tam jest tylko las?” – pytano ich. „Pilnujemy lasu, gdyż taki mamy rozkaz”.

Nie pilnowali jednak tylko kilku hektarów gęstego lasu. Nie wiedząc o tym, byli strażnikami jednego z największych stalinowskich cmentarzy. W latach 1937–1950 pochowano tutaj 40 485 ofiar politycznych represji. Wkrótce władze partyjne i KBG potwierdziły, że Lewaszowo jest miejscem pochówku ofiar Wielkiego Terroru. Mieszkańcy Leningradu dowiedzieli się, że ich bliscy, których szukali po całym kraju, leżą niedaleko. Jak napisał ktoś w księdze pamięci cmentarza lewaszowskiego: „Szukałem Cię wszędzie, a Ty byłeś bardzo blisko”.

To także największa nekropolia polskiej operacji NKWD w Rosji. Spoczywa na niej ponad 2 tys. Polaków. Dzisiaj to miejsce jest parkiem pamięci. Na drzewach umieszczono tabliczki z nazwiskami ofiar oraz liczne pomniki poświęcone pamięci zamordowanych osób i przedstawicieli poszczególnych grup narodowych. Cały teren, jak przed laty, otacza zielony parkan, niedawno pieczołowicie zrekonstruowany. Na teren cmentarza wchodzi się przez wąską bramę. W środku oryginalny jest barak, w którym stacjonowała jednostka wartownicza, obecnie zaś mieści się tam niewielkie muzeum. W centrum stoi pomnik polskich ofiar oraz krzyż z nazwiskami księży katolickich z rejonu Leningradu, rozstrzelanych w czasie Wielkiego Terroru. Większość tabliczek z nazwiskami Polaków napisana jest w języku rosyjskim, czasem także po polsku. Stale przybywają nowe. Na jednej z nich, powstałej w 2004 r., poświęconej pamięci Wincentego Kiejdo, umieszczono informację, że pamiętają o nim córka, wnuki i prawnuki. Pamięć więc trwa ponad pokoleniami.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    2°C Sobota
    wieczór
    1°C Niedziela
    noc
    0°C Niedziela
    rano
    2°C Niedziela
    dzień
    wiecej »

    Reklama