Trybunał dla dżihadystów

Prawo międzynarodowe daje podstawy do osądzenia zbrodni ludobójstwa, jakiej na chrześcijanach Bliskiego Wschodu dopuszcza się tzw. Państwo Islamskie. Jednak bez woli politycznej mocarstw nie ma szans na utworzenie właściwych trybunałów karnych.

Reklama

Owspółczesnym prześladowaniu chrześcijan napisano już wiele. To jednak ciągle za mało, by przerwać spiralę przemocy. Islamiści z Daesh (jak w krajach arabskich i na Zachodzie określa się Państwo Islamskie) nie odnieśliby tylu sukcesów, gdyby nie bierność zaangażowanych w konflikt mocarstw lub wręcz wspieranie przez niektóre kraje bojówek dżihadystów buszujących w Iraku i Syrii. Teraz, gdy Daesh jest w odwrocie, wydaje się, że nadszedł czas na ściganie zbrodniarzy na podstawie prawa międzynarodowego. Z taką inicjatywą występuje m.in. Instytut na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”. W opublikowanym niedawno raporcie w rzeczowy sposób wykazuje, że społeczność międzynarodowa ma wszelkie podstawy prawne, by uruchomić międzynarodowy trybunał karny przeznaczony właśnie do osądzenia zbrodni dokonanych przez Daesh na chrześcijanach. Okazją do podjęcia działań w tym kierunku ma być zbliżająca się dwuletnia obecność Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (jako członek niestały). Czy pomysł ma w ogóle jakiekolwiek szanse powodzenia?

Moc i niemoc

Autorzy raportu na wstępie przyznają, że jest pewna trudność z działającym już jako stały sąd Międzynarodowym Trybunałem Karnym, który w 1998 roku został powołany do życia przez 120 państw na podstawie statutu rzymskiego. Owszem, jego zadaniem jest ściganie zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych, więc działania Daesh jak najbardziej kwalifikują się do tych kategorii. Problem w tym, że jurysdykcja Trybunału nie obejmuje takich krajów jak Syria czy Irak, które nie są sygnatariuszami statutu rzymskiego. Ale na tym problemy się nie kończą. Nawet gdyby te kraje podlegały wyrokom MTK, to w przypadku Państwa Islamskiego trudno mówić o powiązaniu z którymkolwiek z tych krajów (jest wręcz przeciwnie), a tym samym odpowiedzialnością ich rządów za zbrodnie Daesh. Jest za to pewien kruczek – otóż w oddziałach Państwa Islamskiego walczą również obywatele krajów zachodnich, które są sygnatariuszami statutu rzymskiego i w ich przypadku jurysdykcja MTK jak najbardziej wchodzi w grę. Tym bardziej że wyroki stosuje się do konkretnych osób, więc teoretycznie nie stanowi problemu, by pod sąd doprowadzić tych, którzy wracają do Europy po walkach w Syrii czy Iraku. Problemem, którego raport nie zauważa, jest jednak fakt, że wśród opisu zbrodni, jakie – zgodnie ze statutem – może sądzić MTK, nie ma ani słowa o terroryzmie. I nie jest to bynajmniej przypadek – sygnatariusze nie mogli porozumieć się co do definicji terroryzmu, więc żeby nie przedłużać negocjacji dotyczących powstania trybunału, zostawiono ten temat i… już do niego nie wracano. W punkcie wyjścia zatem problemem byłoby ustalenie nie tylko tego, czy zbrodniarze z Daesh w ogóle mogą być sądzeni akurat przez MTK, ale też jaka właściwie jest kwalifikacja zarzucanych im czynów. Większość ludzi jest raczej przekonana, że wystarczy nazwać to terroryzmem – i gdyby ta opinia przeważyła, to rzeczywiście brak terroryzmu w statucie rzymskim stanowiłby przeszkodę do podjęcia działań. Tyle tylko, że regularną, planową, systematyczną eksterminację ludności chrześcijańskiej trudno nazwać wyłącznie terroryzmem.

Słabość Unii

Autorzy raportu, świadomi słabości Międzynarodowego Trybunału Karnego w kwestii rozliczenia Państwa Islamskiego, wskazują na inne instrumenty – te należą do UE i ONZ. „Na podstawie art. 84 TFUE Unia może podejmować środki w celu promowania i wspierania działania państw członkowskich w dziedzinie zapobiegania przestępczości, co w praktyce może polegać np. na ustanawianiu programów finansowych przeznaczonych na wsparcie walki z prześladowaniem chrześcijan” – czytamy w raporcie. I dalej: „Ponadto Rada Europejska może, w ramach ogólnych kompetencji w zakresie wyznaczania kierunków działania Unii, ustanowić ogólnoeuropejski program współpracy między państwami w zakresie ścigania zbrodniarzy islamskich. (...) Unia ma możliwość włączenia zagadnienia prześladowań wyznawców Chrystusa do stałej agendy działań dyplomatycznych Wysokiego Komisarza UE ds. Polityki Zagranicznej” – dodają autorzy, ale w dalszej części przyznają, że skuteczność tych działań jest mocno wątpliwa.

Co zatem pozostaje? Eksperci Ordo Iuris uważają, że najefektywniejsze środki pozostają w dyspozycji Rady Bezpieczeństwa ONZ. A ponieważ Polska już od przyszłego roku będzie brała udział w pracach tej najważniejszej agendy ONZ, pojawił się pomysł, by rząd polski zaangażował się szczególnie w kwestie rozliczenia zbrodni na chrześcijanach. I choć zjawisko prześladowań jest o wiele szersze niż działalność Daesh, to jednak systematyczna i zarazem skupiona na określonym obszarze eksterminacja ludności chrześcijańskiej jest łatwiejsza do zakwalifikowania w ramy prawne i procesowe.

Prawo a polityka

Co może Rada Bezpieczeństwa? Możliwe jest m.in. wysłanie międzynarodowych sił zbrojnych na terytoria, w których jeszcze działa Daesh. Ten punkt jednak warto odstawić na bok, bo międzynarodowych sił akurat w Syrii jest aż nadmiar. Problem w tym, że jak dotąd nie były one w stanie rozwiązać tego konfliktu, wręcz przeciwnie, aktywnie wspierają poszczególne strony, co skutecznie przeciąga wojnę. Warto za to podjąć działania, by Rada Bezpieczeństwa w drodze rezolucji utworzyła międzynarodowy trybunał karny – bo ma do tego kompetencje – do osądzenia konkretnych zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni ludobójstwa. Byłby to trybunał stworzony ad hoc, na potrzeby tych konkretnych przypadków (pozwala na to art. 39 Karty Narodów Zjednoczonych). W ten sposób tworzono już Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii czy Międzynarodowy Trybunał dla Rwandy. Oba powstały właśnie ad hoc i nie są tożsame ze wspomnianym wcześniej stałym MTK. Autorzy raportu przygotowali nawet gotowy projekt rezolucji RB ONZ, który teraz mógłby stanowić punkt wyjścia do dalszych prac. Dużo zależy od determinacji polskich władz – czy zechcą stać się adwokatem prześladowanych na forum międzynarodowym. Jeszcze więcej zależy od woli politycznej mocarstw i państw zaangażowanych w wojnę w Syrii. Gdyby nie splot interesów, o które świat walczy w Syrii (bo to jest wojna światowa, co podkreślają tamtejsi biskupi), ten konflikt zakończyłby się już dawno. Wiara w możliwości sprawcze ONZ musi być zatem zrównoważona świadomością tego, kto tak naprawdę rozdaje karty.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • (wujek) Olek
    22.10.2017 22:27
    Świeckie państwa dowolnego prawa w tradycji (nied-)oświeconej rewolucji francuskiej markiza de Sade mają te same ludobójcze korzenie (Vendée, Banu Quraiza) i ten sam interes jak Islam w niszczeniu judeochrześcijaństwa. Marność nad marnością, nic nowego pod słońcem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    4°C Wtorek
    dzień
    4°C Wtorek
    wieczór
    5°C Środa
    noc
    5°C Środa
    rano
    wiecej »

    Reklama