Czekając na powrót małżonka

Każda z tych trzech historii zaczyna się nieco inaczej. Wszystkie łączy jedno: ich bohaterowie chcą wytrwać w wierności swoim sakramentalnym małżonkom.

Reklama

Tomasz: Żona stanęła w drzwiach i powiedziała, że odchodzi. Nie było wybuchów złości, prób ratowania małżeństwa. Wróciła po miesiącu, ale stwierdziła, że to, co jest między nami, musimy załatwić po ludzku, nie włączając w to Boga. Tak zaczęła się w naszym małżeństwie równia pochyła. Po dwóch latach żona znów związała się z innym mężczyzną.

Monika: To ja odeszłam od męża. Miałam ku temu powody, o których nie chcę mówić. Mieszkamy osobno już od 5 lat, jesteśmy 4 lata po rozwodzie. Bardzo mocno się pogubiliśmy.

Sebastian: Przez wiele lat miałem problem z alkoholem. To doprowadziło do tego, że rozpadło się – po ludzku – nasze małżeństwo. Żona ode mnie odeszła, wpadłem w długi, straciłem właściwie wszystko.

Te trzy historie spotykają się we wspólnocie Sychar. Tomasz, Monika i Sebastian oraz inni członkowie tej grupy podjęli decyzję, by nie wchodzić w kolejne związki, bo - choć po ludzku ich małżeństwa się rozpadły - to przed Bogiem wciąż są mężami i żonami swoich współmałżonków. I chcą być im wierni. Skąd czerpią siłę, by trwać w tej wierności? Ich historie poznasz czytając tekst Szymona Babuchowskiego "Płyną pod prąd" w najnowszym numerze "Gościa Niedzielnego".

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Blachnicki
    22.09.2017 14:05
    Wytrwałości życzę. Wiem jakie to trudne. Moja żona po prostu nie lubi seksu. Bywają lata kiedy kochaliśmy się DOSŁOWNIE raz na rok i to byle jak. Bo jak tu przeżywać chwilę kiedy wiem ze żonie to nie sprawia przyjemności. Zastanawiam się czy ona nie ma innej orientacji.. Ja jej nie krzywdziłem. Więc nie wiem skąd ta niechęć. Poza seks em małżeństwo nie przeżywa kryzysu. Tylko ja po cichu przeżywam frustrację i nurtują mnie pytania dlaczego tak jest. Pomimo upływających moich lat młodości postanowiłem opierać pokusy szukania miłości poza moim małżeństwem. Szkoda tylko że moja małżonka tego nie docenia. Może kiedyś.
  • Anna Panna
    22.09.2017 18:40
    Strasznie trudne i gorzkie musi być życie opuszczonego małżonka. Ale wierność jest konsekwencją dokonanego wyboru...
  • E
    22.09.2017 20:15
    Pani Anno Panno, trudne I gorzkie bywa często również życie małżeńskie. Przypomnę Pani słynne zdanie Św Augustyna: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu". W małżenstwie lub poza nim człowiek osiàga prawdziwy pokój I szczęście jeśli żyje w dobrej relacji Bogiem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    15°C Sobota
    dzień
    16°C Sobota
    wieczór
    12°C Niedziela
    noc
    10°C Niedziela
    rano
    wiecej »

    Reklama