Kard. Müller: Krytyków "Amoris laetitia" trzeba potraktować poważnie

Celem rozwiązania impasu między papieżem Franciszkiem a osobami wysuwającymi poważne zastrzeżenia wobec jego nauczania warto byłoby ustanowić grupę kardynałów, którzy podjęliby dysputę teologiczną z krytykami Ojca Świętego - uważa kardynał Gerhard Ludwig Müller.

Reklama

Emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary w wypowiedzi dla „National Catholic Register” wyraził przekonanie, że ma na myśli dyskusję z przedstawicielami kardynałów, którzy zgłosili swoje „dubia” – wątpliwości, jak i opublikowanej w minioną niedzielę sygnatariuszy „Synowskiej korekty”.

Zdaniem kardynała Müllera dysputa teologiczna, sformalizowana metoda debaty mająca na celu odkrycie i określenie prawdy w teologii, dotyczyłaby „odmiennych a czasami kontrowersyjnych interpretacji niektórych stwierdzeń rozdziału 8 adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Niemiecki purpurat jest przekonany, że Kościół potrzebuje więcej dialogu i wzajemnego zaufania, a nie polaryzacji i polemiki. Dodał, że następca św. Piotra „zasługuje na pełne poszanowanie jego osoby i boskiego mandatu, a z drugiej strony jego uczciwi krytycy zasługują na przekonującą odpowiedź”.

„Musimy uniknąć nowej schizmy i oddzielania się od jednego Kościoła katolickiego, którego trwałą zasadą i fundamentem jedności i komunii w Jezusie Chrystusie jest obecny papież, Franciszek oraz wszyscy biskupi pozostający z nim w pełnej jedności” - stwierdził kard. Gerhard Ludwig Müller.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • abdullak
    27.09.2017 11:02
    @ TomaszL - internet nie gryzie., Proszę poczytać sobie dostępne fragmenty listu np. biskupów niemieckich
  • sp
    27.09.2017 11:16
    Kościół, to mistyczne Ciało Chrystusa - On odczuwa więc głęboko wszystko, co się w Kościele dzieje. Nawet jeśli uważamy, że to Ciało jest przez kogoś ranione, to nie powinniśmy z tego powodu jeszcze Go rozrywać, lecz raczej starać się rany oczyszczać i leczyć. I tak odczytuję również słowa Kard. Muellera.
  • Gość
    27.09.2017 12:29
    Szkoda że nie mówił tak o krytykach Jana Pawła II wtedy kiedy pozbywał się po objęciu swojego pontyfikatu wszystkich którzy inaczej widzieli pewne sprawy niż on. Wtedy krytyków JP II po prostu USUNIĘTO.
  • PTaraski
    27.09.2017 12:30
    Roberto De Mattei: Wpływ i znaczenie Correctio filialis na świecie
    27 września 2017 r.

    "Korekta synowska ", skierowana do papieża Franciszka przez ponad 60 kapłanów i uczonych Kościoła, wywarła niezwykły wpływ na cały świat. Nie zabrakło tych, którzy starali się zminimalizować tę inicjatywę, deklarując, że liczba sygnatariuszy jest "ograniczona i marginalna". Jeśli jednak inicjatywa ta nie ma znaczenia, dlaczego jej reperkusje były tak szeroko rozpowszechnione we wszystkich mediach na pięciu kontynentach, w tym w krajach takich jak Rosja i Chiny? Steve Skojec na stronie Onepeterfive donosi, że badanie Google News zaowocowało ponad 5.000 artykułów informacyjnych, podczas gdy na stronie www.correctiofilialis.org odwiedziło 100.000 osób w ciągu 48 godzin. Przystąpienie na tej stronie jest nadal otwarte, nawet jeśli widoczne będą tylko niektóre podpisy. Trzeba przyznać, że powód tego ogólnoświatowego echa jest jedyny: prawdę można zignorować lub stłumić, ale kiedy jest ona wyrażona z klarownością, ma swoją własną wewnętrzną moc i jest przeznaczona do rozprzestrzeniania się przez siebie. Głównym wrogiem prawdy nie jest błąd, ale wieloznaczność. Przyczyną dyfuzji błędów i niedopatrzeń w Kościele nie jest siła tych błędów, ale winna być winna cisza tych, którzy otwarcie bronią prawdy Ewangelii.


    Prawdą, o której mówi "synowska korekta" jest to, że papież Franciszek poprzez serię słów, czynów i przeoczeń "podtrzymał, poprzez bezpośrednie lub pośrednie środki (czy jest świadomy, czy nie, nie wiemy, nie chcemy go osądzać) przynajmniej" siedem fałszywych i heretyckich propozycji, które rozpowszechniły się w Kościele przez jego urząd publiczny, jak i poprzez prywatne działanie "Sygnatariusze nalegają z szacunkiem, aby papież".

    Nie otrzymano jeszcze żadnej odpowiedzi na korektę, a jedynie nieudolne próby dyskwalifikacji lub wyodrębnienia sygnatariuszy, ze szczególnym uwzględnieniem niektórych z najbardziej znanych, takich jak były prezydent Banku Watykańskiego, Ettore Gotti Tedeschi. W rzeczywistości, jak sam Gotti Tedeschi powiedział w wywiadzie dla Marco Tosatti 24 września, autorzy Korrectio działali z miłości do Kościoła i Papiestwa. Gotti Tedeschi i inny znany sygnatariusz, niemiecki pisarz Martin Mosebach, zostali w Angelicum 14 września ubiegłego roku pochwaleni przez publiczność liczącą ponad 400 księży i świeckich, złożoną z trzech kardynałów i kilku biskupów, z okazji konwentu obchodzącego dziesiątą rocznicę Motu proprio, Summorum Pontificum.

    Pozostali dwaj sygnatariusze, profesorowie Claudio Pierantoni i Anna Silva, wyrazili te same idee w Korrectio na spotkaniu na temat "Wyjaśnienie tematu", zorganizowanym 23 kwietnia tego roku przez Nuova Bussola Quotidiana, wspieraną przez innych prelatarzy, wśród których był nieżyjący kardynał Carlo Caffara. Wielu innych sygnatariuszy dokumentu zajmuje lub zajmowało znaczące stanowiska w instytucjach kościelnych. Inni znów są wybitnymi profesorami uniwersyteckimi. Gdyby autorzy Korrectio byli odizolowani w świecie katolickim, ich dokument nie miałby takiego rezonansu.

    Apel Filialny do papieża Franciszka w 2015 roku został podpisany przez około 900.000 osób z całego świata i deklaracja wierności niezmiennej nauce Kościoła o małżeństwie, przedstawiona w 2015 roku przez 80 osób katolickich, zebrała 35.000 podpisów. Rok temu czterech kardynałów sformułowało swój Dubia w Exhortation Amoris laetitia. Tymczasem skandale o charakterze ekonomiczno-moralnym osłabiają pontyfikat papieża Franciszka. Amerykański watykanin, John Allen, z pewnością nie o tradycyjnym zgięciu, ujawnił 25 września na Cruxie, jak trudne stało się jego stanowisko w dzisiejszych czasach.

    Do najbardziej śmiesznych oskarżeń, jakie wysuwane są przeciwko sygnatariuszom tego dokumentu, należy bycie "Lefebvriansem" z powodu podpisu biskupa Bernarda Felarda Fellaya, przełożonego braterskiej wspólnoty św. Piusa X. Przynależność Księdza Fellaya do tego rodzaju dokumentu jest aktem historycznym, który bez cienia wątpliwości wyjaśnia braterstwo ". Jednak "Lefebwrianizm" jest lokalizacją słowną, która ma dla progresywistów taką samą rolę, jaką słowo "faszyzm" miało dla komunistów w latach siedemdziesiątych XX wieku: dyskredytować przeciwnika, bez omawiania przyczyn. Obecność nadawcy Felarda Fellaya jest ponadto uspokajająca dla wszystkich sygnatariuszy Korrectio. Jak Papież nie może mieć takiego samego zrozumienia i życzliwości w stosunku do nich, jak w ciągu ostatnich dwóch lat pokazał, że w kierunku braterskiej wspólnoty św. Piusa Xgo. --- Całość na: https://rorate-caeli.blogspot.com/2017/09/de-mattei-worldwide-impact-and.html
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    6°C Piątek
    wieczór
    3°C Sobota
    noc
    1°C Sobota
    rano
    2°C Sobota
    dzień
    wiecej »

    Reklama