Spisane czyny i rozmowy

Afera Cambridge Analytica zszokowała świat. Użytkownicy sieci nagle ze zdziwieniem zorientowali się, że ktoś poznał ich prywatne sprawy, o których pisali w internecie.

Dziesiątki milionów prze- ­świetlonych użytkowników, kilkadziesiąt miliardów informacji o znajomościach, wielki giełdowy spadek Facebooka – afera związana z brytyjską firmą doradczą pokazała najgorszą stronę polityki. Przede wszystkim jednak przypomniała, że w wirtualnym świecie nie istnieje prywatność.

Fakty są złe

Cambridge Analytica to firma pomagająca w prowadzeniu kampanii wyborczych. Afera wybuchła po ujawnieniu nagrania z udziałem szefów przedsiębiorstwa. Dziennikarz udający bogacza ze Sri Lanki spotkał się z nimi kilkakrotnie. Usłyszał, że pracowali już w Malezji, Europie Wschodniej i Kenii, a niedługo jadą do Brazylii i Chin, gdzie mają zrealizować projekt niezwiązany z polityką. Później przyznali, że pracowali też podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA oraz brytyjskiej kampanii dotyczącej Brexitu. – Nie jest dobrze bazować na faktach. Wszystko zależy od emocji – tłumaczył zasady działania Mark Turnbull, dyrektor zarządzający firmy.

Dostępne jest 12% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    18°C Sobota
    noc
    15°C Sobota
    rano
    24°C Sobota
    dzień
    25°C Sobota
    wieczór
    wiecej »