wiara.pl

info

Bartoszewski: Przesłanie o dialogu

dodane 2010-03-12 11:53

KAI |

Przesłanie o dialogu wygłosił podczas inauguracji VIII Zjazdu Gnieźnieńskiego prof. Władysław Bartoszewski. Jego zdaniem, sztuka prowadzenia dialogu pozostaje „nieco w tyle za stojącymi do dyspozycji możliwościami i wymaganiami obecnych czasów”.

Bartoszewski: Przesłanie o dialogu   Józef Wolny/Agencja GN Władysław Bartoszewski

Istnieje jednak pewien zasób określeń, wyznaczających moim zdaniem warunki sprzyjające budowaniu dialogu. Nie mam na myśli konkretnych słów, używanych na co dzień w rozmowie, ale raczej pojęcia abstrakcyjne, choć o bardzo konkretnych i praktycznych następstwach. Należą do nich między innymi wolność, odpowiedzialność, sąsiedztwo, spotkanie i… normalność.

Pierwsze z nich, pojęcie wspomnianej już przeze mnie wolności stanowi najbardziej podstawowy warunek zaistnienia porozumienia. „Najpierw wolność, później pokój na świecie!” – to cytowana przez mnie często wypowiedź jednego z najwybitniejszych filozofów europejskich Karla Jaspersa podczas wręczenia mu Pokojowej Nagrody Księgarstwa Niemieckiego w 1958 roku. Postulat odwrotny: „Najpierw pokój, później wolność”, jest błędny, albowiem pozorny pokój istniejący w oparciu o sztuczny porządek i strach przed władzą totalitarną jest jedynie chwilowym stłumieniem zakorzenionych napięć i konfliktów, które łatwo mogą przerodzić się we wzajemną nienawiść.

Najlepszą gwarancją dialogu jest zatem obszar wolności, ale wolność to nie tylko sprawa indywidualna. Wiąże się bezpośrednio z odpowiedzialnością, albowiem akceptując ją jako nasze nadrzędne prawo, bierzemy na siebie zarazem ogromny obowiązek, jakim jest szacunek dla wolności innych. Być wolnym oznacza jednocześnie konieczność współpracy, konieczność akceptacji reguł rządzących relacjami międzyludzkimi w rodzinie czy społeczeństwie. Wolność osobista to poszanowanie wolności drugiego człowieka. W pewnym sensie odpowiedzialnie pojmowana wolność niejako wymusza dialog.

Również sąsiedztwo sprzyja dialogowi, aczkolwiek dialog w sąsiedztwie nie jest bynajmniej oczywisty. Każdy z nas posiada sąsiadów i każdy wie, że mogą oni mieć nie mniejszy wpływ na nasze życie, niż relacje z najbliższą rodziną, w kręgu znajomych czy w środowisku pracy. Istnieją różne modele sąsiedztwa: od przyjaznego współżycia, poprzez obojętność i brak kontaktów, aż po nieporozumienia urastające do rangi tragiczno-komicznych wojen sąsiedzkich. Pomimo tego, sąsiedztwo stwarza przynajmniej możliwą do zrealizowania szansę spotkania.

Spotkanie to najbardziej ludzka forma kontaktu i najbardziej oczywista okazja do nawiązania dialogu, do wzajemnego poznania, które w najlepszy sposób zapobiega uprzedzeniom. Do zrewidowania swoich poglądów i zapoznania się z argumentami drugiej strony.

Wolność, odpowiedzialność, sąsiedztwo i spotkanie, to w moim odczuciu słowa kluczowe, które zawierają się w pojęciu normalności, czyli zwykłego, codziennego współżycia między ludźmi. Owszem, normalność nie jest wolna od konfliktów, lecz oferuje zarazem bogaty zestaw instrumentów do rozwiązywania istniejących napięć.

Z drugiej strony, istnieją pojęcia tworzące atmosferę zgubną dla dialogu. Niekiedy takim pojęciem bywa prawda, którą bardzo chętnie przypisujemy własnym poglądom, dyskwalifikując stanowisko innych. „Kościół szanuje prawo jednostek do swobodnego poszukiwania prawdy oraz przyjmowania jej zgodnie z nakazami sumienia i w myśl tej zasady zdecydowanie odrzuca prozelityzm” – głosił piętnaście lat temu Papież Jan Paweł II na międzyreligijnym spotkaniu w 1995 roku.

Przeciwstawne porozumieniu jest każe nadmierne wyolbrzymianie różnic i kreowaniu wizerunku budzącego strach i niepewność obcego. Tym bardziej, że kategorią obcych bardzo łatwo i szybko bywają objęci ludzie mieszkający do tej pory pod jednym dachem.

Wspomniałem już, że język – niczym przysłowiowy kij o dwóch końcach – służyć może jako narzędzie o szerokiej gamie zastosowań. Potrafi łączyć i dzielić. Łagodzić ból i rozdrapywać rany. To w jaki sposób i z jakim zamierzeniem jest używany, zależy więc wyłącznie od nas. Od naszej woli dialogu i świadomości łączącej nas wspólnoty. Dialog, zwłaszcza dialog partnerski w rodzinie, jest więc subtelną umiejętnością. Sztuką, w opanowanie której nie zawsze wkładamy należyty wysiłek. Którą często niedoceniamy. Zastanawiając się nad istotą tej sztuki warto pamiętać słowa Adama Mickiewicza: „Nic pożądańszego, a nic trudniejszego na ziemi, jak prawdziwa rozmowa”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Wykop

TAGI | BARTOSZEWSKI, DIALOG, ZJAZD GNIEŹNIEŃSKI

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 0 Głosów: 0 Nab 2010-03-12 15:32
Niezalogowany użytkownik Z pewnością ten pan wie o czym mówi, bo ma w tej materii (prowadzenie dialogu) doświadczenie praktyczne - od choćby publicznie wygłaszane inwektywy.
Z drugiej strony, mimo jego doświadczenia praktycznego, czy można go traktować serio, a tym bardziej jego moralizatorsko-pseudofilozoficzne wywody skoro do dziś nie przeprosił mnie i wielu innych za publiczne nazwanie bydłem.
Czy można traktować poważnie i wiarygodnie kogoś kto bezprawnie używa tytułu profesora (Niemcy go oskarżyli, gdy zrobił to u nich)nie legitymując się prawdopodobnie nawet wyższym wykształceniem?
I wreszcie jaka wiarygodność w poglądach na dialog ma "autorytet" kreowany przez środowiska GW?
Ja dziękuje - ta osoba dla mnie nie jest ani wiarygodna, ani poważna, a jej wypowiedź to zwykły bełkot.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...