| $ | USD | 3,1703 | |
| € | EUR | 4,2048 | |
| Fr | CHF | 3,4752 | |
| £ | GBP | 5,0216 |
dodane 2010-03-13 15:53
PAP |
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zaapelował w sobotę do szefa MSZ Radosława Sikorskiego, by w prawyborach, które mają wyłonić kandydata PO na prezydenta, zagłosowali na siebie nawzajem.
"Drogi Radku, złóżmy deklaracje, że ty i ja zagłosujemy na siebie nawzajem" - zaapelował Komorowski podczas sobotniego spotkania z działaczami mazowieckiej Platformy popierającymi go w prawyborach.
Marszałek dodał, że składa tę propozycję, by "uniknąć krępującej sytuacji, jaką jest ryzyko oddania głosu na siebie, ale także by uniknąć sytuacji, która jest też trochę wstydliwa: wstrzymania się od głosu".
"To jest moja serdeczna propozycja: obiecajmy, że oddamy głos na siebie nawzajem, by podkreślić jedność środowiska Platformy i gotowość szukania tego, co łączy" - powiedział marszałek Sejmu.
Komorowski i Sikorski rywalizują o rekomendację PO w wyborach prezydenckich. Wyniki prawyborów mają być przedstawione 27 marca. Głosowanie pocztą trwa do 18 marca, a internetowe odbędzie się od 19 do 25 marca.
Sobotnie spotkanie z mazowieckimi działaczami PO - i popierającymi Komorowskiego znanymi osobami - odbywało się pod hasłem "Przyjaciele dla Bronisława Komorowskiego" w Podchorążówce w warszawskich Łazienkach.
Komorowski żartował, że to spotkanie niesie ze sobą wiele optymizmu, bo "Jarosław Kaczyński zdecydował, że IV RP przenosi do Egiptu i do Tunisu". Dementował też żartobliwie, że nie wybiera się do Pałacu Prezydenckiego, aby zabrać Lechowi Kaczyńskiemu żyrandol.
"Chcę kandydować, żeby zabrać PiS-owi możliwość blokowania procesu modernizacji Polski oraz psucia polskiego wizerunku w kontakcie ze światem. (...) Trzeba być bezwzględnym w wytykaniu poważnych grzechów popełnionych przeciwko Polsce" - mówił. Za "grzechy" Lecha Kaczyńskiego uznał "rekord dwudziestolecia jeśli chodzi o popsucie systemowej reformy" służby zdrowia, a także "blokowanie szansy na budowanie wizerunku Polski jako kraju zaangażowanego głęboko w proces integracji europejskiej".
"Rekordem jest trzymanie przez półtora roku, niedokończenie procesu ratyfikacyjnego Traktatu z Lizbony przez siebie samego wynegocjowanego. Jest za co krytykować obecnego prezydenta - za wzrost nie warto" - powiedział Komorowski.
Zadeklarował, że jego prezydentura będzie "prezydenturą współpracy ponad podziałami", a także że będzie działał na rzecz dogonienia przez Polskę "głównego peletonu" krajów UE. "To jest w zasięgu naszych możliwości, jeśli zlikwidujemy elementy polskiego piekła - (...) politykierstwo, samolubstwo polityczne" - powiedział.
"Drogi panie Bronisławie, wierzę, że przyszły prezydencie Polski" - zwrócił się do Komorowskiego obecny na spotkaniu aktor Daniel Olbrychski. Podkreślił, że Komorowski byłby prezydentem, którego "na pewno nie będziemy się musieli w żadnym kontekście wstydzić". "przez ostatnie 20 lat nie zawsze tak bywało". Olbrychski podarował Komorowskiemu ostrogi, w których grał księcia Poniatowskiego i Tuhaj-beja. "Ostróg dobry jeździec używa bardzo rzadko, tak jak dobry polityk, ale koń powinien wiedzieć, że one są. Ofiaruję je Panu na dobrą wróżbę" - powiedział.
Chodziarz Robert Korzeniowski podkreślał, że zarówno igrzyska olimpijskie, jak i wybory parlamentarne następują co cztery lata; a jak zaznaczył, mało jest polityków, którzy tak wyraźnie jak Komorowski odzwierciedlają pojęcie "długodystansowości". "Po tylu kwalifikacjach olimpijskich czas jest na tę najważniejszą - do okrążenia, które ma trwać o jeden rok dłużej. Życzę Panu takiej +olimpiady plus+ w złocie" - powiedział.
Posłanka Jadwiga Zakrzewska - w imieniu kobiet-parlamentarzystek - wręczyła Komorowskiemu miniaturkę działka okrętowego. "To jest armata okrętowa. Mamy nadzieję, Bronku, że dobijesz do brzegu i - w razie czego - jak jakiś ruch się tam pojawi, to będziesz korzystał z tej armaty" - mówiła.
Od Julii Pitery Komorowski dostał figurkę kaczuszki ("żebyś pamiętał, do jakiego celu zmierzasz"). Żoliborscy działacze przynieśli transparent "Z Żoliborza płyną wnioski - prezydentem Komorowski".
Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
A skąd pewność, że kontrkandydat na kandydata nie oszuka? Że nie odda głosu na siebie?!
Zaufanie? Zaufanie to za mało. Ufać to można tacie i mamie, i to też nie do końca. W polityce zaufania nie ma - w polityce wycina się watahy.
Już (chyba) towarzysz Lenin powiedział: "Ufajcie, ale kontrolujcie". A jak tu skontrolować kto na kogo głosował, gdy wybory są tajne? Niesposób.
Ach, prawda, głosowanie w PO będzie jawne i udokumentowane - przez internet i listownie - tak jak współczesna dojrzała demokracja wymaga (Notabene, o ile się nie mylę, w PZPR też się głosowało jawnie. Bo i czego niby wyborca miałby się wstydzić, swojego wyboru?). W takim razie, to rzeczywiście da się sprawdzić.
Gdyby jednak sprawdzić się nie dało, to może jednak lepiej żeby kontrkandydaci na kandydata w ogóle nie głosowali? Partyjnego obowiązku głosowania chyba na Platformie nie ma, więc to by rozwiało wszelkie podejrzenia.
Poddaję ten pomysł pod rozwagę panom Bronkowi i Radkowi.
wszystkie komentarze >