Miejsce w Bożym Królestwie

Każdy, kto z Kościołem się zetknął, ma swoje zdanie o nim. Zawsze uproszczone. I dlatego każdy, kto Kościoła szuka, albo do Kościoła należy, musi go wciąż na nowo odnajdywać.

Reklama

Wcielenia Kościoła
Kościółek w malowniczej, bawarskiej wiosce wypełnił się ludźmi. Minutę przed 14 szeroko otwarły się drzwi kościoła, pierwszy wszedł Billy, ojciec Harry’ego. Na głowie miał kapelusz – dokładnie taki, jakie znamy z filmów z Teksasu. Kapelusz był autentyczny, bo młody tato był rodowitym Teksańczykiem. Nie zdjął kapelusza do końca ceremonii. Nie nawykł, widać, do naszych obyczajów. Kilka dni wcześniej, jak zawsze przed chrztem dziecka, odwiedziłem rodzinę Billy’ego. Szybko zorientowałem się, że Teksańczyk nie miał w życiu bliższego kontaktu z religią. Gdy zapytałem o wyznanie (musiałem wpisać do dokumentu, w Niemczech to sprawa podatku), odpowiedział krótko: „Jestem chrześcijaninem”. Wiem, ale czy jesteś katolikiem, rzymskim katolikiem, czy ewangelikiem? Powtórzył: „Jestem chrześcijaninem”. Wtedy zapytałem: O key, ale czy jesteś ochrzczony? Odpowiedział: „Pytasz za dużo”. Wobec tego przestałem pytać, wpisałem „Römisch-katholisch”. Małego Harry’ego ochrzciłem. Kościół powiększył się o kolejnego członka.

Inna ilustracja: To było wiele lat temu. Młody wikary, czyli ja, poszedł do biskupa prosić o zgodę na udział kleryków w – jak się wtedy mówiło – „Oazie Żywego Kościoła”. Użyłem tego określenia, bo było w powszechnym obiegu. Biskup wstał, oparł się rękoma o ogromne biurko, popatrzył na mnie z wysoka i huknął: „Ojciec! To my są martwy Kościół?” Co ja się wtedy nagimnastykowałem, aby uspokoić hierarchę. Miał on swoją rację dokładnie tak samo, jak miał ją ks. Blachnicki, gdy ukuł nazwę „Oaza Żywego Kościoła”. Cały Kościół w rozumieniu o. Blachnickiego był żywy. W takim znaczeniu jego cząstka, grupa młodzieży na rekolekcjach była częścią tego żywego Kościoła.

Trzecia migawka. Rekolekcje parafialne. Wchodzę do kaplicy domu opieki. Gdzieś trzydziestka kobiet zniszczonych wiekiem, chorobą, często samotnością. Ku memu zaskoczeniu nawet te wyglądające na ogarnięte demencją, reagują – jeśli nie na to, co mówię, to na pieśni, na wspólną modlitwę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    3°C Piątek
    noc
    2°C Piątek
    rano
    5°C Piątek
    dzień
    6°C Piątek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama