RBN za upublicznieniem zapisów czarnych skrzynek

Marszałek Sejmu, pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski poinformował po wtorkowym posiedzeniu RBN, że żaden z jej członków nie wyraził sprzeciwu wobec decyzji premiera Donalda Tuska o upublicznieniu zapisów z czarnych skrzynek prezydenckiego Tu-154.

Reklama

Komorowski powiedział, że przedstawicielom RBN udostępniono stenogram zapisów z czarnych skrzynek i mieli oni możliwość wyrażenia swoich opinii i ewentualnych zastrzeżeń co do zamiaru upublicznienia zapisów z tych rejestratorów.

Marszałek podkreślił, że żaden z obecnych na posiedzeniu członków Rady - także szef SLD Grzegorz Napieralski, który opuścił wcześniej jej posiedzenie (i nie zapoznał się z zapisem z czarnych skrzynek) - nie był przeciwny upublicznieniu zapisów.

Komorowski zaznaczył, że rząd, podejmując decyzję o upublicznieniu stenogramów, "ponosi za to odpowiedzialność". "W czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego zadałem wprost takie pytanie czy ktokolwiek zgłasza wątpliwości upublicznienia takich dokumentów. Nikt takich zastrzeżeń nie zgłosił" - powiedział.

Marszałek nie chciał mówić o szczegółach zapisów. "Nie chciałbym się wypowiadać co jest zapisane, a co nie w tych stenogramach. Za chwilę państwo sami będą mogli to przeczytać" - dodał. "Ja nie znalazłem w tych materiałach (stenogramach) żadnych niebywałych sensacji, aczkolwiek parę istotnych wskazówek, tak" - powiedział.

Na wtorkowe posiedzenie RBN nie przybył prezes PiS Jarosław Kaczyński. Na konferencji prasowej, poprzedzającej posiedzenie Rady, Kaczyński oświadczył, że nie chce mieć żadnych przywilejów, jeśli chodzi o zapoznawanie się z materiałami z czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu Tu-154. Prezes PiS wyraził nadzieję, że pełnomocnik rodzin ofiar, m.in. rodziny Kaczyńskich - mecenas Rafał Rogalski zostanie wpuszczony na posiedzenie RBN.

Mec. Rogalski przyjechał do Belwederu, ale nie został wpuszczony na posiedzenie Rady. "Uprawnienia rodzin do zapoznania się ze stenogramami na tym etapie nie będą miały miejsca" - dodał.

Komorowski powiedział po posiedzeniu Rady, że nie ma formuły zastępstwa członka RBN. "Przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwem przybyła osoba z pełnomocnictwami od pana Kaczyńskiego, osoba, która nie jest członkiem Rady. Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest organem konstytucyjnym, ma konkretny, ustalony skład. Nie istnieje formuła zastępstwa członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego" - powiedział Komorowski dziennikarzom po posiedzeniu RBN.

Zaznaczył też, że Kaczyńskiemu została przekazana informacja, że w każdej chwili, jako członek Rady, może się zapoznać ze stenogramami z czarnych skrzynek.

Szef klubu PO Grzegorz Schetyna nieobecność Kaczyńskiego na posiedzeniu RBN ocenił, jako "niepotrzebną demonstrację". "Wokół tragedii niepotrzebnie robimy politykę" - dodał.

Zdaniem Schetyny, taka sytuacja była niepotrzebna. "Zostawmy to, co dotyczy bezpieczeństwa, zapisów skrzynek, przyczyn katastrofy, analizie Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Kwestia postępowania, pełnomocnictwa rodzin, to zupełnie inna kwestia. Nie łączyłbym tego, bo to jest po prostu niepotrzebne" - podkreślił Schetyna.

Komorowski pytany czy Rada powinna, jako pierwsza zapoznać się ze stenogramami z zapisów czarnych skrzynek, powiedział, że "niewątpliwie na kwestii podejścia do RBN ciąży trochę ogólna atmosfera kampanijna, polityczna". "Tylko w ten sposób mogę zrozumieć deklarowaną publicznie niechęć do zapoznania się - jako osoby istotne, ważne w polskiej polityce - jak najwcześniej ze stenogramami, które będą za chwilę własnością opinii publicznej" - powiedział Komorowski.

Jego zdaniem, "rzeczą normalną" jest to, by osoby najważniejsze w państwie, na polskiej scenie politycznej miały dostęp do istotnych informacji. "Jeśli ktoś nie chce z tego korzystać - trudno" - dodał.

Zaznaczył, że nie poprzestanie w działaniach by Rada stał się miejscem, gdzie w oderwaniu "od bieżącej batalii politycznej" można rozmawiać o sprawach bezpieczeństwa.

Marszałek dopytywany dlaczego to nie rodziny ofiar katastrofy jako pierwsze zapoznały się ze stenogramami, odparł: "Rodziny zapoznają się tak, jak reszta opinii publicznej i instytucje państwa polskiego".

«« | « | 1 | » | »»
  • konserwatysta_pl
    01.06.2010 18:38
    Przyjmując, że przedstawiony materiał jest prawdziwy, choć możliwe są drobne "wycinki", to bardzo trudno jest interpretować ostatnie 15 sekund nie będąc pilotem z ogromnym doświadczeniem. Od komendy "odchodzimy" samolot nabiera szybkości i ... spada. Pytanie pierwsze "Dlaczego komenda horyzont 101 nadana przez kontrolera lotu przychodzi poniżej wysokości 50m i powtórzona trzy sekundy później?". Pytanie drugie "dlaczego nie słychać żadnych uwag pilotów tylko odliczanie wysokości, żadnych: nie idzie, co się dzieje, spadamy, czy coś w tym duchu" ostro okraszonych. Wszystko wycięto? Cisza jak w grobie. Mimo zwiększania i tak już ogromnej prędkości samolot spada jak kamień. Wyraźnie zawiódł sprzęt. Wyraźnie samolot nie reaguje na sygnały od pilotów. Chyba że ... piloci zasnęli.
    Komentarz wredny. Czy rozwiązanie specpułku i likwidacja armii to program wyborczy PO? No bo po co, można zmniejszyć koszty, a Rosja nas obroni, jak w XVIII i XIXw.
  • ksiadzmar
    02.06.2010 15:02
    Ten zapis, tzn ta niezreczna kopia pewnie nie ma nic wspólnego z oryginałem, którego nigdy nie poznamy. To co nam ujawnili jest tylko potwierdzeniem wersji pierwszej jaką podali Rosjanie, że to wina polskich pilotów ta karastrofa, a o maszynie od poczatku już "wiedzieli", że była sprawna do końca. Jednak prawdy nie ujawnili no i nie łudźmy się My Polacy jej zapewne jeszcze długo, jesli kiedylowiek nie poznamy. Trzeba miec tylko ciągle na uwadze, kto cała sprawę oddał w ich rece, a sami swoje mają ubrudzone tą sprawą i udają tylko, że wierzą w wersję jaką podają rosyjscy "fachowcy" od kłamstw, nawet bardziej niż w Pana Boga.
  • Kontroler zażartował?
    03.06.2010 19:19
    Na podstawie stenogramów można udowodnić, że kontroler lotu podawał nieprawidłową odległość samolotu od lotniska. Do wyliczenia wystarczą proste działania arytmetyczne.
    Kontroler lotu podaje odległość 10 km od lotniska o godz. 10:39:08,7 . Odległość 2 km od lotniska podaje o godz 10:40:38,7 . Wynika z tego, że w czasie 90 sek. przelecieli 8km co daje prędkość 320km/godz (88,8m/sek). Od pozycji 2km od lotniska (wg kontrolera lotu) do chwili zderzenia z ziemią o godz. 10:41:05,4 mija 26,7 sek . Zakładając, że lecieli z tą samą prędkością, to przelecieli
    jeszcze 2,4 km i do pasa lotniska zabrakło ok. 0,5 km (można to sprawdzić na Google Earth włączając opcje „pokaż miarkę”). Więc z tych prostych obliczeń wynika, że odległość podawana przez kontrolera lotu była zaniżona o co najmniej 1 km, a że w ostatnich minutach lotu włączyli pełny ciąg silników próbując poderwać samolot, więc lecieli znacznie szybciej i przelecieli o wiele dalej nim się rozbili. Wniosek z tego, że błąd w odległości od lotniska podawanej przez kontrolera lotu mógł wynieść nawet ok 2km.
  • Lyuba
    06.06.2010 21:07
    Chorzy jestescie na paranoje
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -3°C Sobota
    wieczór
    -6°C Niedziela
    noc
    -8°C Niedziela
    rano
    -7°C Niedziela
    dzień
    wiecej »

    Reklama