Stare, ale aktualne

Rok kapłański zakończony. W ostatnich dniach jego trwania usłyszeć można było wiele ważnych słów. Jedne szczególnie zwracają uwagę

Reklama

Chodzi o wypowiedź kardynała Joachima Meisnera podczas medytacji w Bazylice św. Pawła za Murami. Wśród wielu znanych, ale jakby ostatnio zapomnianych prawd o wartości sakramentu pokuty, które przypomniał kardynał, zwraca uwagę jego diagnoza: to zaniedbanie sakramentu pojednania skutkuje obecnym kryzysem Kościoła i kapłaństwa.

Najprawdopodobniej rację mają ci, którzy twierdzą, iż kryzys towarzyszy Kościołowi samego początku; jest on niejako wpisany w istotę chrześcijaństwa. Tak, bo przecież Kościół jest wspólnotą ludzi świętych i grzesznych. Więcej, każdy chrześcijanin dostrzega w samym sobie pragnienie świętości, a jednocześnie boleśnie doświadcza własnych ułomności. Ciągła niezgoda na bylejakość jest motorem dążenia do stawania się na wzór Najświętszego Boga. Ale to właśnie dlatego tak niebezpieczną dla Kościoła jest pojawiająca się w niektórych krajach tendencja odchodzenia od sakramentu pokuty i pojednania na rzecz nabożeństw pokutnych.

Pomijając już nawet fakt, że sakrament pokuty prócz odpuszczenia grzechów daje łaskę umacniającą w dobrym, brak indywidualnego wyznania grzechów pozbawia grzeszników możliwości skonfrontowania swojej postawy z obiektywną prawdą o tym, jak należy żyć.

Bywają ludzie, którzy czują się wielkimi grzesznikami, choć mają na sumieniu jedynie drobiazgi. Bywają i tacy, których sumienie nie rusza nawet wtedy, gdy popełniają wielkie draństwa. Spowiednik pomaga penitentowi spojrzeć na siebie w prawdzie. I ma sposób, by lekceważącym zło wstrząsnąć: to odmowa udzielenia rozgrzeszenia.

Spowiednik nie może rozgrzeszyć, gdy widzi, że penitent nie żałuje swoich czynów. A nie żałuje, jeśli nie ma w nim woli poprawy. Dotyczy to także kapłanów. W drastycznych i powtarzających się przypadkach – a takimi niewątpliwie są przypadki molestowania przez księdza małoletnich - powinno się to wiązać wręcz z nakazem porzucenia tych form pracy duszpasterskiej, które są okazją dla grzechu. Ale gdy ksiądz się nie spowiada, a rozgrzesza się przed Bogiem sam, nie ma mu kto powiedzieć, że trzeba tak radykalnego kroku.

Wyniesieni na piedestał, księża bywają często bardzo samotni. Spowiedź, w której mogą – także w tych mniej bulwersujących sprawach – skonfrontować swoją postawę z osądem innego kapłana, i to w obecności działającego w sakramencie Boga, jest niezwykle istotna.  Bez spowiadających się kapłanów ludowi Bożemu brakuje dobrych i doświadczonych przewodników. A to nie sprzyja wychodzeniu z kryzysu.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • ka19
    13.06.2010 20:47
    Święta prawda, dotycząca nie tylko kapłanów. Do tego jest to jedna z niewielu okazji ,aby kapłan mógł stanąć w prawdzie o sobie. Z wieloma nie ma bowiem sensu mówić o sprawach trudnych - przyjmują to albo jako atak na kościół(kaściół to ja kapłan) lub na siebie . Krytyka nie jest tym samym co krytykanctwo. Skoro jednak jest jak jest laikatowi pozostaje się modlić za swoich kapłanów a kapłanom w sakramencie pojednania i kontaktach osobistych pomóc współbracim w kapłanstwie stawać w prawdzie - czasem bolesnej. Dotyczy to także biskupów... .
  • ksiadzmar
    16.06.2010 04:15
    Tak i ja się zgadzam,ze słowami tej diagnozy. Rzeczywiście, sakrament pojednania jest kluczowy w rozwoju jednostki jak i całego Kościoła. Bez ciągłego powstawania z upadku, bez nieustannego nawracania się nie ma żadnego postępu w wierze. Człowiek nie może się rozwijać duchowo, jeśli nie dostrzega swojej słabości, swojej bezradności i ciągłej zależności od Boga. To Bóg wychodzi z inicjatywą, Jezus mówi: ustanawiając sakrament pojednania"Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane", tutaj pokazuje, że apostołowie i ich następcy mają władzę nad grzechami. Nie działa kapłan własną mocą, jest on tylko przedłużeniem ręki Pana Jezusa, gdyby ludzie mieli świadomość, że w każdej spowiedzi spotykają się z Jezusem, gdyby każdy kapłan w spowiedzi okazywał tak wielkie miłosierdzie jak Jezus, to byłoby więcej chętnych do spowiedzi. Wielu ludzi zostało zranionych w konfesjonale i tym trzeba uświadamiać i ukazywać ogromne miłosierdzie i Miłość Bożą zawartą i wypływającą z tej posługi kapłańskiej, by uwierzyli, że nie wszyscy kapłani są tacy sami. By nie odłączać się od źródła łaski jakim jest spowiedź, bo szatanowi tylko na tym zależy, abyśmy przestali się spowiadać a on czeka tylko na to by nas z propozycjami życia na łatwiznę. Taką drogę wybrali właśnie katolicy na zachodzie Europy a dzisiaj widać jak tragiczne są skutki łatwej drogi. Jezus nie obiecuje "łatwizny", a wręcz zapowiada trudności, prześladowania, nienawiść z powodu Jego imienia, lecz kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -2°C Wtorek
    rano
    0°C Wtorek
    dzień
    1°C Wtorek
    wieczór
    -1°C Środa
    noc
    wiecej »

    Reklama