Muli shani Zambia!

Ekipa Zambia gotowa do boju. Lider zaopiekował się rowerami tak dobrze ze w Brennabory wstąpiło nowe życie. W sobotę koło południa po pożegnaniu dzielnej ekipy Kongo Safiri w Chingola wyruszyliśmy w drogę. Pierwsze wrażenie – Afryka jest po prostu CUDOWNA!

Reklama

Drużyna zambijska przygotowuje się do drogi   AfrykaNowaka.pl Drużyna zambijska przygotowuje się do drogi Zambia 27.06.2010
 
75 kilometrów w większości po dobrej drodze asfaltowej pokazało, że kierowcy są życzliwi i ustępują drogi. Ludzie tak serdeczni, że niemal ochrypliśmy od wykrzykiwania pozdrowień.
Jako pierwszy punkt programu obraliśmy Chimfunshi – schronisko rezerwat dla szympansów. Miejsce niezwykłe…
 
 
Ndola (Zambia), 30 czerwca 2010 roku
 
Buziaczek hipopotamicy

Chingola-Chimfushi-Kansoka-Kitwe-Ndola

Od Chingoli, gdzie przejęliśmy etap do Ndoli, pierwszego miejsca z naszej trasy wspomnianego w listach Kazika minęły cztery dni rowerowe, czyli ponad 280 kilometrów i trzy gumy. Wszyscy w znakomitej formie!

Szlak, który przemierzamy ciągnie się przez środkowo-północną Zambię wzdłuż granicy z Kongo. Jest to zambijskie zagłębie miedzi, najbardziej uprzemysłowiony region kraju, z dala od uczęszczanych tras turystycznych, dla nas stał się wspaniałym wstępem do poznania Afryki Kazika.

Z Sheilą, założycielką rezerwatu szympansów   aferykanowaka.pl Z Sheilą, założycielką rezerwatu szympansów Najsłynniejszą atrakcją regionu jest Chimfunshi – największe na świecie schronisko-rezerwat dla szympansów. Zmęczeni ostatnim odcinkiem piaszczysto-kamienistej drogi przez las wjechaliśmy na polanę z dużą wiatą i miejscem na ognisko pośrodku, otoczoną bungalowami i budynkami administracyjno-szkoleniowymi. To miejsce bardzo ekologiczne, wszystkie rozwiązania przemyślane w duchu zgody z przyrodą, cała energia elektryczna z baterii słonecznych. Dotarliśmy na miejsce około siedemnastej, czyli na godzinę przed „zgaszeniem” światła (afrykańskim zachodem słońca). Wizyta u szympansów musi poczekać do rana. Na kolację dojedliśmy pyszne AfryKAZKI i ziemniaczki, którymi uraczyla nas na powitanie ekipa Kongo Safiri.

Wczesnym rankiem udaliśmy się do oddalonego o sześć kilometrów punktu centralnego graniczącego z kilkoma działkami. Każda o powierzchni ponad 200 hektarów, ogrodzona siatką, stanowi dom dla grupy szympansów – od kilku do kilkudziesięciu osobników. Małpy są raz dziennie dokarmiane, ponieważ (szczególnie w porze suchej) brakuje im naturalnego pożywienia

Billy   afrykanowaka.pl Billy Skąd pochodzą zwierzęta? Zaczęło się od tego że Sheila i David Siddle, lokalni farmerzy, którzy przybyli do Afryki w 1940 roku z Anglii, po przejściu na emeryturę, osiedli w Chimfunsi. Sheila słynęła w okolicy jako miłośniczka i opiekunka zwierząt. Pierwszym lokatorem przyszłego rezerwatu dla szympansów był przywieziony w 1983 roku Pala, znaleziony jako ranne niemowlę na drodze. Do niego wkrótce dołączyły zwierzęta odebrane handlarzom z Kongo, przeniesione z innych schronisk, niechciane „maskotki”. Obecnie w ośrodku przebywa ponad 120 osobników.

Ekipa Sztafety otrzymała specjalne zaproszenie na wizytę w oddalonym o kolejnych parę kilometrów domu gospodyni. Sheila, mimo podeszłego wieku, jest w znakomitej formie i pełna energii. Chętnie przyjmuje gości, sama organizuje pracę ośrodka. Maskotką jej domu jest… oswojona hipopotamica Billy, odnaleziona jako bezbronne maleństwo, którego matkę zabito. Kręci się po podwórku, podjada ulubione frykasy, wyleguje się, żeby wieczorem skierować się do rzeki na spotkanie z narzeczonymi (bywa, że znika na parę dni, ale zawsze wraca). Szczególnie przypadła do gustu Rafałowi, prawie dając mu buziaka, mimo że obcy powinni zachowywać bezpieczny dystans. Po tak emocjonującym początku dnia ruszyliśmy dalej.

Chcąc uniknąć zatłoczonej i wąskiej szosy pełnej ciężarówek, wybraliśmy drogę, która zaznaczona była tylko na jednej z trzech dostępnych nam map. Decyzja lekko ryzykowna… i rzeczywiście nie było łatwo. Do 17.30 przejechaliśmy 68 kilometrów po szutrowo-piaskowych drogach i w na chwilę przed zmierzchem dotarliśmy do wioski Kansoka. Lokalny boss zakwaterował nas w niewykończonym budynku kliniki. Woda ze studni, krzątanina w świetle czołówki, herbata z ogniska, wszechobecna cisza i rozgwieżdżone niebo… poczuliśmy nastrój afrykańskiego szlaku Nowaka.

Droga do Kitwe również w większości szutrowa, częściowo tylko utwardzona, toteż przebycie kolejnych 81 kilometrów zajęło nam znów cały niemal dzień. Ekipa przyzwyczaiła się już do lokalnej diety: jajka, kurczak z nsima (rozgotowana kasza kukurydziana), racuchy i niezawodnie – coca-cola. Koszulki nabrały rdzawego koloru, twarze ogorzałe, panowie zapuszczają brody.

Z Kitwe do Ndoli ruszyliśmy najlepszą zambijską drogą, dwupasmową autostradą z szerokim poboczem. Bezpiecznie. I pewnie byłoby szybko, gdyby nie trzy gumy złapane po drodze, w tym dwie moje i jedna Rafała. Panowie sprawnie zmieniają dętki, pompują, łatają… w nagrodę będą AfryKAZIKI, obiecuję… za parę dni oczywiście…

Tymczasem posuwamy się dalej. W poszukiwaniu śladów Kazika….

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -9°C Poniedziałek
    noc
    -10°C Poniedziałek
    rano
    -8°C Poniedziałek
    dzień
    -7°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama