| $ | USD | 3,1848 | |
| € | EUR | 4,1932 | |
| Fr | CHF | 3,4784 | |
| £ | GBP | 5,0469 |
ks. Włodzimierz Lewandowski
Bo przecież droga musi być…
W czasie, gdy politycy robią wszystko, by rozpętana na górze wojna polsko – polska miała się dobrze, Polska gminna robi wszystko, by ludziom żyło się dobrze. Jeden kwiatek z tej łąki.
W ubiegły piątek powiało silnie. Jakiś lokalny huragan. Drzew powaliło kilkanaście w okolicy, w tym przy kościele. Idąc martwiłem się o swoją owczarnię, bo dach niezbyt na takie wianie odporny, ale na szczęście nic się nie stało. Zanim te dwieście z kawałkiem metrów przebyłem już zawyła syrena na remizie, a na polu, między zwalonymi drzewami pojawiły się motorki i rowery. Młodzi strażacy mknęli do akcji. Zatrzymałem się przy nich po skończonej Mszy św. Pochwaliłem, nie kryjąc radości, że i dwóch ministrantów w tym gronie zobaczyłem. Pożartowaliśmy przy okazji. Po godzinie droga przy kościele została odblokowana, a oni pojechali do kolejnych zgłoszeń. Około 22:00 wracali do domów.
Stałem akurat przed plebanią i rozmawiałem z gośćmi, którzy na weekend przyjechali nad jezioro. Dziwili się, że to wszystko tak sprawnie poszło. A jeszcze bardziej dziwili się, że nikt nie pytał ani czyja jest droga, ani kto nią zarządza, ani kto za to wszystko zapłaci. Nadszedł na te pytania Marcin, sąsiad z drugiej strony plebańskiego pola i też się zdziwił. Pytaniami. No, jak to – bąknął pod nosem – przecież droga musi być. I poszedł do domu, z siebie i całej tej roboty zadowolony. A goście snuli swoje refleksje dalej. Wie ksiądz, gdyby u nas w mieście na kilku ulicach powaliło tyle drzew, to wszyscy by czekali na straż zawodową i klęli, że nie zaczęli od ich domu (to nic, że stałby akurat w samym środku), ale nikt by nawet palcem nie kiwnął. A tu ciągniki, piły, przyczepy i gdyby nie te gałęzie na poboczu nikt by się nie domyślił, że jakiś lokalny kataklizm przeszedł.
Przez kilka następnych dni przeglądałem lokalne gazety, aby wreszcie odetchnąć z ulgą. Żaden z miejscowych działaczy nie wpadł na pomysł, by stanąć przed reporterskim mikrofonem i z miną a’la poseł Mularczyk kogokolwiek obarczać odpowiedzialnością za wichurę i powalone drzewa, i przekonywać, że są namacalnym dowodem na brak demokracji. I dobrze, bo by się ośmieszył. Bo w Polsce gminnej każde dziecko wie, że woda to jest woda, wiatr to jest wiatr, a jak za dużo poleje i za mocno powieje to najnormalniej w świecie trzeba posprzątać, bez oglądania się na rządy, sądy i preferencje wyborcze. Bo przecież droga musi być…
Pozostaje mieć nadzieję, że ci szukający przed kamerami winnych ulewnych deszczów i porywistych wiatrów też to kiedyś zrozumieją. Przecież polityka to nie walka władzę, ale troska o dobro wspólne. Dobrze, że choć prosty lud wie o co tak naprawdę w niej chodzi.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 13 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Państwo ma obowiązek troszczyć się o swoich obywateli.
Chiny 14 kwietnia br. - Tybetańską Autonomiczną Prefekturę Yushu (Powiat Yunshu leży 4 tyś. metrów nad poziomem morza – teren trudno dostępny ) nawiedziło potężne trzęsienie ziemi . Obszar ten zamieszkuje ok. 100 tyś. Ludzi – 97 % mieszkańców to Tybetańczycy.
Trzęsienie ziemi zniszczyło mosty i drogi dojazdowe do miasteczka. Władze błyskawicznie uruchomiły lotnisko w Jiegu zdolne do obsługi 40 samolotów dziennie. Przetransportowano 2 tyś pracowników służb medycznych do pomocy. Wywieziono 1,2 tyś najciężej rannych. Natychmiast postawiono w Yunshu tymczasowe miasteczka namiotowe (25 tyś namiotów) i ruszył szpital polowy.
Dowieziono setki ton żywności – wodę, generatory prądu i paliwo do nich. Tysiące żołnierzy odgruzowywało zawaliska. Również jak Tusk przyleciał z Ameryki Południowej chiński prezydent Hu Jintao, (przerwał ważną wizytę państwową w USA). Nie użalał się nad tragedią, nie pokazywał smutnej twarzy do kamer, nie zrzucał na nikogo winy [może tam nie ma bobrów ;-)] Zobaczył skalę zniszczeń i zadecydował, by wojsko rozpoczęło odgruzowywanie póki jest szansa na znalezienie kogoś żywego, a nawet wtedy kiedy jest tylko cień nadziei, że ktoś jeszcze pozostał żywy pod zwaliskiem należy odgruzowywać. Zagwarantował, że państwo pomoże każdemu odbudować dom.
Uruchomiono środki finansowe tj. 32 miliardy juanów – czyli ok. 5 mld dolarów – na odbudowę domów, szkół i potrzebnych obiektów. Mieszkańcy otrzymali znacznie lepsze domy niż te, które stracili.
Jeszcze raz przypomnę, że 97 % mieszkańców zasypanej prowincji stanowią Tybetańczycy, którzy są jak donoszą media gnębieni przez chińczyków.
Porównanie polskiej powodzi i trzęsienia ziemi w Chinach jest szokujące – prawda?
1 . Bardzo proszę Autora, redaktorów Wiary i wszystkich komentatorów też, o nieużywanie określenia "wojna polsko-polska". Jest to bowiem typowy zlepek słów - klucz, wytrych, wymyślony po to, by kogoś ustawić na pozycji poczuwania się winnym. Winnym upominania się o prawdę, sprawiedliwość, uczciwość, przyzwoitość, w ogóle o Dobro.
Nie ma żadnej wojny polsko-polskiej!
Jest natomiast, jak najbardziej wojna chamstwa, kłamstwa i szyderstwa (ex. p. poseł z Lublina), lodziarstwa (p. team posłanek i posłów z Wrocławia), obłudy (p. poseł z Krakowa), przyzwoitości co się musi opłacać (p. Zasłużony Profesor, Wielki Reżyser) itd. itp. Wojna - z Polską, wojna z Polakami.
Wojna polegająca na "dożynaniu watahy". Wojna, w której wilk ubrał się w skórę baranka i udaje krzywdzoną niewinność - im głębiej zatapiając kły w kolejnej ofierze, tym głośniej krzycząc jak boli.
2. Proszę Księdza, pytanie "czyja jest droga", "kto nią zarządza", "kto za to wszystko zapłaci" wbrew pozorom bardzo dobrze świadczy o pytającym. Były bowiem już takie przypadki, że ktoś samowolnie naprawił drogę, ściął zagrażające życiu przy niej drzewo i - został potem okrutnie ukarany. Ukarany przez Prawo. Bo takie mamy prawo, bo takich mamy sędziów, bo takie mamy Państwo.
3. Nie znam wypowiedzi p. Mularczyka o której Ksiądz wspomina, ale jak znam życie, a raczej "relacjonujące" je media, to coś zostało zmanipulowane tak, by Ksiądz wyciągnął sobie taki wniosek jaki wyciągnął. A zdolności niektórych mediów w tworzeniu wrażeń są ogromne, podświadomych wrażeń które potem kanalizują myślenie.
Nie wiem czy Ksiądz oglądał ostatnią debatę kandydatów, a dokładniej co się działo po jej zakończeniu? Jak pokazała TVN wyjście ze studia Kaczyńskiego, a jak Komorowskiego?
Otóż Kaczyńskiego i osoby mu towarzyszące pokazywano, głównie od tyłu, pokazywano morze pleców uciekinierów z pola bitwy (na dodatek obraz drżał, zmieniano wysokość prowadzenia kamery, były "usterki" w transmisji itd.).
Natomiast Komorowskiego z grupą pokazano od przodu, uśmiechniętych pełną gębą, kamera prowadzona lekko od dołu (by Bohater zdał się wyższy niż jest), dobre oświetlenie, obraz stabilny - iście hollywódzkie zakończenie filmu: zmęczeni, ale szczęśliwi bohaterowie, opuszczają pole bitwy po pokonaniu Wcielonego Zła.
Rozumiem, Ksiądz stara się szukać w ludziach przede wszystkim tego co dobre, zdrowe, normalne. I znajduje.
Niestety, nie wszyscy tacy są i bywa tak, że właśnie ta mniejszość ma zdolność narzucać swoją złą wolę większości, bywa że zdolna jest nawet przekonać że zło jest dobrem i odwrotnie, sprawić że ogłupiona większość stanie murem za przewrotnością.
Dlatego proszę mniej oglądać telewizji. To naprawdę wielki ogłupiacz. Ja od ładnych paru lat nie oglądam (to znaczy oglądam wyłącznie to co naprawdę bezwzględnie muszę, np. będąc w gościach) i od chwili odstawienia tego narkotyku od razu mi się trzeźwość widzenia i myślenia poprawiła. Bardzo polecam ten odważny zabieg. :)
wszystkie komentarze >