wiara.pl

info

Nie oszczędzać na polityce rodzinnej

dodane 2010-07-29 09:03

PAP |

Ewentualne podniesienie składki rentowej nie jest dobrym rozwiązaniem, podobnie jak zmiany w polityce rodzinnej. Uzdrawianie sytuacji finansowej państwa nie powinno polegać na oszczędzaniu na polityce rodzinnej - uważa minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.

Nie oszczędzać na polityce rodzinnej   Ewentualne podniesienie składki rentowej nie jest dobrym rozwiązaniem, podobnie jak zmiany w polityce rodzinnej - uważa minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak

Fedak powiedziała, że ministrowie nie otrzymali jeszcze żadnych konkretnych propozycji z Ministerstwa Finansów dotyczących m.in. podnoszenia niektórych stawek podatków. Ewentualna debata nad rozwiązaniami sygnalizowanymi przez przedstawicieli rządu odbędzie się w piątek.

"Jeszcze nie dostaliśmy propozycji. Ministrowie nie zostali jeszcze poinformowani o szczegółach wieloletniego planu. W piątek mamy o tym rozmawiać" - zaznaczyła w "Sygnałach Dnia" Fedak.

Odnosząc się do propozycji ewentualnych zmian podatkowych powiedziała, że wzrost składki rentowej nie jest dobrym rozwiązaniem, podobnie jak ewentualna likwidacja becikowego oraz ograniczenie zasiłków pogrzebowych.

"Podnoszenie stawki rentowej nie jest dobrym rozwiązaniem. Trzeba pamiętać, że obniżenie stawki spowodowało wzrost popytu i podtrzymywało wzrost gospodarczy w najtrudniejszym momencie. Likwidacja becikowego nie przyniesie także dużych oszczędności. Mamy około 400 tys. urodzin, becikowe wynosi 1 tys. zł, więc kwota 400 mln zł ma bardzo małe znaczenie dla deficytu finansów publicznych. Oszczędzanie na polityce rodzinnej, z punktu widzenia polityki makroekonomicznej, w długim okresie jest najgorszym rozwiązaniem" - uważa minister pracy.

"Zmniejszenie zasiłków pogrzebowych o połowę, może dałoby jakieś oszczędności. Ja bym jednak widziała przesunięcie tych wydatków na politykę rodzinną, czyli podniesienie świadczeń na dzieci" - dodała.

Zdaniem minister oszczędności budżetowe powinny polegać w pierwszej kolejności na zmniejszeniu funduszy rezerwowych.

"W pierwszej kolejności w państwie, tak jak w przedsiębiorstwie, trzeba ograniczyć wysokość funduszy rezerwowych, czyli składki jaka jest odkładana w obligacjach budżetu państwa na przyszłe zobowiązania emerytalne. Tak się robi w każdym przedsiębiorstwie. Najpierw tniemy fundusze rezerwowe, ponieważ one bezpośrednio nie wpłyną na popyt, ale one są drogie przy wysokim deficycie budżetowym, bo drogie jest oprocentowanie obligacji" - powiedziała.

"Trzeba szukać rozwiązań, które najmniej zaburzyłyby popyt wewnętrzny, a więc oszczędzanie na wydatkach - powiedziałabym popytowych - nie jest bardzo wygodne z punktu widzenia rozwoju gospodarczego" - ocenia Fedak.(PAP)

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | BUDŻET, FEDAK, MPIPS, ZADŁUŻENIE

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 0 Głosów: 0 PKatarzyna 2010-08-05 10:41
Szanowni Państwo,
od dłuższego czasu nurtuje mnie pytanie na jakich zasadach ustanawiane jest kryterium dochodowe, według którego rodzinie przysługuje, bądź też nie prawo do zasiłku rodzinnego. Kryterium to już od dłuższego czasu nie zmienia się, mimo, iż np. najniższa krajowa jest co roku o kilka zł podnoszona.. Zakładając, że rodzina składa się z dwóch osób zarabiających najniższą krajową i dziecka, to wychodzi na to, że rodzina ta ma i tak zbyt wysoki dochód, by uzyskać zasiłek rodzinny (2x 984,15 zł netto = 1.968,30 zł / 3 osoby = 656,10 zł mies. na osobę... Biorąc pod uwagę warunki życia panujące w naszym kraju, usicie Państwo przyznać, że nie jest to zbyt wiele..
Opłaty za mieszkanie, prąd, przedszkole, wyżywienie... i po wypłacie..
Mój przypadek jest nieco inny, jestem samotną matką, mam wyższe wykształcenie, zarabiam najniższą krajową i z funduszu otrzymuję alimenty w wsysokości 500 zł miesięcznie na moją 4-letnią córkę. Paradoks zasiłków rodzinnych wyklucza mnie, gdyż przez to, iż otrzymuję owe alimenty, mam zbyt wysokie dochody: 984,15 zł + 500 zł = 1484,15 / 2 os. = 742,08 zł. Problem polega na tym, że gdybym nie otrzymywała alimentów dochód mies. na os, wynosiłby 492,08 zł, a ja z moją córką musiałabym się żywić suchym chlebem. Jak można również zauważyć, już przy najniższej krajowej niewiele brakuje, by przekroczyć ustanowione kryterium 504 zł. Jeśli tak będzie wyglądać polityka prorodzinna w naszym kraju, to jeszcze trochę i przestaną się rodzić dzieci, a co za tym idzie znikniemy z mapy i to tylko dzięki sobie samym...
Mimo wszystko jednak rząd szukając oszczędności obcina nam - szarym człowieczkom i to co??? - zasiłki rodzinne!!!

PKatarzyna

wszystkie komentarze >