Różnić się pięknie

Nie różnice między ludźmi stanowią nasz dzisiejszy problem, a sposób ich przeżywania i artykułowania.

Reklama

Wczoraj wieczorem zakończyły się obchody 30-lecia Solidarności. Obchody – podobnie jak oceny ostatnich 30 lat polskiej historii – naznaczone konfliktem. Konfliktem trudno tolerowanym przez społeczeństwo: 76% badanych chciałaby widzieć ludzi ze stoczni razem. Solidarnych.
Historia jest nieubłagana: i w stoczni i w kolejnych latach nie było jednomyślności, także w kwestii stawianych sobie celów. Tych maksymalnych i tych kompromisowych. Każdy z ludzi uczestniczących w wydarzeniu niósł swój bagaż doświadczeń, poglądów i idei, odpowiedzialności, wykształcenia... Nie sposób wymagać, by stanowili jedno w sposobie myślenia. Taka jednomyślność byłaby patologią, czymś sztucznym, czymś na pokaz.

Jednocześnie wszyscy, którzy tam byli, mówią o rewolucji etycznej. O tym, jak z dnia na dzień odzyskiwali podmiotowość, stawali się lepszymi ludźmi. I o zwykłej codziennej solidarności, tej najbardziej przyziemnej, trosce o to czy komuś obok jest ciepło i czy ma mydło. Warto o tym pamiętać, warto o tym mówić, bo to właśnie zostało zapamiętane jako „tamta Solidarność”.

Różnić można się pięknie, różnić można się we wzajemnej trosce. Nie różnice między ludźmi stanowią nasz dzisiejszy problem, a sposób ich przeżywania i artykułowania. Jeśli ktoś myśli inaczej to nie znaczy, że ma po prostu inne zdanie. Okazuje się od razu, że jest interesowny (sprzedajny) albo wręcz staje się zdrajcą. Nie, to nie jest domena jednej ze stron konfliktu, tylko język wykluczania przeciwników jest różny.
I druga kwestia, boleśniejsza. Tradycja „Solidarności” – tamtej „Solidarności” jest dla Polaków ważna. Jej dziedzictwo przekłada się wprost na popularność, stąd próby przypisania go sobie i odebrania innym. Póki tak jest nie sposób – niestety - uznać, że jest to wspólne polskie dziedzictwo. Nie sposób, bo jakoś się trzeba odróżnić, na czymś zbudować twardy elektorat.

To znów nie jest zarzut skierowany do jednej ze stron.

I tylko żal tego, co gdzieś zaginęło: zwykłej, codziennej solidarności. I ludzi, którzy każdego dnia stawali się lepsi.
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Jerzy
    01.09.2010 12:28
    Na rocznicowym zjeździe "Solidarności" pokazano, że nawet w bardzo prymitywny sposób można próbować wykluczyć przeciwników i budować sobie twardy elektorat.
  • Andrzej1
    01.09.2010 21:39
    „Solidarność” to był ruch sprzeciwu Polaków wobec niesprawiedliwej władzy. Władzy reprezentującej obce interesy. Byliśmy ze sobą solidarni (trzeba pamiętać, że nie wszyscy) ponieważ widzieliśmy w tym szansę na zmianę naszej sytuacji. Splot korzystnych dla nas okoliczności spowodował, że nasze oczekiwania się spełniły.
    Obecnie NSZZ „Solidarność” nadal jest ruchem sprzeciwu przeciw niesprawiedliwej władzy. Oprócz tego że jest związkiem zawodowym. Tylko człowiek nierozumny może oczekiwać, że zostanie premierem, marszałkiem, prezydentem itd. itd. i dalej będzie popierany przez związek zawodowy. Tym bardziej, że władzę tę zdobył w sposób nieuczciwy tj składając obietnice, których nigdy nie miał zamiaru spełnić (15% podatki, autostrady, naprawa służby zdrowia, ograniczenie wydatków na administrację itd. itd. itd.). Ludzie przecież widzą apanaże i kombinacje rządzących. Lukratywne zlecenia dla spółek prowadzonych przez członków rodzin rządzących, stanowiska pracy w administracji obsadzane tylko z powodu powiązań rodzinnych, obsadzane przez kolesi stanowiska pracy w państwowych firmach na których zarobki sięgają 100 tys zł miesięcznie, obsadzanie jw rad nadzorczych państwowych firm gdzie za udział w kilku posiedzeniach rocznie otrzymują wynagrodzenie od kilku do kilkunastu tysięcy miesięcznie itd. itd. W przypadkach wymienionych wyżej, kolesie władzy otrzymują za darmo pieniądze, które wystarczyły by dla zatrudnienia kilku lub kilkunastu osób wykonujących pożyteczną dla wszystkich pracę i zapewniające utrzymanie ich i ich rodzin. Przykładów takich z którymi spotykamy się na codzień można by podawać setki i tysiące.
    W tej sytuacji domaganie się przez rządzących solidarności z nimi od pracowników, którym rozsprzedaje się lub już zlikwidowano stanowiska pracy jest zwykłą bezczelnością.
    A ponieważ chodzi o sprawy godnego życia dla wielu ludzi a często są to sprawy życia i śmierci, nie może być mowy o "pięknym różnieniu się"
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    2°C Piątek
    rano
    5°C Piątek
    dzień
    6°C Piątek
    wieczór
    3°C Sobota
    noc
    wiecej »

    Reklama