wiara.pl

info

Anioł na parapecie

Anioł na parapecie

Beata Zajączkowska

Ważne jest abyśmy mieli „towarzyszy podróży” na drodze naszego życia chrześcijańskiego.

Syn mego kolegi z pracy miał ostatnio swoje pierwsze spotkanie z Aniołem Stróżem. Do domu zjechało się tylu gości, że ostatecznie okazało się iż kilkuletniego brzdąca nikt nie pilnował. Kiedy babcia weszła do pokoju zastała go siedzącego spokojnie – w otwartym oknie na parapecie. Przestraszonej babci uśmiechnięty maluch powiedział, że obok niego siedział Anioł Stróż i… pilnował go. Ktoś powie: dziecięca wyobraźnia, inny jednak pilniej będzie odmawiał codzienną modlitwę do Anioła Stróża.

W naszym życiu nie jesteśmy sami. Jak mówił w czasie jednej z ostatnich audiencji generalnych Benedykt XVI jest z nami wielu towarzyszy podróży. To rodzice, przyjaciele, kapłani, czy nawet przypadkowo spotkani ludzie, ale i święci. Ci ostatni często wydają nam się wyłącznie cukierkowatymi postaciami z kiczowatych obrazków bez odniesienia i jakiegokolwiek wpływu na nasze życie. Benedykt XVI zachęcał do zaprzyjaźnienia się ze świętymi. Do odkrycia swego świętego idola. 

Papież mówił o swej przyjaźni ze św. Józefem, św. Benedyktem i św. Augustynem. Ja też mam swoich ulubionych świętych i nie raz już w życiu przekonałam się, że ich interwencja bywała skuteczniejsza niż mogłabym sobie to w najśmielszych marzeniach wyobrazić, a nie raz wręcz bolesna. Wiem, że skuteczność świętych nie zależy od tego czy należą do pierwszej, drugiej, czy trzeciej ligi popularności.  Jan Paweł II któremu zarzucano, że „produkował świętych” mawiał, że współczesny świat potrzebuje podniesionej poprzeczki świętości stąd dawał światu kolejne wzory do naśladowania. 

Wczytując się w pokiereszowane niejednokrotnie życiorysy świętych samemu łatwiej sprostać trudnym chwilom na drodze wiary. Warto pamiętać, że święci to dobrzy towarzysze drogi i dobrzy na niej przewodnicy. A każdy z nas pewnie miał sytuacje w życiu w których potrzebny był Anioł na parapecie.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 17 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 12 Głosów: 14 Iskra 2010-09-06 22:59
Niezalogowany użytkownik Kiedy bylem w ostatniej klasie w Liceum, z racji mojego urzedu dostalem pieniadze zebrane od calej klasy na prezent pozegnalny dla naszej pani nauczycielki. Pieniadze wlozylem do tylnej kieszeni, pamietam,ze na przystanku pojawil sie moj autobus bylem w znaczej odleglosci wiec aby nie uciekl zaczalem biec. Kiedy dobieglem do autobusy ,wsiadlem , skasowalem bilet, zblizyla sie do mnie pewna osoba, przepraszam ale to ci wypadlo i pokazuje mi portfel z pieniedzmi zebranymi od calej klasy. Bogu niech beda dzieki za tego aniola o ktorym mi przypomnial czytany artykul.
Ocena: 9 Głosów: 15 anik 2010-09-03 13:40
Niezalogowany użytkownik Wreszcie wiem po co anioł ma skrzydła - żeby wzlatać na parapety.
Ocena: 3 Głosów: 13 bojanowska 2010-09-05 09:19
Bardzo ważne jest dla nas, abyśmy mieli kogoś, kto pomoże nam przechodzić przez nasze życie. Np. nasz Anioł Stróż. Ale musimy w niego wierzyć, musimy mieć jakąś pewność, że on nas nie opuści i nas wysłuchuje.
Ocena: 3 Głosów: 13 owieczka 2010-09-03 16:41
Niezalogowany użytkownik Świętych obcowanie to niesamowicie ciekawy temat. Mój anioł stróż jest szczególnie zapracowany, kiedy wsiadam do auta jako kierowca. Ale, żebym mogła wejść do auta, to najpierw św.Antoni musiał pomóc mi znaleźć kluczyki, które zapodziały się na sporym trawniku przed domem. Mam też świętych od zadań specjalnych. Ponieważ mój sąsiad od wielu miesięcy jest bardzo agresywny i grozi mojej rodzinie śmiercią - poprosiłam o interwencję ks.Popiełuszkę, który też wielokrotnie był zastraszany. Czekam na sądowy wyrok eksmisji i uspokojenie sytuacji i nie ukrywam, że liczę na pomoc bł.ks. Jerzego w dalszym ciągu, aż do pomyślnego załatwienia sprawy. Wypada mi też wspomnieć o mojej świętej patronce, która jest osobą upartą i konsekwentnie kształtuje we mnie poczucie odpowiedzialności za Kościół. Ona sama oddała za Niego swoje życie, wyniszczając się zupełnie jako żertwa. A św.Augustyna cenię i lubię także za to, że pomimo, że taki mądry i uczony, to przy tym pozostał ludzki.

wszystkie komentarze >