Chrześcijanin – schizofrenik?

Granica między światopoglądową neutralnością państwa a dyskryminacją wierzących nie jest ostra. Dlatego ciągle bywa przekraczana.

Reklama

Organizacja ateistów w USA zażądała od tamtejszej poczty rezygnacji z emisji znaczków z Matką Teresą z Kalkuty. Bo rządowa instytucja nie powinna wspierać jakiegoś religijnego wyznania. Fakt, Matka terasa jest błogosławioną Kościoła katolickiego. Jednak nie z powodu jej katolicyzmu, ale jako wielkiemu człowiekowi, inspiratorce wspaniałego dzieła pomocy ubogim, otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. Amerykańscy ateiści żądają w gruncie rzeczy religijnej dyskryminacji: o wierzących wolno mówić i pisać tylko tak, żeby nie wspominać o ich wierze. A jeśli się nie da – jak w przypadku zakonnicy – to trzeba milczeć. Ale pewnie gdyby wierzący dopuścił się jakiegoś zła, wtedy jego wiara stałaby się najważniejszym elementem informacji o jego postępowaniu.

Podobne myślenie można zauważyć u naszych propagatorów świeckości państwa. Nie żądają światopoglądowej neutralności, ale rugowania wiary (i wierzących) z życia publicznego. A że w państwie, w którym większość przyznaje się do swojej wiary byłoby to trudne, obłudnie domagają się, by wiarę zepchnąć do sfery prywatności. Jak miałoby to wyglądać? Tak jak w czasach komunizmu, gdy oficjalnie trzeba było udawać, że wierzy się w to, co mówi propaganda, a prywatnie można było myśleć i mówić coś innego?

Wierzyć to znaczy powiedzieć Bogu „tak”. Wierzący przyjmuje Boże objawienie i w jego świetle widzi wszystkie sprawy. Relacje z rodziną, z przyjaciółmi, problemy w szkole, pracy i na sportowym boisku. Katolik–pracownik nie może zapominać o swojej wierze i okradać pracodawcy. Katolik–pracodawca w relacjach z podwładnymi musi zachowywać chrześcijańskie zasady sprawiedliwości i miłości bliźniego. Żądanie od polityka, by zamiast chrześcijańskim sumieniem kierował się zbiorem idiotycznych zasad, zwanych polityczną poprawnością jest brutalną ingerencją w jedną z podstawowych wolności człowieka - prawa do posiadania własnych poglądów.

Nie inaczej jest z umieszczaniem religijnych symboli w przestrzeni publicznej. To element  kultury, którą współtworzą wszyscy członkowie danej społeczności. W czym – żeby użyć porównania Georga Weigla – misterna gotycka katedra jest gorsza od topornego sześcianu Grande Arche de la Fraternité, symbolu „ludzkości i idei humanistycznych”?

Niestety, dopóki środowiska lewicowe nie zastosują się do głoszonych przez siebie zasad tolerancji, ciągle ponawiane będą próby zmuszania wierzących  do życia  świecie schizofrenicznego rozdwojenia jaźni.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Jerzy
    05.09.2010 16:19
    Nie ma się czego obawiać. jeśli w Polsce będzie większość obywateli wierzących, to nic nie grozi Kościołowi w wyznawaniu i praktykowaniu wiary. Problem jedynie w tym, że wierzących liczebnie ubywa, natomiast niewierzących przybywa.
  • Amos
    06.09.2010 12:49
    A dlaczego wierzących ubywa??
    O to jest pytanie. Ale nie sądzę, by przyczyną była działalność garstki ateistycznych radykałów...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    6°C Czwartek
    dzień
    wiecej »

    Reklama