wiara.pl

info

Więcej życia Ewangelią

dodane 2010-09-30 11:31

KAI |

Kościół w Polsce stworzył sobie „cielca” katolicyzmu epoki komunistycznej i czyni z niego punkt odniesienia – mówi w wywiadzie dla KAI biskup Andrzej Czaja.

Więcej życia Ewangelią   Roman Koszowski/agencja gn Bp Andrzej Czaja

Bo trudno mówić o Ewangelii, kiedy człowiek nie ma za co żyć.

- Właśnie. Upomniałem się już o nich w rozmowach z władzami lokalnymi i będę robił to nadal. Ponadto – alkoholizm w tych środowiskach...
Druga grupa to środowisko nowobogackich. Pod Opolem widać coraz to nowe domy. Proboszczowie mówią: wizualnie parafia mi niby rośnie, ale w kościele tych ludzi nie mam, w ogóle się ze wspólnotą parafialną nie integrują. Przeciwnie, chcą się od reszty świata odgrodzić. Jak do nich dotrzeć? To kolejne wielkie wyzwanie.
Najtrudniejszym a zarazem najliczniejszym adresatem naszych starań o obudzenie wiary żywej jest inna kategoria. To niedzielny katolik: przyjdzie, odstoi i wyjdzie. On nawet nie wie, po co przyszedł, nie wziął tego, co mu ofiarowano a co dopiero mówić o tym, że właściwie powinien zanieść Boga do domu i tam Nim żyć. Przecież taki katolik nawet nieraz warknie: co się ksiądz czepia, do kościoła chodzę, na tacę daję. Takiego człowieka jest chyba najtrudniej obudzić.

Musimy też bardziej konkretnie pomóc stanąć na nogi rodzinie, która przeżywa tak wiele problemów. Mam na myśli nie tylko migrację zarobkową, ale coś co określiłbym jako migrację wewnątrz rodziny: każdy ciągnie w swoją stronę, odgradza się w swoim świecie. Jeżeli uda nam się pomóc rodzinie, to będziemy Kościołem bardziej wiarygodnym, bo rodzina odczuje, że ma w Kościele ostoję. Powinniśmy też poważnie pomyśleć nad formacją seminaryjną.

Która kuleje?

- Jeśli mówimy o konieczności przemodelowania stylu duszpasterstwa, to przecież musimy rzecz uwzględnić na etapie przygotowań do kapłaństwa. Widzę pewne niepokojące symptomy. Młody człowiek, wychodzący z seminarium bywa nieraz bardzo roszczeniowy, butny a przy tym pozbawiony wewnętrznej determinacji. Z drugiej strony doskwierają mu choroby młodego pokolenia: wystarczy na niego groźniej spojrzeć i już się boi. Gra bohatera a gubi się w prostych sytuacjach, bo jest słaby psychicznie. Widać także brak duchowej głębi: jest bardzo pobożny, ale na ile jest w nim żywa, podmiotowa wiara? Nie ma co kryć: struktury seminaryjne pochodzą z dawnych czasów, nie nadążają za zmianami, w których tak bardzo zmienił się adresat. Nie ulega też wątpliwości, że w ramach wspólnoty seminaryjnej więcej uwagi poświęcać należy indywidualnemu prowadzeniu kleryka.

Mówi Ksiądz Biskup o wyzwaniach przed jakimi staje dziś diecezja opolska (choć w gruncie rzeczy są to problemy całego Kościoła w Polsce), natomiast jej specyfiką jest uwrażliwienie ekumeniczne. Jest Ksiądz Biskup sukcesorem abp Alfonsa Nossola, który na polu starań o jedność chrześcijan i pojednanie polsko-niemieckie położył szczególne zasługi.

- Abp Nossol zdziałał wiele. Nie tyle nawet sesjami, spotkaniami, konferencjami, co przede wszystkim swoją osobowością, otwartością na środowiska ekumeniczne. Wobec luteran na przykład nie jesteśmy już na etapie tolerancji, lecz wspólnego myślenia, jak wzajemnie się wzbogacić – i to jest ewidentnie zasługa abp. Nossola i instytucji, które założył, m.in. Instytutu Ekumenizmu i badań nad Integracją na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego.

Specyfikę diecezji widziałbym jednak gdzie indziej: to Kościół stosunkowo młody, bardzo wiele jest w nim parafii, część z nich jest tak małych, że mają problem z utrzymaniem proboszcza. To są nowe wyzwania, przed którymi przyjdzie stanąć. Najistotniejszą rzeczą jest jednak przywiązanie ludności tej ziemi do Kościoła.
Bogactwem tego Kościoła jest wielokulturowość i wielonarodowość. Z jednej strony stanowi to pewne utrudnienie, ale nie możemy sobie pozwolić na zaniedbanie tego bogactwa.

Wszyscy księża powinni być dwujęzyczni?

- Nie chcę nikogo zmuszać, ale musimy dbać o to, by jak najwięcej spośród nich mówiło także po niemiecku. Jeśli chcemy kultywować to dziedzictwo i autentycznie docierać do tych ludzi, to musimy posługiwać w „języku serca”, jak mawia arcybiskup Nossol.

A jak się miewa opolska młodzież?

- Cóż, wielu młodych ludzi, choć ma rodziców, dotknięta jest symptomem choroby sierocej, co jest związane m.in. ze zjawiskiem migracji zarobkowej. Psychologowie biją na alarm. Młodzi księża wyszli z inicjatywą specjalnych modlitw w parafiach za młode pokolenie. Tym samym, my, duszpasterze przyznajemy przed Panem Bogiem, że sami nie dajemy rady. Bo rzeczywiście: w oparciu o nasze ludzkie projekty – nie mamy szans. To nie jest złe pokolenie, lecz pokolenie zagubione, zranione, opuszczone; pokolenie, które ma wielki głód miłości – ludzkiej i Bożej.

 

Rozmawiał Tomasz Królak

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Wykop

TAGI | BP ANDRZEJ CZAJA, KOŚCIÓŁ, WYWIAD

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 7 Głosów: 9 pyza 2010-09-30 16:22
Niezalogowany użytkownik potrzeba nam takich kapłanów jak bp Andrzej Czaja, który rozumie że Bóg pragnie bardziej żywej wiary niż martwej ofiary.
Ocena: 6 Głosów: 8 rama 2010-09-30 23:51
Niezalogowany użytkownik Bogu dzięki. To przywraca wiarę. I jest dowodem, że trzeba mądrych decyzji personalnych w Kościele. Nie według reguły: koledzy kardynała S., tylko mądrzy, duchowi i prawdziwi ludzie. Na wszelki wypadek wyłączyłbym wszystkich, którzy się starają.
Ocena: 5 Głosów: 5 Kamila 2010-10-01 11:07
Niezalogowany użytkownik Bardzo ciekawy wywiad. To dobrze, że można na tym portalu przeczytać wypowiedzi np. biskupa, czasem jest to jedyny sposób, żeby dowiedzieć się czegoś więcej z życia Kościoła... ale, mam małą uwagę. Jestem młodą osobą, mam 20 lat i wcale nie czuje się zagubiona, jak to zostało ujęte w ostatniej odpowiedzi. Wiem, że niektórzy rówieśnicy sprawiają często takie wrażenie, ale oni to nie wszyscy!!
Ogólnie dobrze się czytało ten wywiad,
polecam:):)
Ocena: 1 Głosów: 1 pawlik 2011-01-30 00:06
Niezalogowany użytkownik Hmm,
Według mnie biskup jest do rzeczy, ostatnio spotkałem kolegę-kś.prefekta z lat szkolnych (podstawowówka)i pytam się go czym lepiej być proboszczem czy prefektem, a on całkiem szczerze odpowiada że proboszczem pytam dlaczego?, odpowiedź -więcej kasy. W zasadzie nie zdziwiła mnie odpowiedź ale jak ten gość ukończył seminarium i kto u licha go wyświęcił. Przecież to kolejny kościelny urzędnik a nie duszpasterz. Dodam że mieszkałem w 4 parafiach z racji zawodu i tacy kościelni urzędnicy mają często postawę roszczeniową wobec parafian: czemu ich tak mało w kościel itp,itd.
odpowiedz jest prosta: w parafiach gdzie kś był prawdziwym chrześijaninem i duszpasterzem nie było problemu z frekwencją wiernych.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...