Zima demograficzna w Europie

Tematyka demografii i rodziny w Europie zdominowała drugi dzień obrad 40. zgromadzenia plenarnego Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Przewodniczący episkopatów państw naszego kontynentu zgromadzili się w Zagrzebiu na swym dorocznym spotkaniu, które zakończy się 3 października.

Reklama

Z Polski są obecni: przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Józef Michalik i bp Wojciech Polak z Gniezna, kierujący komisją ds. powołań CCEE. Z kolei Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) reprezentuje jej sekretarz generalny, ks. prałat Piotr Mazurkiewicz.

CCEE zebrała od poszczególnych konferencji episkopatu dane nt. sytuacji rodziny i problemów demograficznych w krajach naszego kontynentu. Ankieta obejmowała bardzo szeroki krąg tematów, np. zmiany demograficzne, wskaźnik płodności, związki między imigracją a przyrostem naturalnym, ustawodawstwo imigracyjne i rodzinne itp. Na tej podstawie powstał raport, którego lekturę socjologiczną przedstawiła Lola Velarde, przewodnicząca Europejskiej Sieci Instytutu Polityki Rodzinnej.

Jej zdaniem Europa weszła w okres zimy demograficznej, gdyż wskaźnik dzietności spadł poniżej 2,0 na jedną kobietę w wieku rozrodczym, podczas gdy do wymiany pokoleń konieczne jest przynajmniej 2,1. W najgorszej sytuacji demograficznej jest Słowenia, gdzie wskaźnik ten wynosi zaledwie 1,2, a jednocześnie 40 proc. mieszkańców ma ponad 65 lat. Najmniej na starzenie się społeczeństwa narażona jest Irlandia, której 22 proc. obywateli przekroczyło już 65. rok życia. W najlepszej sytuacji jest Islandia, gdzie wskaźnik dzietności wynosi 2,2. Oprócz niej wynik ponad 2,0 zanotowano jedynie we Francji i w Szwecji, zaś średnia europejska wynosi 1,52.

Liczba mieszkańców Europy powyżej 65. roku życia przekracza obecnie o 3,4 mln liczbę ludzi młodych. Przewiduje się, że do 2050 r. przy stałej liczbie ludzi aktywnych zawodowo, zmniejszy się liczba dzieci poniżej 14. roku życia, zwiększy natomiast w sposób bezprecedensowy w dziejach liczba osób należących do tzw. trzeciego, a nawet czwartego wieku. Najstarsi obywatele stanowić będą 1/4, a niekiedy nawet 1/3 ogólnej liczby ludności Europy. Będzie to miało konsekwencje polityczne, jako że ich głos w wyborach będzie coraz ważniejszy.

Coraz bardziej wzrasta liczba dzieci rodzących się poza małżeństwem, a w niektórych krajach północnej i wschodniej Europy przekracza już 50 proc. Rodziny bezdzietne stanowią 41 proc., z jednym dzieckiem 27 proc., z dwojgiem dzieci 24 proc., z trojgiem 6 proc, a z czworgiem lub więcej 2 proc. (ale aż w 35 proc. tych wielodzietnych rodzin jest tylko jeden rodzic!). Większa liczba dzieci rodzi się tam, gdzie matka jest osobą gorliwą religijnie.

Aż 90 proc. wzrostu liczby ludności Europy dokonuje się dzięki napływowi imigrantów. Tylko 10 proc. jest wynikiem przyrostu naturalnego Europejczyków. Deficyt demograficzny pogarsza jeszcze aborcja. W 2008 r. na Starym Kontynencie dokonano 2,9 mln aborcji, czyli co godzinę zabija się przed narodzeniem 327 dzieci. W Rosji co ósma ciąża kończy się aborcją, a w takich krajach jak Estonia i Bułgaria - co piąta. Średnio w Europie w łonie matki ginie co czwarte dziecko. Aborcja jest w państwach europejskich pierwszą przyczyną śmiertelności. Jedynie ustawodawstwo Malty i Irlandii nie zezwala na przerywanie ciąży. W Unii Europejskiej tylko na Malcie prawo nie dopuszcza rozwodów, zaś w wielu krajach możliwe są wręcz tzw. rozwody ekspresowe, co ma oczywiste konsekwencje dla rozpadu rodzin.

Pytana o to, dlaczego w krajach katolickich dzietność spada, a stosunkowo wysoka jest w krajach tradycji protestanckiej Velarde wyjaśniła w rozmowie z dziennikarzami, że związane to jest nie z wyznaniem, lecz z przemianami kulturowymi, niekiedy wspieranymi przez państwo, jak np. w Hiszpanii. W krajach takich jak Hiszpania, Irlandia, Grecja czy Włochy dzietność spada głównie dlatego, że niepracujące dawniej kobiety podjęły pracę zawodową. Ponadto kraje skandynawskie oraz Francja prowadzą aktywną politykę pronatalistyczną, opartą na bodźcach ekonomicznych, która przynosi rezultaty.

Lekturę teologiczno-pastoralną raportu CCEE przedstawił ks. prałat Carlos Simón Vázquez, podsekretarz Papieskiej Rady ds. Rodziny. Poszukując przyczyn „demograficznej zimy”, wskazał na rozpowszechnienie konsumpcyjnego stylu życia, antykoncepcji, nieuznawania macierzyństwa za wartość, upatrywania samorealizacji kobiet głównie na drodze kariery zawodowej. Wszystko to powoduje osłabienie rodziny, której modelem stała się para z jednym dzieckiem, a nawet jeden rodzic z dzieckiem. Starzenie się społeczeństwa związane z wydłużaniem życia zmusza państwa do inwestowania bardziej w domy starców niż w placówki opiekuńczo-wychowawcze dla dzieci. Aby mieć środki finansowe na utrzymanie nad nimi opieki, koniecznym staje się wydłużanie lat pracy i późniejsze przechodzenie na emeryturę - zaznaczył podsekretarz Papieskiej Rady ds. Rodziny.

Jego zdaniem zmiany demograficzne mają zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na rodzinę. Pozytywne jest zwiększenie solidarności międzypokoleniowej, nadzieja na dłuższe życie i aktywność fizyczną. Dłuższy okres pozostający po wychowaniu dzieci, daje rodzicom szansę na zajęcie się własnym życiem, co skutkuje m.in. wzrostem pozycji zawodowej kobiet. Do negatywów ks. Simón zaliczył fakt, że brak wzajemnego szacunku w rodzinach jest większy w społeczeństwach przyzwyczajonych do braku dzieci. Wydłużenie życia powoduje wzrost liczby ludzi starszych niemających kontaktu z rodzinami i ludźmi młodymi, brakuje też dla nich wykwalifikowanego personelu opiekuńczego.

Jednocześnie macierzyństwo i ojcostwo, choć traktowane z najwyższym szacunkiem na poziomie kultury, jest coraz mniej cenione przez młode pokolenia, które traktują je nie jako drogę życia, lecz jako jeden z możliwych życiowych wyborów służących samorealizacji zarówno kobiety, jak i mężczyzny. W dodatku nie zawsze systemy prawne i podatkowe faktycznie wspierają rodzicielstwo, co jest szczególnie ważne tam, gdzie hedonistyczny i materialistyczny styl życia skłania do kierowania się korzyścią, a nie logiką daru z samego siebie. Kraje, w których zapomniano o tradycjach i wartościach, są bardziej ryzykownym miejscem dla rodzin. Rodzice łatwiej rezygnują tam z roli wychowawczej - zaznaczył prał. Simón. Wyjaśnił przy tym, że zatarła się już pod tym względem różnica między rodzinami miejskimi a wiejskimi.

W tej sytuacji rolą Kościoła, także w krajach, gdzie stanowi on mniejszość, jest przypominanie, czym jest rodzina. Wymaga to ewangelizacji i edukacji kulturalnej, pamiętając jednak, że nie każde wyrażone przez Kościół pragnienie jest ipso facto możliwe do ujęcia w formułę prawną - zauważył podsekretarz watykańskiej dykasterii.
 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| EUROPA, RODZINA

Zobacz

  • Kostek
    01.10.2010 21:27
    To że dzisiaj są dopuszczalne rozwody cywilne nie znaczy, że musi być tak zawsze. Prawo Polskie i Europejskie można poprawić i dostosować do prawa obowiązującego na Malcie.
    W sumie wychodzi na to że w nauce kościoła jest odpowiedż na problemy Europy i powrót do niej w życiu publicznym może być szansą ich pokonania. Drugą sprawą są emerytury. To jest zupełne nieporozumienie, że składki emerytalne dzieci z rodzin wielodzietnych idą na calość. wczęści powinny iść na matki.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    wiecej »

    Reklama