Przepis na świętego

Tygodnik Powszechny 44/2010

Ile kosztuje proces, dlaczego lepiej być męczennikiem niż wyznawcą, czy można wycofać się z decyzji o wyniesieniu na ołtarze i co to są „sprawy milczące”. A także: co z procesami Jana Pawła II i arcybiskupa Romero?

 

Po raz kolejny rusza proces beatyfikacyjny Jana Pawła II”, ogłosił 14 października Andrea Tornielli. Według watykanisty związanego z „Il Giornale” proces zatrzymał się na kilka miesięcy – już po tym, jak w grudniu 2009 r. Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót. Powodem były według Torniellego trudności z rozpatrywanym w jego trakcie cudem. Początkowo dwaj rzeczoznawcy nie byli zgodni co do uzdrowienia z choroby Parkinsona zakonnicy Marie Simon-Pierre. Wreszcie potwierdzili „interwencję pozamedyczną”.

Jeżeli, jak spekuluje Tornielli, do grudnia cud zatwierdzi komisja lekarska, to w ciągu miesiąca zajmą się nim teologowie i kardynałowie. Dekret o cudzie może więc wiosną trafić na biurko Benedykta XVI, który ogłosi wtedy termin beatyfikacji.

O ile nic nie stanie na przeszkodzie.

Jan Paweł II, czyli o kłopotach ze świętością

A domniemanych przeszkód media wyliczyły już wiele. Informatorzy watykanisty zapewniają np., że opóźnienia w procesie Jana Pawła II nie miały nic wspólnego z podejrzeniami o wspieranie przez Jana Pawła II o. Marciala Maciela, założyciela Legionistów Chrystusa, mimo wiedzy o jego przestępstwach pedofilii.

W marcu 2008 r. postulator ks. Sławomir Oder, po zakończeniu prac nad Positio – dokumentem przedstawiającym życie i cnoty kandydata – zdradził, co budziło zainteresowanie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych: profetyczne gesty Papieża. Prośba o wybaczenie historycznych grzechów Kościoła, która spotkała się z niechęcią części kardynałów, międzyreligijne spotkanie modlitewne w Asyżu czy gest ucałowania Koranu, budzące niesmak tradycjonalistów. „To wielkość świętości Jana Pawła II sprawia Kościołowi najwięcej trudności” – konstatował na naszych łamach Artur Sporniak.

Czy Jan Paweł II trafi na ołtarze w najbliższym czasie? Watykańskie żarna obracają się w jego przypadku nadzwyczaj szybko. Benedykt XVI zawiesił zasadę odczekania pięciu lat od śmierci kandydata do rozpoczęcia procesu. Zbieranie świadectw na szczeblu diecezjalnym trwało niecałe dwa lata. Opracowanie Positio – nieco ponad półtora roku. W czerwcu 2009 r. dokument został zatwierdzony przez komisję teologów (przy sprzeciwie dwóch z ośmiu członków) i przekazany komisji kardynałów i biskupów.

Jeśli więc nic nie stanie na przeszkodzie...

Beatyfikacja, czyli reguły gry

Z przekonaniem o czyjejś świętości do kurii może zgłosić się każdy: osoba świecka, ksiądz, zakonnik. Warunkiem rozpoczęcia prac jest zgoda biskupa diecezji, w której domniemany święty zmarł, albo biskupa miejsca, w którym miało dojść do cudu za wstawiennictwem tegoż. Inicjator koordynuje gromadzenie dokumentacji i ponosi koszty.

Wbrew pozorom to nie kwestie finansowe (o których dalej) są zaporą dla spraw wnoszonych przez świeckich, ale tzw. ciągłość sprawy. Bo procedury często trwają dłużej niż życie inicjatora.

To powody formalne. Są też dwa dalsze kryteria.

Pierwsze to konieczność udowodnienia opinii świętości kandydata, drugie to wymiar eklezjalny, czyli co „wnosi” on do Kościoła. Rozpoczynają się prace historyków dokumentujących życie kandydata i teologów, którzy wyrokują, czy w jego pismach nie ma treści sprzecznych z doktryną. Następnie biskup prosi komisję episkopatu o zgodę na rozpoczęcie procesu. Kiedy trybunał diecezjalny zgromadzi dokumentację, biskup przesyła ją najpierw do Kongregacji, która prosi o opinię inne dykasterie, a następnie wyznacza postulatora procesu, który (pod opieką relatora z Kongregacji) przygotowuje dokument będący podstawą dla beatyfikacji, czyli Positio.

W Watykanie Positio analizuje komisja teologiczna lub (w przypadku postaci żyjących przed wiekami) – historyczna. Wyniki ich prac musi zaakceptować komisja kardynałów i biskupów. Następnie prefekt Kongregacji przygotowuje dla papieża dekret o heroiczności cnót.

Po jego zatwierdzeniu Kongregacja czeka, aż postulator udokumentuje cud za wstawiennictwem sługi Bożego (tak na tym etapie mówi się o kandydacie na ołtarze). Tu ważną rolę odgrywa komisja medyczna: jeśli jej rozstrzygnięcie – o naukowej niemożliwości wytłumaczenia uzdrowienia – przypieczętują kardynałowie, dekret trafia do papieża. I mamy błogosławionego.

Udowodnienie kolejnego cudu prowadzi do kanonizacji. Beatyfikacja to zezwolenie na kult lokalny. Kanonizacja – nakazanie kultu powszechnego. Kanonizacja ma wagę dogmatu, a więc jest nieomylną decyzją papieża.

Ks. Andrzej Scąber, odpowiedzialny w archidiecezji krakowskiej za sprawy kanonizacyjne, przekonuje: – Żarna młynów watykańskich są tak drobne, że musi z nich wyjść mąka. A dekrety, które do akceptacji otrzymuje papież, to chleb wypieczony z mąki najlepszej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -9°C Poniedziałek
    noc
    -10°C Poniedziałek
    rano
    -8°C Poniedziałek
    dzień
    -7°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama