Obowiązek czy zrozumienie?

Wiemy doskonale, że wykonując jakąkolwiek pracę nie możemy być niesumienni, niedokładni, gdyż grozi to nam utratą źródła zarobkowania. Nie uzyskując dochodów, pogrążamy się w chaosie i marazmie życia codziennego. Miotamy się w domu, tułamy się, szukając punktu zaczepienia, byleby znaleźć coś, co może zapewnić naszej rodzinie utrzymanie. Dodatkowym aspektem braku pracy jest brak kontaktów z ludźmi, osamotnienie i osowiałość.

Od dziecka rodzice uczą nas rozwagi i odpowiedzialności. To przecież cechy potrzebne nam do normalnego życia, do planowania naszego życia, do przejścia przez życie w sposób godny; stąd szczególna troska rodziców, by nam wpoić dobre i zdrowe zasady życia, dodajmy – życia doczesnego. Jeśli jeszcze do tego urodzimy się w rodzinie, która, poza dobrym ukierunkowaniem na życie doczesne, potrafi nam wskazać kierunek rozwoju duchowego, to już możemy powiedzieć, że mamy szczęście. Czy aby na pewno? Czasami samo ukierunkowanie nie wystarcza, potrzeba nam kogoś, kto nam pomoże kroczyć przez życie doczesne i duchowe, aby obydwa kierunki były zbieżne i prowadziły nas do szczęśliwego finału.

Właśnie o życie duchowe, o czas poświęcony Bogu chodzi. O to, by z Nim porozmawiać, przeprosić Go, podziękować Mu. A skoro nasze duchowe potrzeby powinniśmy realizować, to dlaczego pozostawiamy Bogu do dyspozycji nierzadko „aż” jedną godzinę tygodniowo? Czasami wydaje mi się, że człowiek nierozsądny to chrześcijanin, który dobrze wystartował, ale nie wytrzymuje tempa i szybko powraca do zwykłego, niezbyt ewangelicznego życia. Zachowanie nierozsądnych panien przypomina „męstwo na krótką metę” tych ludzi, których zniechęca czekanie i którym dłuży się czas podczas tego krótkiego spotkania z Panem raz w tygodniu.

Czasami zastanawiam się, czy rzeczywiście myślimy o tym ostatecznym spotkaniu. Przecież wiemy, że aby się ono udało, już teraz trzeba spotykać Jezusa tu, na ziemi, w modlitwie, Eucharystii, Ewangelii, w sakramencie pojednania. A zatem nie powtarzajmy "jutro się za to zabiorę", lecz zabierzmy się już dziś. Papież Jan Paweł II, chodząc do szkoły, widział codziennie napis „Czas ucieka, wieczność czeka”. Spróbujmy za Nim powtarzać sobie to zdanie. Starajmy się zawsze słyszeć w tych słowach wołanie Jezusa Chrystusa.

Być gotowym, to znaczy żyć w pełni tak, jak to tylko jest możliwe, tym, co w danej chwili przeżywamy, czyli właściwie wykorzystywać życie codzienne, które ma nas odpowiednio przygotować do Spotkania ostatecznego.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
16°C Piątek
rano
22°C Piątek
dzień
23°C Piątek
wieczór
20°C Sobota
noc
wiecej »