Niemcy: Minister podał się do dymisji

Niemiecki minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg poinformował we wtorek, że rezygnuje ze stanowiska. Jak powiedział, jest to "najbardziej bolesny krok w jego życiu".

Reklama

 

Jak zaznaczył, powodem rezygnacji nie jest tylko jego obciążona błędami praca doktorska i zarzuty podważające jego wiarygodność.

"W minionych tygodniach publiczna i medialna uwaga prawie wyłącznie koncentrowała się na osobie Guttenberga i jego rozprawie doktorskiej, zamiast na przykład na 13 żołnierzach, którzy w tym czasie zginęli albo zostali ranni" - powiedział.

Dodał, że nie chce dopuścić do tego, by jego osoba była jakimkolwiek ciężarem dla żołnierzy. "Wyciągam wobec siebie konsekwencje, jakich żądałbym także od innych. Odpowiadam za swoje słabości i błędy" - oświadczył Guttenberg.

Przyznał, że trudno mu porzucić urząd, który jest jego życiową pasją. "Zawsze jestem gotów walczyć, ale dotarłem do granic moich sił. (...) Zostałem powołany na ministra obrony, a nie samoobrony" - dodał.

Skrytykował także media i przeciwnych mu polityków za zbyt agresywną - jak uznał - krytykę pod jego adresem. "To nie pozostało bez wpływu na mnie i moją rodzinę" - zaznaczył.

Od kilkunastu dni popularny 39-letni minister był celem ostrych ataków ze strony opozycji oraz świata nauki po ujawnieniu przez dziennik "Sueddeutsche Zeitung", że w swojej rozprawie doktorskiej z 2007 r. polityk wykorzystał liczne i dosłowne fragmenty tekstów innych autorów, nie podając źródła ich pochodzenia. Posłużył się głównie publikacjami dostępnymi w internecie, dlatego media pisały o "aferze kopiuj-wklej", a nazwisko "Guttenberg" niektórzy przemianowali na "Googleberg".

W zeszłym tygodniu Guttenberg został pozbawiony tytułu naukowego, przeprosił za błędy i zapewnił, że nie dopuścił się świadomego oszustwa.

W jego obronie stanęła kanclerz Angela Merkel, która odrzuciła apele o odwołanie Guttenberga, oświadczając, że "powołała ministra obrony, a nie doradcę naukowego czy posiadacza tytułu doktorskiego".

Krytyka wobec ministra jednak nie umilkła. Około 30 tysięcy naukowców, doktorantów i studentów podpisało się pod listem otwartym do Merkel, zarzucając jej, że broniąc ministra, szydzi ze wszystkich uczciwych pracowników naukowych.

Także niektórzy politycy chadecko-liberalnej koalicji rządzącej publicznie skrytykowali Guttenberga. Chadecka minister nauki Annette Schavan oświadczyła w poniedziałek, że "pirackie kopiowanie nie jest drobnym przewinieniem". Chadecy nie kryli obaw, że skandal wokół doktoratu ministra może zaszkodzić szansom CDU w tegorocznych wyborach regionalnych w kilku krajach związkowych Niemiec.

Baron zu Guttenberg, pochodzący ze szlacheckiego rodu w Górnej Frankonii, był najpopularniejszym ministrem niemieckiego rządu i gwiazdą bawarskiej chadecji CSU.

Zasiada w Bundestagu od 2002 r. Wiosną 2009 r. został ministrem gospodarki w rządzie wielkiej koalicji CDU/CSU i SPD, a po jesiennych wyborach 2009 r. objął funkcję ministra obrony. Zainicjował głęboką reformę niemieckich sił zbrojnych, zakładającą znaczne zmniejszenie jej liczebności oraz zawieszenie powszechnego obowiązku służby wojskowej.

Niektórzy komentatorzy widzieli w Guttenbergu przyszłego kandydata na kanclerza. Sondaż telewizji ZDF z zeszłego piątku pokazał, że nawet mimo skandalu z jego doktoratem 75 proc. mieszkańców Niemiec uważało, iż powinien on pozostać na stanowisku ministra obrony.

Od początku tego roku nad głową ministra zbierały się jednak czarne chmury. W styczniu opozycja zarzuciła mu pochopne działania i błędy w polityce informacyjnej w związku ze śmiertelnym wypadkiem młodej kadetki i szykanami na żaglowcu szkolnym marynarki wojennej "Gorch Fock" oraz śmiercią żołnierza w Afganistanie, który zginął wskutek postrzału z broni kolegi.

Przeciwnicy polityczny oskarżali też Guttenberga, że zbyt ostentacyjnie kreuje swój wizerunek w mediach, szczególnie w wysokonakładowym dzienniku "Bild".

«« | « | 1 | » | »»
  • Stanisław Miłosz
    01.03.2011 15:20

    Baron zu Guttenberg, pochodzący ze szlacheckiego rodu w Górnej Frankonii, był najpopularniejszym ministrem niemieckiego rządu i gwiazdą bawarskiej chadecji CSU.

     

    Ci Niemcy są jacyś dziwni, u nas nawet hrabiowie z powodu poważniejszych wpadek do dymisji się nie podają. Wcale im ich honor nie zabrania.

     

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -2°C Piątek
    noc
    -4°C Piątek
    rano
    -1°C Piątek
    dzień
    -1°C Piątek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama