| $ | USD | 3,4589 | |
| € | EUR | 4,3510 | |
| Fr | CHF | 3,6206 | |
| £ | GBP | 5,4178 |
Franciszek Kucharczak
O tym, że nie wolno dręczyć zwierząt, uczyłem się już na religii w czasach przedszkolnych, i ani mi w głowie kopać kotka, psa lub jakiekolwiek inne stworzenie.
W poniedziałkowym numerze „Gazety Wyborczej” Katarzyna Wiśniewska zrelacjonowała mój felieton „Panowie mniejsi”, sugerując, że nawołuję do męczenia zwierząt. Dotychczas pani redaktor, recenzując (oczywiście nieprzychylnie) moje teksty, zazwyczaj oddawała moje intencje względnie rzetelnie. Tym razem jednak stało się inaczej. Już sam tytuł tekstu „Po jedenaste dręcz” dowodzi jeśli nie złej woli autorki, to braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. W felietonie, który dotyczył utraty poczucia wyjątkowości człowieka, napisałem wyraźnie, że „o zwierzęta trzeba dbać i nie wolno się nad nimi znęcać”. Katarzyna Wiśniewska dokonała jaskrawej manipulacji, ironizując, że z mojego teksu „bije prawdziwie katolicka troska” i że „warto by ją wzmocnić skopaniem bezdomnego kotka”. Szczególnie dotyka mnie szydercze stwierdzenie autorki, że „najwyższy czas na rewizję procesu kanonizacyjnego tego głupca św. Franciszka, który karmił ptaki, a nawet myszy”. Sama sugestia, że mógłbym mojego patrona, do którego mam wielkie nabożeństwo, uważać za głupca, jest dla mnie policzkiem.
O tym, że nie wolno dręczyć zwierząt, uczyłem się już na religii w czasach przedszkolnych, i ani mi w głowie kopać kotka, psa lub jakiekolwiek inne stworzenie. Tego samego uczy się na religii również dziś. Mówi się dzieciom, że z męczenia zwierząt trzeba się spowiadać. Cóż, kiedy dziś podnoszą się głosy, że wczesna spowiedź jest męczeniem dzieci.
To fakt, że nie wszyscy na religię chodzą, z chodzących zaś nie wszyscy na lekcji uważają. Trudno jednak winić Kościół za ich ignorancję. Brak orientacji w nauce Kościoła nie upoważnia do sugerowania, że Kościół zachęca do sprawiania zwierzętom niepotrzebnych cierpień lub choćby tylko patrzy na to obojętnie. A również i taka sugestia pojawia się w tekście Katarzyny Wiśniewskiej.
Prawdą jest, że Kościół znacznie więcej uwagi poświęca ludziom niż zwierzętom, bo taka jest misja Kościoła. Człowiek jest jego drogą. Jezus umarł za człowieka i człowieka odkupił. Sam zaś Jezus, w którym nie ma żadnego grzechu i żadnej ciemności, jakoś nie stronił od jedzenia mięsa zwierząt. Zachęcał apostołów do łowienia ryb i nic nie wskazuje na to, że były to ryby sojowe. Jezus wreszcie powiedział: „Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.
Człowiek, który stawia Boga na pierwszym miejscu, ma właściwy stosunek do wszystkiego. Również do zwierząt i taka była intencja mojego tekstu. Trzeba go jednak przeczytać, bo tym razem z jego omówienia w „Gazecie Wyborczej” ja sam dowiedziałem się rzeczy, o których nie miałem pojęcia.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Pani Senyszyn broni zwierząt. I dobrze. Być może to jej jedyna szansa na zrobienie czegoś dobrego w życiu. A pan Kucharczak niech powtórzy lekcje religii - może przypomni sobie, że obrona ludzi nie koliduje z obroną zwierząt. Można i powinno się robić obie rzeczy. Wiekszym hipokrytą jest chrześcijanin broniący tylko ludzi, niż członek SLD broniący tylko zwierząt - ten ostatni przynajmniej jest konsekwentny wobec swoich przekonań.
Dobrze by było dowiedzieć się ile realnych kobie będących w dramatycznej sytuacji i rozważających aborcję pan Kucharczak wspomógł praktycznie. Bo pomstowanie na zwolenników aborcji i wszelkie marsze nikomu jeszcze nie dały dachu nad głową i nie rozmnożyły środków do życia. A praca nad świadomością i konkretna pomoc - znowu - powinny iść w parze.
Teolog i religioznawca. Tak o Panu wyczytałam. Czy Pan Teolog i Religioznawca wie,że tylko w religiach pochodzacych z judaizmu (wszelkie odmiany chrześcijaństwa i islam)- najmłodszej religii monoteistycznej - człowiek jest stworzony na "obraz i podobieństwo Swórcy" i ma "czynić sobie ziemię poddaną"?
Co za pycha!!!
Znacznie wcześniejsza jedna z "Wielkich" religii: hinduizm i jej pochodna buddyzm, zawiera w sobie nabożny szacunek dla WSZELKIEGO życia. I tak było i w miejscowych wierzeniach europejskich, nim dotarło do Europy chrześcijaństwo.
Nie życzę Panu by w kolejnym wcieleniu został pan psem, ciągnietym za samochodem aż do urwania głowy.
A o sterylizacjach aborcyjnych u suk Pan nie słyszał?
Uczono Pana od najwcześniejszych lat, ze psa nie wolno kopać?
A czy wie Pan skąd u Pana tanie mięso na stole? Teraz nie hoduje sie zwierząt na pokarm. Teraz sie je "produkuje". Najtańsze sa filety z brojlerów. Czy wie Pan czego doswiadcza to stworzenie w swoim kilkumiesięcznym, krótkim zyciu? Wpierw stłoczone w klatkach bez jednego spojrzenia na wspaniały świat dany nam, ludziom stworzonym przez Boga, karmione odzywkami i hormonami, z obciętymi dziobami (na żywca) by sie wzajemnie nie kaleczyły - te zadeptane wyrzuca sie na smietnik - a na koniec transport do rzeżni, gdzie wiesza sie je na transporterze za nogi, podrzyna żywym szyję by sie wykrwawiły, potem w łeb, a jak biedak usiłuje się od tego wybronić to żywcem do oparzarki.
Był Pan tam kiedyś? Słyszał Pan ten lament żywych stworzeń, cierpiących tak samo jak my?
Podobnie wygląda inna przemysłowa "produkcja" mięsa wołowego, cielęcego, wieprzowego.
Życzę Panu sił do dalszej walki z obroncami zwierząt i smacznego brizolu, schabowego czy pieczeni z brojlera.
Z poważaniem
Agata
wszystkie komentarze >